romek
sobota, 2 listopada 2013, 11:34

REPORTAŻ z pamietnika groundhoppera / Motor Lublin – Stal Rzeszów

Pierwszym meczem, jaki udało mi się zobaczyć, podczas tegorocznego urlopu był spotkanie pomiędzy drużynami Motoru Lublin i Stali Rzeszów.

Motor Lublin – to klub z tradycjami, dawny pierwszoligowiec. Obecnie klub odbudowuje swoją potęgę walcząc o awans do 2 (z nazwy 1 ligi).

Na stadionie jestem 3 godziny przed meczem. Dojazd z hotelu bardzo dobry. Warto pochwalić lubelskie MPK, bo jeździ lepiej niż to w Krakowie. Po zrobieniu kilku zdjęć spod obiektu, bez problemu wchodzę do środka. Teren stadionu, mimo iż jest ogrodzony, otwarty, można wejść do budynku klubowego. W budynku też, chętnie służą pomocą. Trafiam do sekretariatu, gdzie kupuję bilet za 10zł. Miła pani, sprzedająca bilety pozwala mi zrobić zdjęcia pamiątkowych pucharów w gabinecie prezesa. Bilet mam, czasu do meczu sporo, pora uderzyć na przedmeczowe piwko.

Przed wyjściem robiąc zdjęcia, od słowa do słowa nawiązuję rozmowę z jednym z działaczy klubowych. Dowiaduję się, że Motor, będzie miał nowy stadion, którego budowa została już rozpoczęta.

Korzystając z chwili czasu, wyruszam na zwiedzanie Lublina. Kurs w stronę starego miasta. Po drodze, zupełnie przez przypadek, znajduję wieżę widokową. Wieża Trynitarska, bo o niej mowa znajduje się w samym, centrum miasta. Wysoka na 40 metrów, w jej wnętrzu urządzono, muzeum archidiecezjalne. Jest zatem co pooglądać. Nawet sama konstrukcja, wieży od środka warta jest zobaczenia. Dolna połowa, to kręte wąskie schody, które później zmieniają się w drewniany labirynt, schodów, przejść, podpórek i innych trudnych do określenia konstrukcji. Na szczycie wieży możemy wyjść na tara widokowy. Panorama miasta cudowna. Widać cały Lublin. Widok jest lepszy niż z wieży w Zamku Lubelskie

Po zwiedzeniu miasta, posilam się jeszcze złotym napojem na lubelskim rynku i wyruszam pieszo na stadion.

Pod bramami jestem ok. 30 minut przed meczem. Vis, a vis stadionu znajduje się hala sportowa. Oczywista sprawa, że trzeba ją zobaczyć. Wchodzę do środka i załapuję się na jakiś turniej koszykówki juniorów. W sumie to pierwszy raz zobaczyłem kosza na żywo. Parę minut koszykówki i pora na piłkę.

Przechodzę na drugą stronę ulicy, pokazuję na wejściu bilet i jestem na stadionie Motoru Lublin.

Stadion ma trybuny dookoła boiska. Nie wszystkie są jednak czynne. Na mecz, otwarte były tylko trybuny na prostych. Trybuna A, na której ja zasiadłem i trybuna po drugie stronie, gdzie ulokowany był młyn. Trybuna A podzielona pół pomieszczeniem dla prasy. Catering meczowy pozostawia wiele do życzenia. Co prawda jest budka, gdzie można zakupić słodycze i napoje, ale zdecydowanie brakuje zapachu i smaku kiełbaski z grilla. Szkoda, że nie było kibiców przyjezdnych na pewno uatrakcyjniło, by, to spotkanie.

Trybuna A, na której zajmuję miejsce pełna na full. Ciężko znaleźć gdzieś wolne miejsce. Wciskam się na jakieś stojące, widok nie najgorszy i rozpoczynam piłkarską ucztę.
Ucztę to może za dużo powiedziane, ale zawsze to mecz.

Na wejściu spiker informuje, że Motor ma nowego trenera. Osobę pana Roberta Kasperczyka, kojarzę bardzo dobrze, przez wiele lat trenował mojego ukochanego Hutnika. Z całkiem dobrymi wynikami.
To też życzę wszystkiego dobrego w nowym miejscu pracy. Tym bardziej, że z zapowiedzi wynikało, że Motor, w tym sezonie walczy o awans.

Z przebiegu gry raczej widać tego nie było. Więcej szans w meczu stworzyli goście. I to oni po strzale Prędoty w 25 minucie spotkania objęli prowadzenie. W drugiej połowie meczu, znakomitej szansy na wyrównanie nie wykorzystał Grzegorz Bronowicki. W 61 minucie nie strzelił rzutu karnego. Wyrównać piłkarzom Motoru udało się dopiero 9 minut przed końcem spotkania. Strzelcem wyrównującej bramki, w 81 minucie, Maciej Tataj. Piłkarze Motoru, powinni być raczej zadowoleni z remisu.

Na stadionie brakowało mi tylko kiełbasek.  Pech wyjątkowy, bo na tych 3 meczach (Motor, Górnik, Lublinianka) nie zjadłem ani jednej. Piwa na meczach też nie ma. Bilety są. Tak można, by podsumować coś, co zwykle czynię w PKB.

Po meczu powrót na starówkę, na wyśmienitego kebab z baraniny.
I pora już po woli myśleć o niedzieli…

Dariusz Grochal

 

 


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.