romek
niedziela, 1 grudnia 2013, 09:42

Zdrowie sportu w Tomaszowie / Najważniejsza była nagroda za czyste buty…

  – Jak porządnie wyczyściliśmy buty, to w nagrodę mogliśmy pograć prawdziwą piłką – nie taką szmacianą, ale skórzaną, oczywiście wiązaną. A buty? Buty to mieliśmy takie z utwardzanymi metalem czubkami. Nie było mowy, żeby po kopnięciu noga kopniętego poważnie nie ucierpiała – opowiada Jerzy Jeż, swego czasu bramkarz Tomasovii.

Jerzy Jeż był referentem do spraw chemiczno-papierniczych w PZGS w Tomaszowie Lubelskim. Barw Tomasovii bronił w latach 50. i 60. I to jak!
– Grałem w A-klasie, a kończyłem karierę, gdy awansowaliśmy do III ligi.
Jerzy Jeż wspomina, że nikt w tamtych czasach nawet nie myślał o tym, że na grze w piłkę można się dorobić. Jeśli jego drużyna wygrała, a on spisywał się dobrze, mógł liczyć na premię.
– Niewielką, to było jakieś 5-10 proc. poborów. Na co wystarczyło? Na dobry obiad. Oczywiście, że z wódeczką. Wtedy do obiadu delikatnie wódeczkę się piło – wspomina Jerzy Jeż.
Pytany o najlepszego, jego zdaniem, polskiego bramkarza Jerzy Jeż odpowiada bez zastanowienia – Przemysław Tytoń.
A uzasadnia to tak: – Wysoki, zwinny, ma chłopak dryg. No i jest taki stateczny, spokojny. Tytoń jest najlepszy!
Nieco później, w latach 70. żywot swój z futbolem związał Wiesław Pakosik-Pakosz. Był trenerem piłkarzy.
– Jak zaczynałem, drużyna była na ostatnim miejscu III ligi. Półtora roku później w pięciu kolejkach zespół był liderem tabeli – cieszy się Wiesław Pakosik-Pakosz.
Doskonale pamięta, jak wtedy grało się w piłkę. Było tak: jak ktoś został skrzydłowym, to był skrzydłowym i koniec.
– Dzisiaj zawodnicy są wszechstronni, to już zupełnie inna piłka. Odżywki? Nikt wtedy o czymś takim nie słyszał! Zawodnik dostawał dietę, czyli mógł jadać obiady w stołówce. I już. Każdy był szczęśliwy, że mógł grać.

Takich wspomnień było więcej. Ale też i nadarzyła się wyjątkowa okazja. W piątek, 22 listopada, uroczyście świętowano z okazji 90-lecia Tomaszowskiego Klubu Sportowego „Tomasovia”. A TKS to kontynuator tradycji przedwojennej „Thomasovii”, powojennej Spójni, Sparty.

kronikatygodnia.pl 

Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.