romek
niedziela, 1 grudnia 2013, 11:30

Bronisław Waligóra specjalnie dla portalu lubelskapilka.pl (3) / Świat wielkiej piłki wczoraj i dziś…

W 2014 roku minie 35 lat od historycznego awansu Motoru Lublin do I ligi. Jak już zapowiedzieliśmy, przez ten czas będziemy przypominać wspólnie z ówczesnym trenerem Motoru tamten czas i ludzi. Tych, którzy wspólnie współtworzyli historyczny wynik.

W każdym odcinku wybitny trener podzieli się także z nami swoimi komentarzami na temat współcczesnej piłki nożnej. Podczas kolejnego spotkania rozmawialiśmy między innymi na temat piłkarzy kompletnych. Trener Bronisław Waligóra z miejsca się uśmiechnął:

= Kibicowi jest przyjemnie, kiedy widzi w akcji Messiego, Ronaldo, Ibrahimovica, Ribery’go, Bale’a… To są dzisiaj piłkarze kompletni. Umieją wszystko, robią przewagę, potrafią zagrać piłkę tak jak nikt inny. To poeci piłki, a przecież piłka się zmieniła, nie gra się już na błotnistych placach, inny jest poziom zainteresowania mediów, no i – przede wszystkim – futbol stał się szybki i w grze i w myśleniu… Trudno za nim nadążyć. Czasem nawet kamera nie nadąża…

= Jednak Pelego chyba nikt nie przebije? Nawet tak kompletni piłkarze?

= Pele był jeden i bedzie jeden – bo miał 18 lat wówczas kiedy po raz pierwszy został mistrzem świata, później jeszcze dwa razy był mistrzem świata. Był mistrzem Brazylii, zdobył Copa Libertadores i Puchar Świata. Trudno policzyć ile razy był królem strzelców ligi w Brazylii. Trudno dzisiaj nawet pomyśleć, że znajdzie się drugi taki piłkarz, który trzy razy będzie mistrzem świata. Nawet Messi, nawet Ribery, czy Ronaldo…  Wśród kompletnych piłkarzy najlepszy będzie ten, który zgarnie najwiecej trofeów z drużynami w których gra – w klubie i reprezentacji. Musi dobrze grać i  zdobywać trofea… Na dzień dzisiejszy najwięcej ma ich Ribery… Ale tylko w klubie, bo trudniej mu w reprezentacji. Z kolei świetni mistrzowie w reprezentacji Hiszpanie – nie odnoszą już sukcesów w klubach… Owszem – zdobywają mistrzostwa, lecz w rozgrywkach europejskich już nie bardzo. Będziemy podziwiać piłkarzy kompletnych i ich kunszt, ale osiągnięć Pelego nikt nie powtórzy.

= No  właśnie – Cristiano Ronaldo, Ibrahimovic… Już w barażach  musieli pokazać konszt, sztuczkę, którą pewnie trzymali w tajemnicy na Mundial…

= To jest właśnie magiczne w piłce. Niech pan zauważy, że Ronaldo nie bije już skutecznie wolnych, już rywale znaleźli lekarstwo –  antidotum na jego chytre uderzenia, które wydawały sią uderzeniami wbrew fizyce… Ale on jest inteligentny – on wiedział że musi czymś zaskoczyć,  ma w zanadrzu  tricki. I ma coś bezcennego – szybciej myśli niż każdy rywali…

= A co pan myśli o powołaniu Adama Nawałki na trenera reprezentacji?

= Mam mieszane odczucie, znam go tylko z gry na boisku. Myślę, że to jest podobny poziom co Fornalik. Obaj przecież nie mają wielkich osiągnięć – ot, „podbudowali” swoje kluby do gry w czołówce. Ale to były roczne, dwuletnie sukcesy, a nie efekt przemyślanej pracy wieloletniej, powtarzam wieloletniej.  Oczywiście życzę Adamowi Nawałce jak najlepiej, bo to przyszłość naszej piłki – sukcesy rodzą popularność piłki wśród młodzieży…  Od pewnego czasu czegoś nam jednak brakuje i nie wiem skąd się bierze notoryczny brak sił u zawodników po godzinie gry. To chyba psychika – nie idzie gra to słabnie motoryka, a do głosu dochodzi psychika. Brakuje nam pomysłowych, przebiegłych, chytrych zawodników, piłkarzy kreatywnych. Praca z reprezentacją powinna być dla kogoś, kto potrafi wyselekcjonować piłkarzy dla swoich potrzeb. W pierwszym rzędzie trener powinien być selekcjonerem, a dopiero później trenerem… Piłkarski świat nam uciekł i ucieka… Ale – co do Adama Nawałki –  życzę Adamowi sukcesów – awansu do  finałów mistrzostw Europy.

= Panie trenerze – w  1979 roku przyszedł pan do Motoru w glorii szkoleniowca, który po raz pierwszy ograł Anglików w europejskich pucharach. Przed meczem Widzew – Manchester City polskie kluby grały 10 razy z angielskimi, nawet wygrywały mecze, lecz w dwumeczu zawsze byli gorsi. Pan nie musiał wygrywać, ale wyeliminowaliście Manchester. Mówiliśmy już o tym meczu w pierwszym odcinku. Działacze Motoru musieli mieć olbrzymią „siłę”, żeby po takim sukcesie przekonać pana do przyjazdu.  Jak to była „siła”?

= Skuteczna… Przedstawiłem swoje warunki, spełniono je – więc podjąłem wyzwanie. Kiedy powiedziałem, że chcę żeby w Motorze zagrali: Ryszard Chaberek, Ireneusz Lorenc (rysunek z prawej)  i Bronisław Kowalski – zjawili się w Lublinie.

= Skąd ich pan wziął?

= Jak każdy trener miałem swoich współpracowników – wówczas takie działanie było wręcz nielegalne, nazywało się kaperownictwem. Tak wiec dzisiejszy „skauting” był społecznie naganny. Na zachodzie był i jest to zawód,  Niestety – u nas było inaczej – niemniej mój „współpracownik” ( kaperownik /skaut /menedżer)  pan Kamiński dał mi cynk, że w na Dolnym Śląsku są chłopaki, których powinienem sprawdzić…

= Kaperwnicy działali potajemnie – często najpierw wywozili meble, później załatwiali transfery, sprowadzali rodziny… Były intrygi. Pisano wielkie artykuły o porwaniach… Cała Polska o tym mówiła. To była taka sensacja w proporcjach medialnych jaką dzisiaj byłby na przykład „tajny trensfer” Roberta Lewandowskiedo do Znicza Pruszków…

= Rzeczywiście, ale w  przypadku Motoru Lublin w 1979 roku nie było to konieczne.

BW – HS / Wkrótce kolejne odcinki…

***

PS. Foto1  –  50 -lecie pierwszego awansu Zawiszy do I ligi (1961). Bronisław Waligóra doceniony przez kibiców w Bydgoszczy (foto-pomorska.pl). Rysunek 1 – Ireneusz Lorenc – ulubieniec kibiców z  pierwszego okresu awansu do I ligi. Wkrótce wspomnienie o meczach i innych bohaterach lubelskiej piłki…


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.