romek
poniedziałek, 27 stycznia 2014, 07:30

Pierwszy gol (4) / Historia Startu Krasnystaw * Pierwszy awans, kalendarium lat czterdziestych…

Harcerze bezczelnie rozgłaszają, że są lepsi od Startu! 

    Warto zauważyć, że najlepsi piłkarze byli sportowcami wszechstronnymi. Oprócz piłki latem uprawiali lekkoatletykę, siatkówkę, a zimą biegali na nartach i grali w hokeja. Na przykład Franciszek Stępkowski w zawodach lekkoatletycznych zorganizowanych w 1948 roku a więc w czwartą rocznicę założenia Startu wygrał pięciobój lekkoatletyczny. W biegu na 100 metrów osiągnął 12,05 sekundy, w skoku w dal 5,45 cm., a w skoku wzwyż 162 cm. Nie dziwota więc, że był skocznym obrońcą, a mógłby być też szybkim skrzydłowym.

    Zresztą inni gracze Startu, też próbowali sił w konkurencjach nie mających nic wspólnego z grą kolektywną. Szybciej, wyżej, dalej… Wówczas wszystko zależy od człowieka i jego wytrenowania… Przecież cały sport opiera się na indywidualnym wytrenowaniu mężczyzny i kobiety. Uprawiali więc lekkoatletykę, a także inne dyscypliny: Tilzer (foto1 z lewej, zdejmował rękowice bramkarskie a zakladał bokserskie), Tadeusz Zieleńczuk, Marian Basiński i wielu innych.
    W rozgrywkach B-klasy Start prezentował się różnie; potrafił rozgromić Ładę Biłgoraj 8:2, Grom Hrubieszów 6:0 i wygrać z Naprzodem Izbica 3:1 Szczególnego znaczenia nabrały więc porażki z Wojskowym Klubem Sportowym Szturm Lublin (1:4 i 0:1), bo w kontekście innych wyników odebrały szansę na awans do wyższej klasy.
    Do najlepszych zawodników nadal należeli: Sporysiak, Opielak, Wrzeszcz i Chwaszcz.
    W sierpniu w odstępie tygodnia dwa mecze rozegrali „chłopcy” z teamu OLD-BOYS Krasnystaw. Ich przeciwnikami byli „rówieśnicy” z Zamościa. Niektórym już zaznaczyły się istotnie brzuszki, lecz w walce na boisku dawali z siebie wszystko. W Krasnymstawie padł wynik 4:3, ale w rewanżu nasi ulegli 0:2.

    Piłkarska młodzież często podśmiewała się nie tylko z „dziadków” członków drużyny OLD-BOYS. Bywało, że przygryzała prześmiewczymi hasełkami starszym seniorom, którzy pożenili się i czasem nie mieli sił grać na pełnych obrotach. – Ty tato, dzieci lulać, a nie na boisko! – krzyczano na żonatych, kiedy nie wychodziły im akcje, albo marnowali szanse na gola. Ci postanowili sprawić małolatom lanie na boisku. – Zobaczymy cwaniaczki, jak będziecie śpiewać podczas gry ? – grozili przed gwizdkiem rozpoczynającym mecz Kawalerowie – Żonaci 10 października 1948 roku.
    To była walka o każde źdźbło trawy na łysym jak głowa Churchilla boisku. Przez 90 minut nikt nie myślał zejść z boiska pokonanym, zanotowano więc remis 3:3. Żonkosie obronili honor.
    Rezerwowy zespół Startu, wówczas nazywany Ib, co znaczyło to samo co Start II, rozgrywał regularnie mecze towarzyskie i mistrzowskie w klasie „C”. Doznał między innymi sensacyjnej porażki z „harcerzami” HKS-u „Victoria” Krasnystaw 5:7. W kilku meczach pokazał jednak klasę – Łada odjechała z wynikiem 3:1 i 5:0, WKS Hrubieszów otrzymał łomot wynikiem 7:0. Mecz z Naprzodem II Izbica został przerwany przy stanie 2:3, a przyczyny wstrzymania gry można się jedynie domyśleć.
    Powtórka spotkania po tygodniu nie przyniosła spodziewanego wyniku – i tym razem rezerwy Izbicy okazały się lepsze zwyciężając 4:2. Ale zespół rezerwowy radził sobie całkiem przyzwoicie zarówno w spotkaniach towarzyskich jak i mistrzowskich (Klasa C). Wygrał z Unią II Lublin 6:3, Spartą II Zamość 5:2, Pogonią Szczebrzeszyn 7:1, wreszcie zrewanżował się „harcerzom” z HKS Victoria 7:3.
    – Ci harcerze poczynają sobie za dobrze! – dawało się słyszeć tu i ówdzie. – Bezczelnie rozgłaszają, że są już lepsi od Startu!
    Tego było za wiele jak na ambicje piłkarzy o sławie sięgającej daleko poza powiat Krasnystaw. Postanowiono raz na zawsze rozstrzygnąć – kto lepszy? Zorganizowano dwie gry o mistrzostwo Krasnegostawu – mecz i rewanż. Reprezentacja Startu zmierzyła się z reprezentacją HKS Victoria Krasnystaw. Co to były za mecze. Siedemnastego października 1947 roku Start ograł małolatów wynikiem nie podlegającym dyskusji 4:1. Trzy tygodnie później obie jedenastki ponownie wybiegły na boisko. Tym razem pewni siebie „startowcy” musieli się napocić jak na afrykańskiej pustyni, aby obronić zaliczkę trzech goli z pierwszego spotkania. Ledwie im się udało, bo przegrali 3:5. W rachunku dwóch gier byli więc lepsi 7: 6. Niejeden ze starych reptusów zrozumiał po zakończeniu tych spotkań jedno – czas zawiesić buty na kołku. Młodzież napiera tak mocno, że lepiej odejść w blasku chwały niż doczekać się ośmieszenia. Może nawet takiego, że wnukom będzie wstyd opowiadać!?
    Całe szczęście, że częściowo jednak „szczęście” im sprzyjało. Uczniaki mieli nadal zakaz grania w klubie Start! Właśnie w HKS-ie karierę rozpoczynał Wiesław Czwórnóg.
    Wspomina:
    – Dopiero po ukończeniu szkoły mogłem zagrać w Starcie. Starałem się jak mogłem i chyba nie byłem słaby, skoro biegałem 100 metrów w 11.8 sekundy.
    Znakomicie technicznie grał Chwaszcz, który na zamówienie potrafił wycelować z kornera w światło bramki. Inni też nie byli gorsi: bracia Jan i Marian Basińscy, Franciszek Stępkowski, Mieczysław Kociuba, Tilzer (Tońko), Antoni Wrzeszcz, Ryszard Żukowski, Witold Kulawiak, Józef Patyk, Franciszek Bucht, Opielak.

    Wiesław Czwórnóg rozpoczął studia na AWF w Warszawie, gdzie po zakończeniu gry pracował ze studentami. Został trenerem lekkoatletów i jako szkoleniowiec Anny Włodarczyk uczestniczył w Igrzyskach Olimpijskich w Moskwie. Zakładał też AWF w Białej Podlaskiej. Dzisiaj jest emerytem, często wpada do Krasnegostawu. Współpracuje też nadal z uczelnią.
    – Czy wśród was jest ktoś z Krasnegostawu? – pyta studentów podczas pierwszych zajęć w nowym roku akademickim. I żałuje, że tak mało sportowców trafia na AWF, choćby z takich wsi jak Krupe, Tarnogóra czy Siennica, gdzie uczył swego czasu Wychowania Fizycznego.
    Ogółem piłkarze Startu aż 47 razy wychodzili na boisko. Wygrali 28 z nich, zremisowali 3 i 16 przegrali. Zanotowali stosunek goli 152:105. Sezon trwał 224 dni.

O pierwszym awansie awansie do klasy A…

    Rok 1947 był wyjątkowo pomyślny dla piłkarzy z Krasnegostawu. Kolejny sezon gry w klasie „B” podzielonej aż na cztery grupy, przyniósł zespołowi kolejny historyczny sukces – zdobył awans do klasy „A”, dzisiejszego odpowiednika IV ligi (przyjmując nomenklaturę – I liga, II liga, III liga (nie było), IV liga (Klasa A), V liga (Klasa B), VI liga (Klasa C).
    Start w swojej grupie rywalizował z drużynami: Łada Biłgoraj, Naprzód Izbica, Sparta II Zamość, Lublinianka II, ZZK Dęblin. Najważniejsze spotkanie tych rozgrywek rozegrano w Krasnymstawie, a Start rozgromił w nim głównego konkurenta do awansu Lubliniankę II aż 9:1. W meczu tym nie zawiedli przede wszystkim znani już w