romek
wtorek, 21 stycznia 2014, 10:10

Pierwszy gol (3) / Pierwszy trener Mieczysław Kacprzak * Starcie ze Żbikiem i Jerzym Pulikowskim

Pierwszy gol (3) /  Na początku trenerem został Mieczysław Kacprzak, były zawodnik AZS-u Warszawa, miejscowy czapnik i wielki miłośnik piłki nożnej…
Piłkarze zapisali się do zorganizowanych rozgrywek. Rozpoczęli od klasy „C” i szło im znakomicie. Jeszcze tego samego roku działacze myśleli o zdobyciu awansu do klasy „B”.

Mecze rozgrywane w Krasnymstawie stawały się piłkarskimi festynami. Natomiast na spotkania wyjazdowe trzeba było poświęcać więcej energii i wykazywać się zmysłem organizatorskim. Oczywiście problemem numer jeden był zawsze przejazd. To były wręcz wyprawy. Piłkarze jeździli czym się dało: dorożkami, rowerami, motocyklami, poczciwymi ciężarówkami, które ledwie powłóczyły swoimi „kulawymi” kołami. Wkrótce, kiedy Startowi objawił się lokalny, powiatowy rywal Naprzód Izbica, zdarzało się, piłkarze spacerowali na mecze piechotą. Ot, zaledwie12 kilometrów.

Sparta Zamość obrzucona kamieniami

W prasie pojawiły się pierwsze notatki o Starcie Krasnystaw. Ich gromadzeniem zajął się nie kto inny, tylko Stefan Dąbrowa-Gładkowski. Człowiek orkiestra, legenda za życia. Siatkarz, piłkarz, sędzia, działacz, a przede wszystkim wielki autorytet w miasteczku. Mieszkańcy czasem odnosili wrażenie, że wykonywanie zawodu lekarza to jego hobby, a cała reszta jest ważniejsza. Ale Dąbrowa-Gładkowski był człowiekiem perfekcyjnie zorganizowanym i na wszystko znajdował czas.
Barbara Stępkowska, żona Franciszka Stępkowskiego przechowywała prasę z tamtych lat. W Sztandarze Ludu z 19 sierpnia 1946  roku (data zał – 1945) w rubryce „Głosy czytelników” można było przeczytać między innymi o tym, że lubelskie drużyny grające z zespołami z prowincji niesportowo się do nich odnoszą. Czytelnik opisuje mecz LSS Lublin – Start Krasnystaw, który rozreklamowana drużyna z Lublina przegrała sromotnie 1:5. LSS chciał pomścić klęskę klubu „Partyzant”, który przegrał ze Startem 2:4, tymczasem piłkarze zagrali beznadziejnie, choć przed meczem prezentowali wielką pewność i tupet. Jeden z lubelskich działaczy powiedział: „Wstrzelimy wam tuzin goli, aby wystarczyło na cały rok!”. Po meczu przegrani zarzucili sędziemu złe sędziowanie, bo nie mieli odwagi przyznać się do beznadziejnej gry. Ich fałszywa ambicja została ukarana.

W Gazecie Lubelskiej z 17 września 1946 roku wydrukowano artykuł „Halo tu Krasnystaw”. Przeczytać można, że klub ma sekcję lekkoatletyczną i piłki nożnej, że w pierwszym roku działalności rozegrał 15 spotkań, przegrywając tylko dwa, że najlepszymi działaczami są panowie: Gładkowski, Wojtal i Gregorowicz, wreszcie że najlepszymi piłkarzami są: szesnastolatkowie Chwaszcz i Szewczyk. Dalej relacja z meczu Start Krasnystaw – Garbarnia Lublin. Trzy tysiące kibiców podziwiało popisy piłkarzy. Drużyny grały w składzie: START: Tilzer, Stępkowski, Basiński Jan, Szewczyk, Terlewicz, Kociuba, Basiński Marian, Płosaj, Opielak, Wrzeszcz, Chwaszcz; GARBARNIA LUBLIN: Puzon, Czapczyński, Grzyb, Król, Olejarz, Kurz II Drozakiewicz, Drozakiewicz II, Wichary, Popławski, Kurz I. Wynik 1:1 Reporter podkreślił, że drużyny z wielkich miast nie powinny lekceważyć zespołów z prowincji. Start objął w tym meczu prowadzenie w 55 minucie lecz dziesięć minut później Olejarz wyrównał. Podczas gry wydarzył się wypadek; łącznik Startu zderzył się z Puzonem, który uległ tak silnemu potłuczeniu, że zemdlał. Na szczęście mecz sędziował medyk Gładkowski i zachował się właściwie. Interesujący fakt – we wspomnianym wydaniu Gazety Lubelskiej przynajmniej połowa informacji sportowych pochodziła z Krasnegostawu. Tak jakby sport w innych powiatach jeszcze nie funkcjonował.

Mecze towarzyskie

Towarzysko piłkarze grywali ze znacznie wyżej notowanymi rywalami. Z Garbarnią Lublin występującą w klasie „A” Start zremisował 1:1, ale w Krasnymstawie ograł rywali 3:1. Sygnał Lublin przegrał ze Startem na własnym boisku aż 0:5. Zdaniem kibiców i osób pamiętających tamte czasy, w zespole Startu bezwzględnie najlepszym piłkarzem był wówczas Ryszard Opielak. Szybko zyskał uznanie nie tylko w Krasnymstawie. Został powołany do reprezentacji Lublina na towarzyskie spotkanie międzynarodowe z Czechosłowackim zespołem Hradec Kralove. To było wyróżnienie, które można dzisiaj porównać do założenia koszulki z białym orłem na piersiach. W rozgrywkach ligowych klasy „C” Start poczynał sobie coraz lepiej, by na koniec sezonu zdobyć awans. Pierwszy sportowy awans.    Reprezentacja Krasnegostawu rozegrała jeszcze mecz towarzyski – ze Spartą Zamość wzmocnioną kilkoma graczami Ruchu Zamość. Jak to bywało, mecz towarzyski, ale gra o prestiż, toteż emocje większe niż podczas niejednej gry ligowej. Tym bardziej, że Ruch Zamość sponsorowany przez kolejarzy miał się znakomicie. Team gwiazd Krasnegostawu odprawił gości wynikiem 4:1. W dodatku przybysze nie chcieli się pogodzić z porażką, toteż doszło do rozgrywki na okrzyki.

W książce „Zamojszczyzna między bramkami” autorzy tak opisali eskapadę do Krasnegostawu: „Jesienią Sparta wraz z kilkoma zawodnikami KKS Ruch Zamość wyjechała na mecz z reprezentacją Krasnegostawu, gdzie przegrała 1:4 i jeszcze została obrzucona kamieniami”.
Ale do gorszących scen dochodziło nie tylko w Krasnymstawie, lecz też na innych boiskach, także w Zamościu. Na przykład podczas meczu z Lewartem część publiczności niezadowolona z dyletanckich decyzji, które krzywdziły Spartę, znieważyła go, obrzuciła ekipę gości kamieniami raniąc dotkliwie ich zawodnika.

Nastukaliśmy ich ile wlazło…

Chłopcy z Krasnegostawu na dobre połknęli bakcyla uganiania się za skórzaną kulą. Coraz większe rzesze młodzieży biegały za piłką i marzyły o grze w ligowej drużynie.  Najlepsi stawali się – jak wszędzie – idolami miasteczka. Rozpoznawano ich na ulicach, klepano po plecach, gratulowano walki na boisku i umiejętności. Rozpamiętywano i analizowano ich grę, a nawet poszczególne akcje – w barach, pijalniach piwa, sklepach, pod kościołem, słowem wszędzie gdzie dochodziło do zgromadzeń.
Sezon rozpoczęli ze zmiennym szczęściem. W meczach towarzyskich poszło znakomicie: 1:1 i 10:2 z Garbarnią Lublin, 2:1 z Unią Lublin, 3:2 z ZZK Chełm (wicemistrzem okręgu), 3:1 i 2:0 z Naprzodem Izbica. Ale i sromotne 1:6 z Lublinianką. Podopieczni trenera Mieczysława Kacprzaka, najczęściej grali w składzie: Tilzer – Stępkowski, Basiński Jan, Szewczyk – Terlikowski, Kociuba, Basiński Marian, Płosaj, Opielak, Wrzeszcz, Chwaszcz, Sporysiak.

Tego samego roku reprezentantom Startu przybył rywal jeszcze bliższy niż Naprzód Izbica. W miasteczku założono Harcerski Klub Sportowy „Victoria” i z miejsca piłkarzy zgłoszono do rozgrywek klasy „C”. Już na dzień dobry „harcerzyki” pokazali swoje umiejętności i w miejskim derby z rezerwami Startu wygrali 4:1. – Nastukaliśmy ich ile wlazło – chwalili się później w mieście. Do czołowych piłkarzy HKS-u należeli wówczas: Szczotka, Żukowski, Podgórski, Tyburski i Piwowarski. Choć klasą nie ustępowali starym wygom, to nie mogli grać w Starcie. Po prostu, uczniowie mieli zakaz gry w tym klubie.

Na starych pożółkłych kartkach formatu A4 kronikarz zestawił tabelę wszystkich spotkań Startu w 1947 roku. Aż się wierzyć nie chce, że od początku rozumiano tutaj rolę rejestratora zdarzeń i faktów. W Polsce w ówczesnym czasie nikt w klubach sportowych nie przykładał wagi do tworzenia kronik działalności, spisywania wyników, tworzenia tabel i statystyk piłkarskich. Dlatego tak trudno dzisiaj odtworzyć historię większości drużyn, zebrać wyniki, zestawić listy najlepszych strzelców i nazwisk tych którzy rozegrali najwięcej spotkań w historii drużyny. Nie to co w Anglii, gdzie nawet najmniejsza podwórkowa drużyna tworząc zarząd po wyborze prezesa, wybierała w drugiej kolejności kronikarza. Może nawet nie kronikarza, lecz rzecznika prasowego, albo nadwornego reportera. Często był to gość w randze wiceprezesa. Dzisiaj w Anglii każdy zespół piłkarski, nawet szkolny, może bez problemów pokazać najlepszych piłkarzy i wielkie wydarzenia ze swojej historii.
Jakie to szczęście, że Gładkowski już na początku docenił rolę takiej osoby w Starcie Krasnystaw. Jakie to szczęście dla kolejnych pokoleń kibiców piłkarstwa w Krasnymstawie, że zaszczepił tym Wiesława Malessę, a ten swojego syna Romana. Bez nich nie byłoby tej publikacji.
Końcowa statystyka sezonu 1947 zamknęła się rozegraniem 33 spotkań przez zespoły Starty Krasnystaw: 23 wygrane, 3 zremisowane i 7 przegranych. Stosunek bramek brzmiał 149:66. Sezon trwał 169 dni.
Spośród siedmiu przegranych spotkań dwa kibice zapamiętali szczególnie. Pierwszy z nich rozegrany 1 czerwca, Start rozegrał w Chełmie z miejscowym Żbikiem na boisku kolejowym. Było to spotkanie Klasy C. Krasnostawianie przegrali go 4:5. Był to mecz niezwykły w każdej minucie. Już po 35 minutach Żbik miał na koncie 4 gole i wydawało się, że goście zainkasują dwucyfrowy wynik. Start w tym czasie zdołał wbić tylko dwie bramki – jedną z karnego, drugą z przeboju. Żbik zdobywa piątego gola, lecz mecz kończy w dziesiątkę. Start strzela jeszcze dwie bramki, lecz Żbik nie dopuszcza do wyrównania, choć walka do końca jest heroiczna. Trzy bramki dla Żbika strzelił Jerzy Pulikowski, później słynny piłkarz Wałbrzycha, Legii Warszawa i Stali Kraśnik, ojciec zawodników, którzy grali w Stali Kraśnik, Wałbrzychu, Motorze Lublin, Gwardii Warszawa.

Nie mniejsze emocje towarzyszyły grze z Wojskowym Klubem Sportowym Szturm Lublin. Tym razem Start przegrał towarzysko 2:4. Wobec 600 kibiców, Start prowadził wyrównaną walkę z mocniejszym kadrowo rywalem.
Sztandar Ludu w jednym z sierpniowych numerów odnotował jubileusz 3–lecia istnienia Startu. Podkreślono wielkie zainteresowanie kibiców występami piłkarzy, oraz pomoc jakiej udzielają sportowcom przedstawiciele władz z Przewodniczącym Powiatowej Rady Narodowej Antonim Lisikiem na czele. Klub liczył ponad 150 członków czynnych i wspierających. Uprawiano w nim pięć dyscyplin sportowych: futbol, boks, lekkoatletykę, piłkę ręczną i tenis stołowy.

startkrasnystaw.pl / Pierwszy gol (hs) – koniec odc. 3 – cdn. Jeszcze w styczniu odciek 4. W lutym opowieść o burzliwych latch 50-tych.   

                            ***

Fotografie to kęsy czasu, które można wziąć do ręki / Angela Carte („Magiczny sklep z zabawkami”)

Historia Startu Krasnystaw to także zdjęcia…

Ponownie jedno z pierwszych zdjęć Startu Krasnystaw. Od lewej: 1?, 2?, 3-Antoni Wrzeszcz, 4-Piotr Zadrąg, 5?, 6 – wielce prawdopodobne, ze to Ryszard Piwowarski, który porzucił piłkę na rzecz boksu, 7?, 8? Może znajdzie sie ktoś kto  rozpozna wszystkich.

***

Pierwszy trener – Mieczysław Kacprzak

***

Barbara Stępkowska i Stanisława Miarczyńska za młodu…

***

Gazety o Starcie. Numer, który kilka lat temu analizowaliśmy razem z Barbarą Stępkowską większość kolumny sportowej poświęcił  drużynie piłkarskiej… Niżej Stanisława Miarczyńska wspomina…

***

Jerzy Pulikowski w drodze z Wołynia zagrał w Żbiku Chełm w towarzyskim meczu ze Startem Krasnystaw. Jest tajemnicą odpowiedź na pytanie, czy Żbik był w ogóle klubem, czy tylko naprędce zorganizowaną druzyną? Filigranowy piłkarz był tak świetny, że w końcu przez Wałbrzych trafił  do Legii Warszawa. Został seniorem jednej z najsławniejszych rodzin piłkarskich w kraju – w  piłkę grali: jego brat, synowie, wnukowie…(wystarczy wpisać hisło „piłkarskie rodziny” na stronie krasnik.pl

***

Fotografie wykonywano zwykle przed każdym meczem, najczęściej były to wspólne zdjęcia z drużyna rywala. O ile oczywiście piłkarze i kibice nie mieli ze sobą  pieńku. Na zdjęciu piłkarze Startu przed mecezm z Ruchem w Izbicy. Od lewej stoją: (?), Tilzer, Stępkowski, Miller, Bucht, Marian Basiński, Żukowski, Czwórnóg, Kociuba, Kulawiak, trener Kacprzak. Opis zdjęcia z odwrotnej strony, ale na zdjęciu jest 14 osób, toteż z pewnością jest nieprecyzyjny.

***

 

Marian SPORYSIAK („Kanada”). Napastnik.  Z pochodzenia Ślązak. Ożenił się w Krasnymstawie. Czołowy piłkarz lat 40-tych. Wiele znakomitych spotkań rozegrał w 1949 roku, strzelając między innymi gole w meczach z: Naprzodem Izbica 6:1 (1), ZZK Chełm 8:4 (1), Gromem Hrubieszów 3:1 (1), Sygnałem Lublin 6:1 (2). Ogółem w barwach Startu ponad 60 goli. Wyjechał z Krasnegostawu…


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.