romek
poniedziałek, 2 grudnia 2013, 15:06

Erwin Sak (Świt Nowy Dwór Mazowiecki) / – Chcę tam wrócić!…

 

Erwin Sak na Wyspach Brytyjskich –  w 2011 roku zawodnik spisał swoje wspomnienia. Na Wyspy Brytyjskie chce wrócić…

***

Mając 15 lat  wyjechałem  na drugi koniec kraju do szkółki  bramkarskiej  MSP Szamotuły. Trenera Andrzeja Dawidziuka poznałem na konsultacjach kadry  Polski. Pół  roku później dostałem możliwość  testów w Szamotułach, na  których pokazałem się  na tyle dobrze, że zostałem przyjęty. Duża w tym zasługa moich pierwszych trenerów bramkarzy Rafała Piróga i Zygmunta Kalinowskiego.

Oprócz treningów na co dzień  w szkółce  w weekendy jeździłem na mecze. Mając 16 lat zacząłem stawiać pierwsze kroki w seniorskiej piłce grając w Drawie Krzyż Wlkp. Następnie broniłem w Sokole Pniewy w dawnej  IV lidze,  gdzie przez 2 lata zagrałem ponad 50 spotkań. W międzyczasie mój brat zrobił płytę dvd z treningów i meczów, a następnie wysłał do kilkudziesięciu klubów w Europie.


TESTY

Akademia

Na efekty długo nie trzeba było czekać. Już po 10 dniach dostałem zaproszenie do akademii  Sunderland A.F.C. Oczywiście świetna baza treningowa i stadion na 50 tysięcy osób. Jednak najbardziej w pamięć stamtąd zapadły mi dwie rzeczy. Pierwsza to, że osoba, która odbierała mnie z lotniska przyjechała po mnie Mercedesem S- Klasą, a druga to… strasznie wiejący wiatr. Miałem taką sytuację, że piłka wyrzucona ręką doleciała do linii mojej szesnastki.

Później było AS Monaco. Przyleciałem do Nicei, skąd taksówka zabrała mnie do Monaco. Co za miejsce, na każdym kroku ogrody, palmy! Bajecznie! [TUTAJ] Okazało się, że wspomniana S-klasa to tam nic szczególnego…

Zamieszkałem w hotelu stadionowym skąd odbierał mnie bus, który potem zbierał wszystkich zawodników po całym mieście i razem wjeżdżaliśmy na górę, gdzie wykute w skale zostały… boiska treningowe! (tj. na zdjęciu). Za każdym razem gdy jechaliśmy na trening zmieniało się ciśnienie w uszach ale po paru dniach można było się przyzwyczaić. Podsumowując, odbyłem tam kolejny staż, na którym przeżyłem wielką przygodę, a przy okazji zebrałem trochę cennego doświadczenia.

 

Seniorzy             

Następnie  pojechałem na testy już do seniorskiej drużyny  nPower Championship Charlton Athletic F.C. prowadzonej przez Alana Pardewa obecnego managera  Newcastle United.
Różnicą pomiędzy wcześniejszymi zespołami akademii a pierwszego zespołu tj. Charlton była taka, że do talentu jaki był dochodziło doświadczenie. Powiedzmy, że miałem tydzień lekcji, która pozwoliła mi pozytywnie wypaść na kolejnych testach w Cardiff City F.C.
Akurat w momencie kiedy udałem się do Cardiff na wypożyczeniu z  Manchesteru City przebywał  Kasper Schmeichel, syn  legendy Manchesteru United  Petera Schmeichela. W związku z tym, że trener Dawidziuk zna ojca Petera, który jest Polakiem to miał informacje z pierwszej ręki. Natomiast z naszej  strony wyglądało to tak, że już po 3 dniach testów do taty zadzwonił trener bramkarzy z informacją, że chcą mnie pozyskać. Jeszcze  przed podpisaniem kontraktu byłem w Dundee United F.C. gdzie trenowałem z  Grześkiem Szamotulskim i Łukaszem Załuską. Natomiast nie miałem wątpliwości, że Cardiff City to idealny wybór.


POCZĄTKI  W  CARDIFF

Treningi


W momencie kiedy przyszedłem do klubu zaczął budować się nowy stadion, a także został oddany do użytku nowy ośrodek treningowy za £10 milionów, który jest położony w dolinie Vale of Glamorgan w sąsiedztwie pól golfowych.
Początki były zdecydowanie dość wymagające. Zresztą można sobie wyobrazić różnicę pomiędzy 4-ligowym Sokołem a zespołem z zaplecza Premier League. W Cardiff przez dwa lata byłem trzecim bramkarzem i trenowałem z pierwszą drużyną.
Podczas pobytu miałem możliwość treningu z bramkarzami: Peter Enckelman (Aston Villa), Stuart Taylor (Manchester City), Tom Heaton (czwarty bramkarz Manchesteru United) czy David Marshall, który przegrał rywalizację z Borucem w Celticu. Dużym plusem było to, że nauczyłem się przy nich wiele, ale z drugiej strony nie mogłem liczyć na regularne występy.
Natomiast jeżeli chodzi o treningi, to wszystko było profesjonalne i przemyślane. Ciekawe jest to, że trener bramkarzy Martyn Margetson wiedział jakie jest moje maksimum i ile ode mnie może się spodziewać na treningu. Dużego kopa motywacyjnego dawało jak trener bramkarzy schodził zmęczony razem z nami bo uderzył nam 500 dokładnych piłek. Jednym słowem siła i precyzja – jak maszyna. Takiego trenera życzę każdemu bramkarzowi!

Po zajęciach

Po treningu można było zostać i  potrenować zarówno na boisku jak i siłowni w kompleksie klubowym. Moim ulubionym sprzętem, na którym ćwiczyłem po treningach był  Batak Pro, z którym po raz pierwszy spotkałem się na testach w Sunderlandzie. Polegało na uderzeniu jak najwięcej razy w zapalające się lampki w ciągu 30 sekund. Wtedy miałem 34 uderzenia, natomiast podczas pobytu w Cardiff doszedłem do 73 uderzeń. [TUTAJ] Dla porównania Tom Heaton, który był najlepszy w Manchesterze miał rekord 63.
Codziennie po zajęciach do klubu przyjeżdżał catering, także każdy mógł sobie wybrać na co miał ochotę danego dnia. Po lunchu można było pograć w tenisa stołowego, darty albo po prostu wrócić do domu i zrobić rzecz o której tylko myślałem czyli kilka godzin upragnionego snu.

Znani

Większość zawodników w klubie grała w swoich reprezentacjach kraju. Sporo też grało lub obecnie gra w Premier League: Roger Johnson (Wolverhampton), Wayne Routledge (Swansea), Jay Bothroyd (QPR)  został nawet powołany do reprezentacji Anglii przez  Fabio Capello jako jedyny wtedy zawodnik drużyn nPower Championship.
Obecnie w Celticu gra trzech byłych kolegów: Adam Matthews, Glenn Loovens oraz Joe Ledley. Bardzo sobie też ceniłem jako przyjaciół i piłkarzy Petera Whittinghama oraz Rossa McCormacka (Leeds).
Podczas mojego pobytu trzech zawodników zostało sprzedanych po £5 milionów: Roger Johnson (Birmingham), Michael Chopra (Sunderland) i Aaron Ramsey (Arsenal Londyn).
Oprócz wymienionych powyżej zawodników w Cardiff City miałem zaszczyt trenowania z  takimi zawodnikami jak: Trevor Sinclair, Craig Bellamy, Robbie Fowler i Jimmy Floyd Hasselbaink.

Od lewej:  Aaron Ramsey (Arsenal), Erwin Sak,  R. Scimeca  i  Jimmy Floyd Hasselbaink

ŻYCIE PRYWATNE

Wiara

Siedzenie samemu w domu po treningach za granicą bez rodziny, kolegów  jest bardzo ciężkie. Co prawda miałem kontakt poprzez Skype’a, ale to zdecydowanie było za mało. Z drugiej strony kiedy jesteś sam, cisza dookoła, masz więcej czasu by się zatrzymać i pomyśleć jakie ma się cele, plany, marzenia. Kim właściwie jestem i kim chcę być.
Miałem to szczęście, że dane mi było otrzymać  łaskę wiary w Boga. Niezależnie od tego czy są pieniądze na koncie czy ich nie ma, to moim zdaniem ludzie żyjący bez Boga gubią się i nie widzą w tym życiu żadnego głębszego sensu oprócz tego by zabezpieczyć się finansowo i nie mieć większych problemów. Tylko wiara w Niego pozwala na zachowanie takich wartości moralnych jak wierność czy uczciwość.

Po treningu

Poza treningami miałem prywatne lekcje angielskiego, na których już głowa mi pękała od sprawdzania  słówek, które pierwszy raz w życiu słyszałem i powiem szczerze, że to – czego uczyłem się w  polskich szkołach na lekcjach, nie ma nic wspólnego z tym, co tam trzeba umieć, aby normalnie porozmawiać. Po pół roku stwierdziłem, że dam sobie radę w codziennym porozumiewaniu się, ale z biegiem czasu  okazało się, że jednak to było za mało, aby zaadaptować się w drużynie. Poza tym poznałem wspaniałą grupę Polaków tam żyjących, z którymi mam kontakt do dziś. Dzięki temu łatwiej mi było znieść samotność oraz monotonię życia codziennego.

Usamodzielnienie

Na początku zamieszkałem z  rodziną  angielską, a  na  treningi  dowoził  mnie  kolega  z  drużyny.  Jednak  po pół  roku ciężko było  dłużej  wytrzymać  w  takim  stanie  rzeczy  i postanowiłem to zmienić. Zacząłem robić prawo jazdy zarówno w Polsce jak i na Wyspach. Co ciekawe w kraju oblałem egzamin za pierwszym razem, po czym wyleciałem na Wyspy aby przygotowywać się z drużyną do sezonu. W międzyczasie pomimo, że  w UK jest dużo ciężej zdać egzamin a ruch odbywa się lewą stroną, to zdałem  go w pierwszym podejściu!
Kiedy już miałem samochód to okazało się, iż w związku z tym, że dopiero przyjechałem na Wyspy, nie jestem ich obywatelem, mam świeżo zrobione prawo jazdy i 18 lat to składka ubezpieczeniowa wyszła większa niż cały koszt utrzymania samochodu!  Ale nie miałem wyjścia, chciałem koniecznie usamodzielnić się i być całkowicie niezależnym. Poza tym zamieszkałem w ogrodzonym apartamencie z prywatną plażą i dostępem do morza.

PRZYGODA Z PUCHAREM ANGLII FA CUP

2008

Tuż po moim przyjściu w 2008 roku drużyna zaczęła przechodzić kolejne rundy FA Cup. Dave Jones poprowadził nas do półfinału Pucharu Anglii. [TUTAJ]
Ten etap był już rozgrywany na  nowym Wembley, gdzie w obecności 90 tysięcy kibiców pokonaliśmy FC Barnsley po bramce Joe Ledley’a. Tym sposobem po raz pierwszy w historii klubu awansowaliśmy do finału FA Cup, który również odbył się na Wembley. Niestety w finale Pucharu Anglii już ulegliśmy 0:1 Portsmouth, zespołowi prowadzonemu przez Harry’ego Redknappa. A tak blisko były europejskie puchary…


 

 

 

 

 

 

2009

Natomiast w 2009 roku  w 1/8 finału wylosowaliśmy Arsenal Londyn. Na własnym stadionie zremisowaliśmy 0:0. Dzięki temu udaliśmy się rewanż w Londynie na Emirates Stadium. Przed meczem jeden z bramkarzy nabawił się kontuzji. W związku z tym usiadłem na ławce. Byłem nawet bliski wejścia w przerwie meczu! Ale nasz bramkarz zaryzykował i dograł mecz z kontuzją. Na meczu już „tylko” 60 tysięcy kibiców. Arsenal nie dał nam szans i wygrał  4:0. Warto dodać, że w obu meczach przeciwko nam w Kanonierach bronił Fabian. Po rozgrzewce poszedłem na ławkę i  porozmawiałem z Wojtkiem Szczęsnym, który tego dnia oglądał mecz z trybun. Powiedziałem mu, że na ławce są wygodniejsze krzesła niż na trybunach… żart.


Warto dodać, że w tym roku Cardiff City dotarło do finału Pucharu Ligi Carling Cup, w którym 26 lutego 2012 zmierzy się z  Liverpoolem. Mecz odbędzie na stadionie Wembley (finał wygrał Liverpool po 2:2 i 3:2 w karnych po dogrywce – red).

Gdy przychodziłem na Wyspy, Cardiff  było drużyną środka tabeli nPower Championship. Po półtora roku został oddany do użytku nowy stadion i zespołowi zmienił się cel na drużynę walczącą o awans do Premier League. Trener potrzebował dwóch ogranych bramkarzy na tym poziomie. Z drugiej strony nie mogłem pozwolić sobie dłużej na brak regularnej gry. Chciałem pójść na wypożyczenie. Natomiast jeśli chodzi o wypożyczenia młodych zawodników na Wyspach do niższych lig to w pierwszej kolejności brali bramkarzy z młodzieżowych reprezentacji, klubów Premier League i Anglików. W klubie dziwili się i pytali dlaczego nie dostaję powołań do U-21. Przez to możliwości wypożyczenia były bardzo ograniczone. Trener bramkarzy chciał mnie ale usiedliśmy przy stole i doszliśmy do wniosku, że najlepiej dla obu stron będzie jak podamy sobie ręce.
Właśnie w tym czasie z okazji wybudowania nowego stadionu  zorganizowano mecz otwarcia,w którym grały legendy Cardiff City. W związku, że Margetson bronił w Cardiff tak jak trener Wyłupski w Stomilu, to miał grać  w tamtym meczu. Ale podszedł do mnie i powiedział  na pożegnanie, żebym zagrał zamiast niego. [TUTAJ]

Można w przenośni powiedzieć, że polizałem przez szybę piłkę na najwyższym poziomie. Wiem, że nie czułem się gorszy na treningach jak i technicznie od tamtych bramkarzy.  Dzięki temu doświadczeniu wiem też  nad jakimi aspektami muszę pracować, a co doskonalić.
Na razie od roku walę głową w mur… Wierzę jednak, że krok po kroku a będzie mi jeszcze dane dopaść tą szybę, rozwalić i wrócić tam, ale nie już jako członek drużyny tylko uczestnik! Na pewno ze swojej strony zrobię wszystko co w mojej mocy aby tak się stało!

2011 / stomilolsztyn.com / Erwin Sak

***

Erwin Sak (foto z lewej – Stomil Olsztyn). Data urodzenia 15 lutego 1990 (23 lata), Wzrost / waga 185 cm / 78 kg. Obecny klub: Świt Nowy Dwór Mazowiecki. Poprzednie kluby: Legion Lublin (juniorzy), MSP Szamotuły, Drawa Krzyż Wielkopolski,  Sokół Pniewy, Sokół Pniewy, Cardiff City FC, Walia Cardiff City, Newport County AFC, Wrexham, Bug Wyszków, OKS 1945 Olsztyn, Stomil Olsztyn, Nadnarwianka Pułtusk, Świt Nowy Dwór Mazowiecki.


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.