romek
wtorek, 17 grudnia 2013, 16:08

Te felietony będą hitem piłkarskim… / Historia dam w korkach (1)

W cyklu felietonów zatytułowanych „Historia dam w korkach” chcemy przybliżyć paniom dzieje piłki nożnej w wykonaniu przedstawicielek płci nadobnej. Piszę w liczbie mnogiej, bo udział w tym zbożnym dziele mieć będzie także administratorka kobiecej strony internetowej Korony. Tak, tak, mamy już pierwszą damę i na dodatek w korkach, gdyż administratorką ukrywającą się pod pseudonimem „człowiekmen1” jest jedna z podstawowych zawodniczek zespołu trenera Jerzego Bojko. Która? Wiem, ale nie powiem.

Felietony są adresowane do kobiet, które interesują się piłką nożną i chcą poznać historię tej najpopularniejszej w świecie dyscypliny sportu w delikatniejszej wersji, bo za taką trzeba uważać kobiecą piłkę nożną, która ma już swoją historię. I tę właśnie historię chcemy, w sposób możliwie przystępny, opisać. Może w długie zimowe wieczory ktoś się skusi na poznanie ciekawszych epizodów z piłkarskich boisk. Jeśli jakiś macho przebrnie przez prezentowany tekst to niech później nie komentuje, że to jakieś ble, ble, ble i ten Jamcito schodzi już na psy. Dlatego uprzedzam; będzie ble, ble, ble, bo wśród pań plotki są najbardziej skutecznym narzędziem przepływu i wymiany informacji. Plotka jest wyjątkowo skuteczna, bo działa z szybkością karabinu maszynowego i ma podobną siłę rażenia.

            Mój kolega, z którym chodzę na mecze Arki Gdynia na wiadomość, że zamierzam pisać dla pań o piłce nożnej puknął się wymownie w czoło i powiedział, że o tak beznadziejnym pomyśle dawno już nie słyszał. Jego zdaniem to zwykła strata czasu, bo żadna na świecie kobieta nie jest w stanie zrozumieć np. na czym polega w piłce nożnej spalony, a co dopiero ogarnąć zawiłości systemów gry. Gdy takiej coś zaczniesz tłumaczyć o systemie 4-4-2 to słuchaczka szybko policzy, że suma cyfr wynosi dziesięć i dlatego, jej zdaniem, system powinien nazywać się dziesiętny. Zgroza, tego najgłupszy nawet kibic nie jest w stanie wymyślić.

            W tej kwestii nie zgadzam się z poglądem kolegi. Wbrew pozorom, sporo już pań wie, że facet z gwizdkiem nie jest członkiem naszej drużyny i co to jest korner. Ze spalonym są rzeczywiście kłopoty, ale i wielu rasowych kibiców, nieraz też sędziów, ma kłopoty z ustaleniem tego faktu. Na niższych szczeblach ligowych rozgrywek mecze seniorów sędziują nieraz panie i robią to bardzo dobrze, a przy tym z naturalnym wdziękiem. Widok obrośniętego jak szympans sędziego jest zdecydowanie mniej estetyczny niż uroczej, miedzianowłosej sędziny, sportowej wizytówki Katowic. Z tych też względów uznałem, że warto będzie pisać o piłce nożnej pań dla pań.

            Plan prezentacji kobiecego futbolu przewiduje opis powstania tego sportu, od jego początków, aż po dzieje kobiecego zespołu Korony Łaszczów. Mam nadzieję, że zamiar się uda, zaś po zakończeniu cyklu wiedza czytelniczek o kobiecej piłce nożnej będzie o wiele bogatsza.

            Zatem zaczynamy

            Zawsze uważam, że najtrafniej futbol zdefiniował reprezentant Anglii Gary Linker – król strzelców piłkarskich mistrzostw świata z 1986 roku, który powiedział: „Piłka nożna to taka gra, w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Niemcy”. Niezwykle trafne stwierdzenie. Warto przy tym wiedzieć, że Linker był wyjątkowym boiskowym dżentelmenem i w całej swojej bogatej karierze nie dostał ani jednej żółtej kartki. Teraz wydaje się to nieprawdopodobne. Czytelniczki informuję też, że ze względu na aparycję Gary uważany był i jest nadal za „ciacho”. Bez żelu na głowie wzbudzał u pań emocje. Cristiano Ronaldo to przy Garym Linkerze mdły laluś.

            Wszystkim wydaje się, że historia piłki nożnej zaczyna się w Anglii, która uchodzi, i słusznie, za ojczyznę futbolu. Potwierdza to zresztą angielska nazwa tej dyscypliny sportu: football (foot – stopa, ball – piłka). Chcąc porozmawiać o piłce nożnej z Amerykaninem trzeba wcześniej powiedzieć, że chodzi o soccer, bo tak się tam nasza piłka nożna nazywa. Jednak warto wiedzieć, że początków piłki nożnej należy doszukiwać się w dalekich Chinach, w których już 2.300 lat temu grano w grę zwaną cuju, przypominającą piłkę nożną. Za piłką uganiali się też starożytni Grecy (episkyros) i Rzymianie (harpastrum). Piłki zwane follis były wykonane z pęcherzy zwierzęcych i nadmuchiwane powietrzem. Skąd my starsi to znamy? Z licznych relacji podróżników można wysnuć wniosek, że grą przypominającą piłkę nożną pasjonowano się na całym świecie: grali w nią zarówno Eskimosi, jak i Aborygeni oraz Maorysi. Gumowej piłki do gry używali także prekolumbijscy Indianie, choć ich gra przypominała bardziej koszykówkę. U Indian brak było chętnych na objęcie funkcji kapitana drużyny, gdyż w przypadku przegranego przez swój zespół meczu tracił on głowę. W średniowieczu na Wyspach Brytyjskich popularne były różne odmiany tzw. futbolu ludowego (mob football), a w meczach rozgrywanych pomiędzy miastami brało niekiedy udział po kilkuset graczy po każdej ze stron. Gra polegała na przeniesieniu piłki (rzadko kopano) do wyznaczonego miejsca np. miejskiej bramy. Ponieważ nie stosowano żadnych reguł gry to zawody były nadzwyczaj brutalne, krew lała się litrami, a i zdarzały się też ofiary śmiertelne. Z tych też powodów sport ten był wielokrotnie zakazywany przez króla, dostojników kościoła i władze miejskie. Nie pomagało, bo sportowa pasja okazała się silniejsza niż groźba kary.

Jamcito / lkskorona.futbolowo.pl


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.