romek
środa, 25 grudnia 2013, 10:54

Leksykon / JANUSZ CIEŚLIŃSKI – Wielki piłkarz był mistrzem Polski, ale …w hokeju!

„Wraz z nieuniknionym upływem czasu, kiedy wydarzenia sportowe i nazwiska zawodników zacierają się w pamięci, narasta o nich wspomnienie, które żyje już samo dla siebie”.

Krzysztof Mętrak (Piłka Nożna)

***

Nie ma drugiego takiego piłkarza w południowo-wschodniej Polsce. Za życia stał się postacią legendarną, a jego sława sięga daleko poza region.  A przecież Janusz Cieśliński nie zdobywał medali na mistrzostwach świata, olimpiadach, czy medali mistrzostw Polski. Nie wywalczył nawet awansu do I czy II ligi, jak wielu jego kolegów z Motoru czy Lublinianki. Kiedy jednak wybierano najlepszego piłkarza 40-lecia na Lubelszczyźnie, Janusz Cieśliński wygrał zdecydowanie. Znalazł się też w jedenastce marzeń lat 1944 –1983 w plebiscycie Sztandaru Ludu. Należy dodać, że wybierali go głównie kibice, którzy nigdy nie widzieli go w akcji.

Karierę rozpoczynał w WKS Unia Lublin. Był rezerwowym w składzie tego klubu, kiedy w 1939 roku tuż przed wybuchem wojny, wywalczył mistrzostwo Polski juniorów wygrywając z Wisłą Kraków 3:2. Miał wówczas siedemnaście lat, był więc w wieku, kiedy nogi same gonią na boisko. Tymczasem hitlerowski okupant zabronił uprawiania futbolu, pod groźbą wywiezienia na roboty, a także śmierci.

– Z moim kolegą Stasiem Rudnickim zorganizowaliśmy turniej o mistrzostwo Lublina – wspominał w osiemdziesiąte urodzimy Janusz Cieśliński. – Mecze często były przerywane, bo „czujki” sygnalizowały zbliżanie się patrolu niemieckiego. Przerywaliśmy grę i uciekaliśmy przez Bystrzycę w bezpieczne rejony miasta. Na mecz do Dęblina pojechaliśmy rowerami, innym razem zdezelowanym samochodem, z przygotowaną na wypadek kontroli legendą, że jedziemy naprawić auto.

Po wojnie jeden z dziennikarzy – futbolistów, którzy podczas okupacji mimo groźby utraty życia grali w piłkę, nazwał ich „Niezłomnymi”. Zostali takimi samymi bohaterami jak żołnierze. Zapraszano ich do szkół aby opowiadali o tamtych czasach i o tym, że grając w piłkę mieli za pazuchami pistolety. Byli w partyzantce i walczyli o wolność.

Po wojnie Janusz Cieśliński nadal grał w Unii Lublin. Później przeniósł się do Lublinianki, gdzie stanowił o grze obronnej aż do 1959 roku. Zapamiętał szczególnie mecz z pierwszoligowcem ze Szwecji  Djurgarden, a także ze swoim byłym klubem Unią w 1959 roku. Wynik tego ostatniego brzmiał 1:1, a gole strzelili: Pietrasiński dla Unii, oraz właśnie Cieśliński dla Lublinianki.

Kiedy 22 lipca 1959 roku wybiegał po raz ostatni na boisko miał już 37 lat. Działacze zorganizowali mu mecz pożegnalny, w którym zagrali przyjaciele. Jedna drużyna nazywała się „1957” (Kokowicz, Długosz, Blaszka Cieśliński, Kurlej, Jurak, Bielak, Wieczerzak, Żołnierowicz, Szorc, Nowak), druga „1959” (Skrzyński, Żurawski, Łukasik, Potocki, Golan, Wójcicki, Bielesz, Dacko, Zielonka, Zieliński, Niemiec, Rudak, Gałda, Bartmański, Wójcicki). Wygrali „młodsi” z roku 1959 po strzale Wójcickiego. Bohatera spotkania kibice znieśli na ramionach, co nie uszło uwagi fotoreporterom gazet. Janusz Cieśliński był pierwszym piłkarzem Lublina, który kończył karierę w taki sposób. Otrzymał mnóstwo kwiatów, pucharów, dyplomów, znaczków i innych pamiątkowych futbolowych gadżetów.

Ogółem zagrał w 534 meczach. Przez cały czas trwania kariery był wzorem do naśladowania. Prowadził przykładny tryb życia, jego grę cechowała zawziętość, dobra technika i skuteczność w rozbijaniu ataków przeciwnika. Nic więc dziwnego, że młodzi piłkarze próbowali go naśladować. Niestety, dopiero po wielu latach, wychowani na legendzie „Niezłomnych” na czele z Januszem Cieślińskim, młodzi lubelscy obrońcy zdobyli wielką klasę i zaszczyty przewyższające jego osiągnięcia. To oczywiście Władysław Żmuda, a później Jacek Bąk.

Janusz Cieśliński był sportowcem niezwykle wszechstronnym. Jak wielu innych piłkarzy grał też w hokeja. W 1948 roku z kolegami z AZS Lublin, zdobył mistrzostwo Polski. Uprawiał też wiele innych dyscyplin sportowych, jednak futbol przyniósł mu najwięcej chwały i sukcesów.

W czerwcu 2002 roku, dokładnie 19 dnia tego miesiąca, w Lublinie rozgrywano spotkanie IV ligi Lublinianka – Czarni Dęblin. Jak zwykle na meczu zjawił się Janusz Cieśliński. Działacze przygotowali mu kolejną niespodziankę. Z okazji 80-tych urodzin jubilat otrzymał kwiaty, upominki, medale i puchary, między innymi od prezydenta miasta Andrzeja Pruszkowskiego, posłanki Izabeli Sierakowskiej, prezesa LZPN Mariana Rapy, a także Stanisława Rudnickiego. Autor tego tekstu miał szczęście osobiście poznać Janusza Cieślińskiego, a przede wszystkim wielokrotnie słuchać jego wspomnień i opowieści…

CIEŚLIŃSKI JANUSZ. Urodzony 16 maja 1922 roku. Środkowy obrońca. Piłkarz klubów: WKS Unia Lublin, WKS Lublinianka Lublin. Piłkarz 40-lecia województwa lubelskiego. Rezerwowy w drużynie mistrza Polski juniorów Unii Lublin w 1939 roku. Najsłynniejszy futbolista okresu międzywojennego. Mistrz polski w hokeju w 1948 roku w barwach AZS-u Lublin. Janusz Cieśliński zmarł 27 lipca 2008 w wieku 86 lat.

Leksykon / hs / foto – archiwum rodzinne.


Komentarze do 'Leksykon / JANUSZ CIEŚLIŃSKI – Wielki piłkarz był mistrzem Polski, ale …w hokeju!' (2)
  • siwy4 lata temu Bezpośredni link

    Czy to nie pan Ciesliński miał cukiernię w podwórku przy Banku na Krakowskim Przedm. (wchodziło się bramą przy księgarnii Technicznej).

  • romek4 lata temu Bezpośredni link

    Tak – pan Cieśliński!

  • Dodaj komentarz

    Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.