romek
sobota, 21 grudnia 2013, 08:54

Jamcito z oddali * Ludziom się wydaje, że podstawowym zajęciem prezesa jest kręcenie lodów…

Felieton poświęcony podsumowaniu zakończonej niedawno jesiennej rundy rozgrywek wywołał wśród kibiców spore zainteresowanie, o czym świadczy kilkadziesiąt komentarzy czytelników. Taki odzew cieszy, tym bardziej, że wszystkie prawie teksty są rzeczowe, pozbawione emocji i inwektyw.

Uwagę kibiców skupiły w zasadzie dwa problemy: współpraca Korony Łaszczów z Tomasovią oraz kwestia szkolenia młodzieży. W tym ostatnim temacie wypowiadali się także, co szczególnie cenne, sympatycy innych klubów piłkarskich.

W sprawie współpracy Korony z Tomasovią przeważa pogląd, że jest ona niezbędna, gdyż z miejscowych trudno byłoby skompletować skład gwarantujący utrzymanie drużyny na obecnym poziomie rozgrywek. Są jednak osoby, którym ta współpraca nie odpowiada i optują za pozbyciem się „obcych”, którzy przyjeżdżają z Tomaszowa do Łaszczowa głównie „po kasę”. To drugie stanowisko uważam za błędne, które nie uwzględnia realiów współczesnego futbolu. Współpraca klubów piłkarskich grających na różnym poziomie jest obecnie czymś zupełnie naturalnym, a nawet koniecznym. Przy właściwych zasadach współpracy korzyść odnoszą obie strony. W omawianym przypadku zawodnicy III-ligowej Tomasovii grający w Koronie prezentują wyższy poziom i kulturę gry. To nie są jakieś „odpady”, lecz piłkarze nie mieszczący się w podstawowym składzie swojego macierzystego klubu. Ze względów szkoleniowych lepiej jest, gdy grają nawet w zespołach niższych klas, niż mieliby w Tomaszowie oglądać mecze z trybun albo z ławki rezerwowych.

Jedynym zagrożeniem byłaby sytuacja, w której Korona zostałaby niepostrzeżenie przekształcona w Tomasovię-bis, pozbawiona zawodników miejscowego chowu. Któryś z komentujących słusznie zauważył, że w niższych klasach rozgrywek mecze gromadzą większą widownię wówczas, gdy po boisku biegają koledzy, a nie nieznani nikomu ludzie. Jest jednak jeden warunek: miejscowi nie mogą być gorsi od kolegów przyjeżdżających na treningi z innych miejscowości. Skutecznie rywalizować z piłkarzami Tomasovii, nawet tymi rezerwowymi, nie jest łatwo, trzeba się natrudzić. I o to właśnie chodzi. Za darmo samo nic nie przychodzi. Ta zasada obowiązuje w każdej bez wyjątku dziedzinie życia, ze sportem włącznie.

I tutaj dochodzimy do zasadniczego pytania. Jak zachęcić młodych do uprawiania sportu i podjęcia żmudnego piłkarskiego treningu? Na to nie ma jednoznacznej odpowiedzi, skutecznej recepty.

W amatorskiej piłce nożnej gwarantem sukcesów są pasjonaci, zapaleńcy, którzy kosztem życia osobistego podejmują trud zorganizowania i prowadzenia piłkarskiego zespołu, klubu. Na trybunie kibice zazwyczaj nie mają bladego pojęcia o obowiązkach władz klubu, problemach, wysiłku, bez którego funkcjonowanie tego przedsięwzięcia jest niemożliwe. Skąd wziąć pieniądze na pokrycie bieżących kosztów funkcjonowania drużyn klubowych? Jak wynagradzać piłkarzy i ich trenera? Jakich dokonać transferów? Jak pozyskać sponsorów? To tylko część problemów zaprzątających głowę prezesa klubu i członków zarządu. A ludziom się wydaje, że jedynym zajęciem prezesa jest tzw. kręcenie lodów. Głupota w czystej postaci.

Jestem zdania, że w Łaszczowie jest grupa zapaleńców pragnących stworzyć ośrodek sportowy na dostępnym poziomie. Bez tej grupy nie powstałoby imponujące zaplecze w postaci ładnego stadionu, sztucznego boiska, kortu tenisowego, sporej sali gimnastycznej przy miejscowym zespole szkół. To bardzo dobre zaplecze do rozpoczęcia sportowej edukacji młodych w różnych dziedzinach sportu. Najpopularniejsza jest piłka nożna i przy niej pozostańmy.

Jeśli celem klubu jest stworzenie drużyny piłkarskiej złożonej z miejscowej młodzieży to jedyną drogą do osiągnięcia tego celu jest stworzenie spójnego i kompletnego systemu szkoleniowego i zorganizowanie drużyn młodzików, trampkarzy i juniorów. W Łaszczowie bywało na przestrzeni ostatnich lat różnie, z różnych zresztą powodów. Aktualnie Korona zgłosiła do rozgrywek drużyny młodzików i trampkarzy. Brak jest ostatniego ogniwa – drużyny juniorów. Przyznam, że ta sytuacja mocno mnie dziwi, gdyż sporo młodzieży znajduje się w miejscowym gimnazjum i liceum. Mało tego, te szkoły są kierowane przez dyrektorów mających spory dorobek trenerski w szkoleniu piłkarskiego narybku. Dlaczego Korona nie ma, mając takie potencjalne możliwości, zespołu juniorów? Nie wiem. Wydaje się jednak, że sytuacja w Łaszczowie zmienia się wraz z upływem czasu na lepsze.

Opinia, że szkolenie młodzieży jest podstawowym zadaniem wszystkich bez wyjątku klubów piłkarskich znajduje powszechną akceptację, nikt nie oponuje. Gdy jednak przychodzi do realizacji tego zadania okazuje się, że presja natychmiastowego sukcesu drużyny seniorów sprawia, że na szkolenie drużyn młodzieżowych brakuje pieniędzy bądź nie ma chętnych do podjęcia treningów. To wszystko prawda, ale nie oznacza to, że nie należy stale szukać sposobów na zmianę tego stanu rzeczy.

 Jamcito


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.