romek
niedziela, 6 października 2013, 08:49

KPO / Czerwono w Bełżycach…

Do niecodziennej sytuacji doszło podczas spotkania lubelskiej „B” klasy pomiędzy miejscową Tęczą II Bełżyce, a ekipą LKS-u Poniatowa (goście zwyciężyli 2:0 po dwóch bramkach Kamila Czuryszkiewicza). Piłkarze ze stadionu przy ul. Zamkowej kończyli niedzielne zawody zaledwie sześcioma zawodnikami w polu. A wszystko za sprawą arbitra Kamila Szczołka, który lekką ręką wyrzucił w drugiej połowie gry aż czterech (!) zawodników gospodarzy…

Zanim jednak doszło do „czerwonej rewolucji”, która wywróciła panujący na boisku porządek, warto poświęcić kilka zdań samemu spotkaniu. Od strony czysto sportowej był to typowy mecz walki, który – co tu wiele kryć – nie porywał kibiców zgromadzonych na stadionie w Bełżycach. Mimo różnicy punktowej jaka dzieliła uczestników niedzielnych zawodów, obie ekipy toczyły w pierwszych 45 minutach wyrównany i zacięty bój. Gra toczyła się głównie w środkowej części boiska, co sprawiło, iż sytuacji strzeleckich ze strony „żółto-czarnych”, ale i miejscowych było jak na lekarstwo. Wystarczy wspomnieć, że w pierwszych trzech kwadransach Poniatowianie oddali na bramkę rywala zaledwie dwa strzały.

Druga połowa to już zupełnie inny scenariusz. W roli głównej wystąpił jednak zamiast piłkarzy sędzia Szczołek, który sukcesywnie wyrzucał kolejnych zawodników gospodarzy. A wszystko zaczęło się w 60 minucie spotkania, kiedy to pomocnik Tęczy otrzymał drugi żółty kartonik za faul na jednym z piłkarzy i zasłużenie wyleciał z boiska. Czerwona kartka okazała się impulsem dla gości, którzy przyspieszyli tempo i w kilka minut po wspomnianym incydencie zdobyli bramkę na 1:0.

Kolejne minuty spotkania przyniosły… kolejne upomnienia. Na drugą czerwoną kartkę czekaliśmy niespełna dziesięć minut. Tym razem arbiter ukarał zawodnika Tęczy za brutalny faul bez piłki na Grzegorzu Kuchcie. Końcówka spotkania przebiegała już – z wiadomych względów – pod dyktando gości z Poniatowej, którzy wykorzystując przewagę liczebną kontrolowali przebieg gry i stwarzali kolejne sytuacje strzeleckie. Gdy wydawało się, że luźniej na boisku już nie będzie, sędzia Szczołek wyeliminował kolejnego piłkarza miejscowych. W obronie kolegi próbował interweniować jeszcze bramkarz Bełżyc, którzy rozwścieczony całą sytuacją rzucił się do gardła arbitra i próbował sam wymierzyć sprawiedliwość. Ta jednak znów była po stronie arbitra, który „odwdzięczył” się golkiperowi gospodarzy odsyłając go do szatni.

Gdy na boisku zostało już tylko siedmiu piłkarzy miejscowych, Poniatowianie zdobyli drugą bramkę ustalając wynik tego jakże niecodziennego spotkania na 0:2.

pk / lzsponiatowa.futbolowo.pl

***

Oczywiście bełżycki rekord wpisyjemu do Księgi Piłkarskich Osobliweści lokalnej piłki. Wprawdzie znamy przypadek, kiedy w Argentynie czerwone kartki otrzymała cała , ale nasz lokalny rekord również „wymaga” utrwalenia.


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.