Wspomnień czar w Orlętach Radzyń Podlaski / 90 lat klubu! « Lubelska Piłka - Wszystko o piłce nożnej na Lubelszczyźnie
romek
piątek, 24 stycznia 2014, 10:20

Wspomnień czar w Orlętach Radzyń Podlaski / 90 lat klubu!

Jubileusz 90-lecia Klubu to najlepsza możliwa okazja do przypomnienia pokoleń piłkarzy, którzy przez lata stanowili o sile Orląt i tworzyli na boisku historię „biało-zielonych”. Dzięki wielkiemu osobistemu zaangażowaniu członków Zarządu – panów Edwarda Szczepaniuka i Mirosława Piasko, w niedzielę 19 stycznia w Kawiarence Sportowej na stadionie odbyło się spotkanie z  zawodnikami grającymi w Orlętach od lat 50. do lat 80. ubiegłego wieku.

Na zaproszenie Zarządu Klubu spotkanie zaszczycili swoją obecnością: Janusz Szymanek, Andrzej Stradczuk, Tadeusz Orkisiewicz, Bogdan Kałuszyński, Tadeusz Beliczyński, Marek Blicharz, Jan Adamski, Janusz Węcław, Andrzej Zieliński, Stanisław Mazur, Edward Pawlina i Zbigniew Luty. Niegdyś znakomici piłkarze, a do dnia dzisiejszego wierni kibice. W tym gronie spotkali się jednak po raz pierwszy.

Z ogromną przyjemnością  słuchało się wspomnień o tym, jak uprawiało się piłkę nożną pół wieku temu. Jak opowiadał pan Węcław, grano w butach, do których korki przybijane były gwoździami i co tydzień piłkarze odwiedzali w tym celu szewca – tatę pana Jana Adamskiego. Pan Beliczyński (to obecne, zmienione nieco nazwisko pana „Dzidka” Belczyńskiego) wspominał trudne początki swojej kariery w Orlętach. W czasie meczu z drużyną z Białej Podlaskiej jego mama przyszła na stadion, weszła na boisko, skrzyczała go, że gra w nowiutkich trampkach i kazała natychmiast wracać do domu. Dopiero kibice na trybunach uprosili, że chłopak dobrze gra i niech dogra do końca meczu.

W pamięci pana Bogdana Kałuszyńskiego utkwiły między innymi sobotnie przedmeczowe odprawy, które trwały do późnych godzin nocnych wyłącznie po to, aby piłkarze nie mieli już siły i ochoty na rozrywkowe spędzenie wieczoru przed niedzielnymi zawodami. Pan Stanisław Mazur uprawiał różne dyscypliny sportu. Oprócz piłki nożnej było to chociażby podnoszenie ciężarów, a jak mówił, zdarzało się, że na mecz trzeba było dojechać tam i z powrotem do Lublina … rowerem.

Jak podkreślił pan Orkisiewicz, wszyscy zebrani koledzy to samorodne talenty, a w Radzyniu zawsze było dużo zdolnych zawodników. Był okres, że w rozgrywkach uczestniczyły nawet dwie drużyny seniorskie i młodzieżowe zespoły juniorów i trampkarzy. W latach 60. juniorzy Orląt wygrywali ligi wojewódzkie, ale, jak wspominał pan Marek Blicharz, niestety z powodu braku środków finansowych nie zawsze mogli grać w lidze międzywojewódzkiej. Trzeba dodać, że wszystkie te drużyny składały się w zasadzie tylko z radzyńskich piłkarzy. Jeżeli przychodzili do Orląt zawodnicy z innych klubów, to z najbliższej okolicy – z Kocka lub z Bork, jak np. pan Szymanek. O większych  transferach nie było mowy.

Spotkanie przebiegało w bardzo miłej, niemal rodzinnej atmosferze. Wspólnie oglądano archiwalne fotografie, na których nasi wspaniali goście z rozrzewnieniem rozpoznawali samych siebie i swoich, często nieżyjących już dzisiaj kolegów z boiska. Wierzymy, że było to pierwsze, ale nie ostatnie spotkanie z przedstawicielami dawnych pokoleń zawodników Orląt.

Pragniemy jednocześnie poinformować, że Zarząd Klubu postanowił uhonorować wszystkich byłych zawodników, którzy ukończyli 65. rok życia dożywotnimi kartami wolnego wstępu na mecze ligowe. W związku z tym prosimy wszystkich zainteresowanych taką kartą (w szczególności tych nieobecnych na spotkaniu) o dostarczenie do Klubu swojego zdjęcia w celu przygotowania imiennej karty. Fotografie można dostarczyć do biura na stadionie lub Kawiarenki Sportowej do końca lutego br.

orleta-spomlek.pl / Wojciech Szram


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.