romek
czwartek, 26 grudnia 2013, 15:52

Mateusz Giska w cyklu LIGOMANIA / Macie przesyt piłki? Spokojnie – niedługo zatęsknicie…

Kiedy(ś) byliśmy liderem.  Zajęło to trochę czasu, ale jest podsumowanie… Czy udało mi się zrobić to dobrze? Na pewno nie. Gdyby mi się za każdym razem udawało, to może pracowałbym w „Przeglądzie”, albo „Weszło!”.  No właśnie, gdyby. Będzie tu trochę o „gdybaniu”,  o tym co siedzi w głowie przeciętnego piłkarza GLKS i (maturzystom zaraz zaczną pocić się ręce!) matematyki . Jeżeli coś napisałem nie tak? Przykro mi. Tak jak to jest – wydawało mi się najlepiej.

Jesteśmy na półmetku sezonu, koniec rundy jesiennej. Zwykle w takich chwilach oceniamy co było dobre, co nam wyszło, jak wykonane zostały założenia przed pierwszą kolejką, parafrazując ostatnio modne powiedzenie; punkty muszą się zgadzać. Patrzymy w tabelę, przeglądamy wyniki, od pierwszej potyczki z Tęczą, po Dzierzkowice. Dobry nastrój rośnie, jest co raz lepiej, głowa kiwa z aprobatą, pojawia się nikły uśmiech, ekscytacja i… następuję zjazd. Ogromny. Na koniec masz kwaśną minę.  22 punkty. To dużo czy mało? Przed rozgrywkami wziąłbyś je w ciemno, czy jednak liczyłeś na więcej?

Było siedem wygranych z rzędu! A później sześć meczy bez zwycięstwa w tym tylko jeden remis. Ale skład się posypał! Kowalczyk, Dębicki kontuzje, inni nie zawsze mogli być na meczu!

No właśnie jest jedno „ale”, w sumie taka nasza natura, że zawsze mamy jakieś „ale”, bo „gdyby” nie to „ale” to „byłoby” super. To nasze „gdybanie” jest wkalkulowane w naszą egzystencję. Mało kiedy cieszymy się z tego co jest, zawsze chcemy więcej. Nie mówię, że jest to do końca złe, lecz uważam, że należy zachowywać zdrowe proporcję. Apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Myślę, że za osiągnięty wynik należy chłopaków pochwalić. Kawał dobrej roboty. Trener musiał się niekiedy dwoić i troić, żeby ustawić ich optymalnie. Zauważmy jedną bardzo ważną rzecz, żadnego meczu nie graliśmy w takim samym ustawieniu. To dowodzi co jest głównym powodem, że mamy „tylko” 22 pkt. Powiedzieć, że mieliśmy duże problemy kadrowe, to nie powiedzieć nic. Mniej żongluję piłką Chomontek, a niżeli Stręciwilk składem. Nie wynika to z tego, że ma tak szeroką kadrę jak Urban w Legii, tylko ze zwyczajnych braków personalnych.

Na początku grał Polnicki, a później przestał grać. Życie. Przestał grać i już, to jego decyzja. Podobno. Kurz pod koniec rundy wyjechał za granicę. Buda praktycznie za granicą mieszka, podobnie jak Rafał Stręciwilk. Żeby była jasność, nie mam im tego za złe,  sam wyjechałem w poszukiwaniu lepszych dni. Każdy musi jakoś żyć. Pozdrawiam ich z tego miejsca, niech im się powodzi, wiem, że co niedziela trzymają za GLKS kciuki. Stręciwlki, praktycznie całą rundę miał problemy zdrowotne, później z takich samych przyczyn wylecieli Dębicki i Kowlaczyk. Ostatni trzej to wiodący zawodnicy w zespole.

Właśnie – czemu nie ugraliśmy więcej? Możliwe, że nawet gdyby (znów to gdyby!) nawet wyżej wymienieni  byli zdolni do gry, to również przegralibyśmy z Trzydnikiem, Borzechowem, Stróżą , Gościeradowem, i Dzierzkowicami. Nic nie jest pewne,  myślę jednak, że rywale mieliby o wiele trudniej. Po to na wiosnę są rewanże, ażeby się odegrać.

Siedem kolejek, siedem zwycięstw, samodzielna pozycja lidera, a później zjazd, zjazd i jeszcze raz zjazd.  Bramki tracone w pierwszych minutach. Ile razy jeszcze będziemy przerabiać ten scenariusz? No ile można gonić wynik? Nie zawsze jak widać się to udaje. Pierwsze minuty spotkania. Dla nas jak widać ma to ogromne znaczenie. Od kilku lat, w większości przypadków, te pierwsze minuty decydują o tym, czy uda się nam wygrać. Druga sprawa, jak wyglądają te bramki, zazwyczaj są tracone po tak absurdalnych błędach, że brakuje słów, lub po prostu te słowa nie nadają się do zacytowania. W czym tkwi problem? Należy zrobić to, co umiemy najlepiej, „pogdybać”.

Może jesteśmy słabo skoncentrowani? Albo idąc w drugą stronę, zbyt mocno zmotywowani? Nerwy wiążą nam nogi i gramy jak kołki? Czasem też, można mieć po prostu gorszy dzień. No tak, ale nie kilka tygodni… To nie jest tak, że nie potrafimy, bo jak wtedy wytłumaczyć to, że wcześniej się udawało? Szczęście? Pewnie też. Wszystkiego musi być po trochu. Inna sprawa to ta, że gdy tracimy te bramki, wydaje się, że nikt nie dał z siebie wszystkiego. Odpuszczamy krycie, wślizg, nie zablokujemy dośrodkowania, strzału i bach! Jest. Taka prawda, oglądamy się na innych i myślimy „dobra ja już nie dam rady, może ktoś inny sobie poradzi”. I tak myśli każdy, a później budzimy się i jest 0-2. 

Kolejna składowa, która w końcu musiała wyjść na wierzch, to nasza słaba skuteczność. Nawet w tych wysoko wygranych meczach, sytuacji było tyle, że wyniki mogły być dwu cyfrowe. Jak się wygrywa, to o takich detalach się nie dyskutuję prawda? Przychodzi później taki mecz jak z Dzierzkowicami, Gościeradowem, nie strzelamy raz, drugi, trzeci, a później schodzimy z boiska i mamy zero punktów.

Czasami w dobrych sytuacjach brakuje dokładności, wkrada się zbyt duża nonszalancja, lub akcja bywa przekombinowana. W głowie widzimy już piłkę w bramce, jednak zapominamy o tym, że najpierw trzeba ją jeszcze kopnąć. Jedno w tej rundzie było w miarę w normie, wygraliśmy z tymi, z którymi mieliśmy wygrać, fakt, zdarzyły się dwie wpadki, remis z Polichną i przegrana z Dzierzkowicami, na pewno nie takie wyniki chcieliśmy widzieć, no ale tak to już w piłce bywa. Natomiast punkty straciliśmy z zespołami, z którymi wiadomo było, że będzie ciężko.

Nadal wielu uważa nas za niespodziankę w gronie faworytów do pierwszego miejsca. Po awansie Tęczy Bełżyce (z którymi notabene jednak ugraliśmy 4 pkt)  liga spłaszczyła się i brak w niej w tym sezonie drużyny, która robiłaby różnicę, więc to, że mamy tyle punktów nie powinno nikogo dziwić. Siedem kolejnych zwycięstw narobiło nam trochę rozgłosu,  mimo to my nadal bawiliśmy się dobrze.

Powiem więcej, chciałbym na koniec sezonu, zobaczyć w rubryce „punkty” liczbę 50. Wierzę w to mocno. Jak nie teraz to kiedy? Zwycięstwo jest krótkie, ale chwała jest wieczna.

Macie przesyt piłki? Spokojnie niedługo zatęsknicie.

potokwielki.futbolowo.pl


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.