romek
czwartek, 10 października 2013, 16:33

Zbigniew Masternak (8) / JECHAĆ DO LWOWA…

Statystyczny kibic Legii Warszawa albo Wisły Kraków zwykle nie wie, że stolicą polskiej piłki był kiedyś Lwów. Przed wojną istniało tam wiele klubów sportowych, z których najważniejsza była oczywiście Pogoń Lwów, drużyna, która 4-krotnie wywalczyła mistrzostwo Polski. W ogóle, początki futbolu w naszym kraju, podwaliny pod zorganizowaną ligę, dało właśnie miasto Lwów. Najważniejszymi derbami w Polsce były derby pomiędzy Pogonią Lwów i Czarnymi Lwów, nie pomiędzy Widzewem i ŁKS-em Łódź.

Do Lwowa trafiłem po tym, jak zawaliłem kolejny egzamin na wydziale prawa i musiałem uciekać z kraju przed służbą w wojsku. Przypomniałem sobie wtedy o licznych znajomych ze Lwowa, poznanych… podczas zrywania jabłek w sadach pod Sandomierzem. Przyjeżdżali dorobić, nie tylko na życie, ale na przykład na nową gitarę basową. Był to prawdziwy przekrój społeczny – oprócz artystów trafiali się eks- sportowcy (bokser, który walczył kiedyś w reprezentacji Związku Radzieckiego), byli też zwykli przestępcy i kombinatorzy. Z tymi ostatnimi zaprzyjaźniłem się najbardziej. Ukraińcy byli pierwszymi obcokrajowcami, z którymi miałem kontakt i muszę przyznać, że to doświadczenie otworzyło mnie na poznawanie innych kultur. Akurat kultura ukraińska była bardzo pokrewna, więc ten wysiłek poznawczy był w sumie niewielki.

Dzięki pomocy znajomych wynająłem mieszkanie w okolicy dworca Stryjskiego, skąd miałem wszędzie blisko. Z tego dworca mogłem w każdej chwili wyruszać w odleglejsze zakątki Ukrainy. Jaka to była Ukraina? Na kilka lat przed Pomarańczową Rewolucją, kraj mocno poradziecki. Jak Polska z 1989 roku. Tylko Polska jakby lepiej i szybciej dochodziła do siebie po komunistycznym syfie. Może dlatego, że u nas tego syfu było mimo wszystko znacznie mniej – był jakby przedestylowany. My byliśmy tylko bratnim krajem socjalistycznym, oni republiką ZSRR.

Dlatego niechęć Ukraińców ze Lwowa do Rosjan zupełnie mnie nie dziwiła. Myślałem, że będę mógł się porozumiewać po rosyjsku, który to język miałem opanowany perfekcyjnie, ale nie, lwowianie tylko się na moją ruską mowę wkurzali i mogli dać po głowie. Słyszałem, że podobnie jest dotąd w krajach bałtyckich. Wszyscy znają rosyjski, ale nie chcą gadać inaczej niż tylko po swojemu. Zupełnie inaczej było we wschodniej części Ukrainy, która ciążyła ku Rosji, co ujawniło się zresztą kilka lat później.

Czym zajmowałem się na Ukrainie? To były bardzo różne drobne i większe sprawy. Żyło mi się całkiem dobrze, chociaż nieco niebezpiecznie. W końcu, po dziewięciu miesiącach musiałem się stąd wynosić, bo ziemia zaczynała mi się palić pod stopami.

Do piłki też mnie ciągnęło, chociaż miałem nieunormowany czas pracy (jeżeli to, czym się zajmowałem, można było nazwać pracą), więc trudno mi było zachować systematyczność. Z tą systematycznością w grze w piłkę zawsze miałem problem – może chodzi głównie o to, że nigdy nie potraktowałem jej poważnie, przez co nigdy nie mogła się zrewanżować godziwym, stałym kontraktem. O wiele poważniej potraktowałem literaturę i ta, mimo że znacznie uboższa, odpłaciła mi się całkiem przyzwoicie.

Zregenerowałem organizm po bieganiu w Lublinie, po grze w Motorze i poszedłem na treningi do FK Lwów. Nie był to obecny FK Lwów, założony w maju 2006 roku. W latach 1992+-2001 już istniał klub z identyczną nazwą, który w 2001 roku został rozformowany. Jego miejsce zajął drugi zespół Karpat Lwów. W sezonie 2006/2007 lwowianie zamienili w Pierwszej Lidze klub Hazowyk-Skała Stryj, który zbankrutował. Po sezonie 2007/08 klub awansował do Premier Lihi.

Ja grałem w tym pierwszym FK Lwów. Mimo że całkiem dobrze sobie radziłem na treningach, klub został rozwiązany. Nie szukałem już nowej drużyny, zwłaszcza że zaczęły się moje kłopoty we Lwowie – musiałem stąd zmykać. Zdałem egzaminy na studia polonistyczne we Wrocławiu. I tak to porzuciłem gangsterkę na rzecz studiowania literatury. Nie na długo, jak się szybko okazało.

Z Ukrainy wywiozłem sentyment do chałwy, która jest tutaj w wielu smakach.

Żałuję, że wtedy nie reaktywowano jeszcze Pogoni Lwów – chętnie zagrałbym w tej polonijnej drużynie.

koniec odcinka 8 – cdn…


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.