romek
piątek, 27 grudnia 2013, 11:02

Rozmowa z Pauliną STOJKO – piłkarką Korony Łaszczów

Liderką II-ligowej kobiecej drużyny Korony Łaszczów jest bezsprzecznie Paulina Stojko. Decyzja trenera Jerzego Bojko o przesunięciu Pauliny z linii pomocy do klasycznej ofensywy okazała się strzałem w dziesiątkę. Zawodniczka piłkarsko rozkwitła, nabrała pewności siebie, przejęła ciężar gry i ujawniła swoje zdolności strzeleckie. Same sukcesy. Paulina okazała się także doskonałą rozmówczynią i bardzo ciekawie odpowiedziała na kilka zadanych jej pytań. Kto by bowiem przypuszczał, że snajperka marzy o grze na pozycji obrończyni!!!  Zresztą, sami o tym przeczytajcie.

Admin.: Skąd się wzięło u Ciebie zainteresowanie piłką nożną? Są w Twojej rodzinie jakieś piłkarskie tradycje?

 Paulina Stojko: Z pytaniem skąd takie, nietypowe jak na dziewczynę, zainteresowanie spotykam się bardzo często. A otóż wzięło ono się stąd, że od małego byłam strasznie energiczna i nie potrafiłam usiedzieć w miejscu. Z racji tego, będąc w podstawówce chodziłam na przyszkolne boisko, a tam w piłkę grali moi rówieśnicy. Oczywiście, początkowo nie pozwalali mi kopać razem z nimi, ale z czasem mnie zaakceptowali. I tak mi już zostało, że wolałam biegać za piłką niż przebierać lalki. Jeśli chodzi o sportową historię mojej rodziny to prawdę mówiąc chyba ja ją zapoczątkowałam. Nikt wcześniej nie należał do żadnego klubu i raczej nie udzielał się sportowo. Jedynym wyjątkiem może być mój brat, który jest zażyłym kibicem Wisły Kraków i zawsze katował mnie meczami tej drużyny.

Admin.: Jakie były i są reakcje najbliższych na wiadomość o Twojej grze w piłkę nożną?

Paulina Stojko: Reakcje były i nadal są bardzo odmienne. Niektórzy nie potrafią mnie zrozumieć, inni zaś podziwiają i dopingują. Moja mama początkowo była bardzo przeciwna temu, abym spróbowała swoich sił w klubie. Odciągała mnie od tej decyzji, ale w końcu doszła do wniosku, że jeśli naprawdę mnie to interesuje to dlaczego miałaby mi w tym przeszkodzić. Dziś bardzo mnie wspiera i kibicuje, czasami nawet pojawia się na meczach. Opinia moich koleżanek była następująca: „Zwariowałaś! Będziesz miała krzywe nogi!” W ogóle się tym nie przejęłam i robiłam swoje. Więcej optymizmu przemawiało przez kolegów z boiska. Chyba po prostu łatwiej było im mnie zrozumieć.

Admin.: Czy uprawianie tej „męskiej” dyscypliny jest dla Ciebie źródłem osobistej satysfakcji?

Paulina Stojko: Przede wszystkim nie zgadzam się ze słowem „męskiej”. Piłka nożna wśród kobiet jest coraz bardziej popularną dyscypliną na całym świecie. W Stanach Zjednoczonych jest to sport przypisany raczej dla Pań. Poza tym szukać przykładów nie muszę aż tak daleko. Najlepszym jest zdobycie przez młode i utalentowane Polki, tzw. Siedemnastki, Mistrzostwa Europy. To wielki sukces nie tylko dla kobiecej, ale i dla całej polskiej piłki. Takie chwile sprawiają, że jestem niezmiernie usatysfakcjonowana grą w piłkę. Poza tym mecze i treningi sprawiają mi mnóstwo radości i przyjemności. Nie wyobrażam sobie mojego życia bez futbolu. Uwielbiam go w każdej postaci!

Admin.: Jak przebiegała Twoja dotychczasowa przebieg kariera piłkarska?
 

Paulina Stojko: Moja klubowa przygoda zaczęła się w 6 klasie szkoły podstawowej. Znajomy skontaktował mnie z trenerem istniejącego jeszcze wtedy Hetmana Zamość. Początki jak zawsze były trudne. Byłam najmłodsza w drużynie, nikogo nie znałam, posiadałam skromne umiejętności, ale za to wielkie chęci do pracy i jak widać opłacało się. W drugoligowym Hetmanie grałam przez kolejne 3 lata, zbierałam doświadczenie i umiejętności, co zauważyli trenerzy Kadry Wojewódzkiej. Dzięki temu mogłam reprezentować nasze województwo w rozgrywkach krajowych. Gdy zaczęłam naukę w szkole średniej zostałam wypożyczona na jedną rundę do lubelskiego Widoku (ta sama liga), po czym wróciłam do Zamościa. Niestety, z powodów finansowych klub uległ rozpadowi. Poszukując nowego klubu trafiłam do nowopowstałej Omegi Stary Zamość, która zgłosiła swoje uczestnictwo do III ligi lubelskiej. Już po rundzie jesiennej postanowiłam zagrać gdzieś indziej. Wtedy z propozycją wyszła obecna kapitan Korony Łaszczów, Kasia Stefanik. Zaprosiła mnie na trening i skontaktowała z trenerem. Nie miałam wątpliwości, że to dobry wybór. Jak widać w Koronie jestem do dziś i chcę zostać dłużej.

Admin.: Co sprawiło, że z zawodniczki środka pola stałaś się liderką zespołu Korony i czołową snajperką?

Paulina Stojko: To pytanie powinno być chyba kierowane do naszego trenera. To on zadecydował o przesunięciu mnie do przodu. Moim głównym zadaniem było wesprzeć i nieco odciążyć Justynę Wronkę. Starałam się jak mogłam, ale prawdę mówiąc chyba nikt nie spodziewał się takich efektów, nawet ja sama. Mimo dobrej zdobyczy bramkowej wolałabym jednak grać jako… obrończyni. To pewnie zaskakujące stwierdzenie, ale w defensywie czuję się o wiele lepiej. Jednak to trener ustala skład i pozycje, a my, zawodniczki, stosujemy się dojego zaleceń. I jak widać rezultaty są naprawdę świetne! Tylko 4 stracone bramki, a to świadczy o solidnej obronie. Zaś 26 strzelonych to efekt dobrej współpracy pomocniczek z napastniczkami. Cieszę się ze zdobytych bramek, lecz to nie tylko moja zasługa, przecież pracuje na to cały zespół, a ja tylko spełniam powierzoną mi rolę.

Admin.: Jak oceniasz szansę swojej drużyny na powrót do I ligi?

Paulina Stojko: Osobiście myślę, że szansa na powrót do I ligi jest bardzo realna. Posiadamy mocny, choć młody zespół. Wkład pracy każdej zawodniczki jest ogromny. Ponadto mamy silną ławkę rezerwową. Poza tym z niecierpliwością czekamy na powrót kontuzjowanych dziewczyn. Jesienią nieco „potknęła nam się noga” w meczach z Kolbuszową i Sobolowem. Drugi z wymienionych zespołów zaskoczył nas bardzo małym boiskiem. Na domiar złego nieco wykruszył nam się skład, choć dziewczyny zastępujące nieobecne spisały się bardzo dobrze, a przegrana to był efekt braku naszego skoncentrowania i chyba nieco zlekceważyłyśmy przeciwnika. Jak widać niesłusznie i dostałyśmy za to surową karę. Postaramy się, by na wiosnę żadna wpadka nie miała miejsca i abyśmy na koniec sezonu mogły świętować powrót za zaplecze ekstraligi.

Admin.: Jaka jest atmosfera w szatni piłkarek Korony?

Paulina Stojko: Atmosferę w szatni uważam za bardzo przyjazną. Wszystkie dziewczyny się lubią, pomagają sobie nawzajem i mobilizują. Nikt nie powinien czuć się wyodrębniony. Jak w każdej drużynie dochodzi do jakichś spięć i nerwów, ale staramy się szybko to wyjaśnić i unormować. Zespół posiada niezmierzone poczucie humoru i na ogół jest bardzo wesoło. Aczkolwiek w trudnych chwilach np. po przegranych meczach każda zastanawia się, co zrobiła źle, co mogłaby poprawić, więc wtedy nieco się wyciszamy i dokonujemy analiz we własnych głowach. Rzecz jasna przed każdym kolejnym spotkaniem staramy się zapomnieć o błędach i koncentrować jedynie na tym, co przed nami.

Admin: Czy ze sportem wiążesz swoją zawodową przyszłość?

Paulina Stojko: Nigdy dokładnie nie określiłam sobie planów  na przyszłość. W moim życiu ciągle coś się zmienia. Poza tym odległe planowanie może przynieść dużo rozczarowań, a tego nikt nie lubi. Wiem jedno, piłka nożna nigdy nie zniknie z mojego życia. Nawet, jeśli nie będę mogła być już czynną zawodniczką postaram się działać w inny sposób w tej pięknej dyscyplinie. Szczerze mówiąc postawiłam już pierwszy krok w tym kierunku, zapisując się na kurs sędziowski. Z niecierpliwością czekam na jego rozpoczęcie. Oprócz grania w piłkę studiuję bezpieczeństwo narodowe, a także amatorsko zajmuję się siatkówką.

Admin: Twoją postawę na boisku doceniają kibice, którzy darzą Cię przy tym wielką sympatią. Czy to sprawia Ci satysfakcję?
 

Paulina Stojko: To wielka satysfakcja, gdyż właśnie kibice nadają sens sportowej rywalizacji. Bez widowni mecze byłyby wydarzeniami pozbawionymi emocji, która sprawia, że widzi się sens treningowego wysiłku. Wszystkim kibicom Korony dziękuję, także w imieniu koleżanek, za dotychczasowe wsparcie i mam nadzieję, że ta atmosfera wzajemnej sympatii się nie zmieni. Życzę im także, korzystając z okazji, wesołych Świąt Bożego Narodzenia i wszelkiej pomyślności w nadchodzącym 2014 roku. Te życzenia kieruję także na ręce Pana Wojciecha Wronki – Prezesa Korony, naszego wspaniałego trenera Pana Jerzego Bojko oraz sponsora naszej drużyny Pana Tomasza Bobera, szefa firmy Agrotex, dzięki któremu mamy szansę przeżywać sportową przygodę na sportowo wysokim poziomie. Uważam, że najlepszą formą podziękowania dla wszystkich sympatyków naszego zespołu będzie powrót Korony wiosną przyszłego roku do I ligi.
 

 


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.