romek
piątek, 27 grudnia 2013, 14:21

3:3 / Marek WAWRZYNOWSKI (Przegląd Sportowy): – Widzew ograł Juventus i Liverpool, które były w tym czasie wielkimi potęgami

= Dlaczego zdecydowałeś sie napisać książkę o Widzewie Łódź, a nie Górniku Zabrze czy Legii Warszawa?

= Widzew z przełomu lat 70. i 80. oraz Górnik z lat 60. to najlepsze – moim zdaniem – zespoły klubowe w historii naszej piłki. Widzew wydał mi się ciekawszy ze względu na kontrowersyjne postaci. Poza tym, że znakomicie grali, był to zespół złych chłopców zamieszanych w wiele zdarzeń pozaboiskowych, co budowało niesamowitą atmosferę wokół tego zespołu. Ale oczywiście najważniejsze jest to co na boisku. Widzew ograł Juventus i Liverpool, które były w tym czasie wielkimi potęgami. Do tego kilka innych mocnych drużyn europejskich. Pasjonujące było też badanie historii Zbigniewa Bońka, który jest moim zdaniem najbardziej niejednoznaczną postacią w naszej piłce. Do tego sam proces budowania drużyny był niesamowicie pasjonujący. Przejęcie zespołu przez obrotnych działaczy i wprowadzenie go na szczyt to piękna legenda. Co ważne, bez wsparcia potężnych resortów. Jeśli chodzi o Legię to jej problem polega na tym, że trudno było mi znaleźć mecze, które byłyby apogeum historii. To na pewno drużyna warta poważnej publikacji, ale Widzew wydał mi się ciekawszy

= Jednym z budowniczych Widzewa był znany w Lublinie Bronisław Waligóra. Podzielasz to zdanie?

= Waligóra był jedną z ważnych postaci, bardzo charakterystyczną i zarazem kontrowersyjną. Zresztą same okoliczności jego zwolnienia są świetną historią. Na pewno był dobrym trenerem, ale nie nazwałbym go kluczowym dla rozwoju drużyny, ważniejsi byli Jezierski, Machciński i Żmuda… 

= Książka jest na rynku jedna z wielu ksiązek sportopwych. W czym tkwi jej powodzenie?

= Recenzje są bardzo dobre, bo oceniają w większości dziennikarze, którzy dostrzegają pracę, którą włożyłem w jej przygotowanie. Zresztą nie tylko ja, bo bez pomocy chłopaków, którzy to redagowali – Piotrka Żelaznego i Łukasza Olkowicza, byłaby znacznie słabsza. Myślę, że wpływ na pozytywny odbiór ma też forma książki. Dotychczas czytaliśmy głównie autobiografie czy autoryzowane biografie albo książki, których główną częścią są zestawienia statystyczne. Sam zresztą lubię takie książki. Chciałem jednak, żeby było to coś unikalnego na rynku, duży reportaż historyczny, trochę w brytyjskim stylu. Zresztą sporo nauczyłem się czytając angielskie książki. Najlepsze to „Sir Alf”, „Ręka Boga”, „Futebol. Brazilian way of life” i w końcu „Brilliant Orange”. Starałem się wykorzystać te doświadczenia, mam nadzieję że wyszło to dobrze.

hs / lubelskapilka.pl

PS. Marek Wawrzynowski (foto1) jest obecnie dziennikarzem Przeglądu Sportowego. Foto2 – Marek Wawrzynowski podczas pracy nad „Wielkim Widzewem” – autor spotkał sie ze słynnym Antoninem Panenką.


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.