romek
poniedziałek, 23 września 2013, 09:37

Bronisław WALIGÓRA specjalnie dla naszego portalu (1): – Zanim trafiłem do Lublina…

= LubelskaPiłka.pl (tytułem wstępu): – Panie trenerze, Bronisław Waligóra jest legendą polskiej piłki nożnej. Ale jest też i legendą lubelskiej piłki. Legenda rodziła się w  Widzewie Łódź – wcześniej w Bydgoszczy. We wrześniu 1977 roku wylosowaliście w europejskich pucharach Manchester City. Wie pan – ja się wówczas pasjonowałem ligą angielską, bo grałem w „trzynastki”. Składy drużyn angielskich z tamtego czasu znam na pamięć do dzisiaj, bo koledzy robili mi egzaminy ze składów  i wiedzy o lidze angielskiej, w nadziei że zagram w Wielkiej Grze. Gdy Widzew wylosował Manchester City szybko im odśpiewałem skład razem z rezerwowymi (do dzisiaj mam gdzieś plakat Manchesteru z tego okresu, który był w tygodniku Shoot). Strasznie się bałem, że wam wlepią więcej niż 5:0. Tony Book, Mike Doyle, Joe Corrigan – te nazwiska znałem z finału PZP z Górnikiem, ale to był już wrzesień 1977 – minęło kilka lat. Doszli nowi –  Mike Channon, Peter Barnes, Ged Keegan, czy choćby Brian Kidd… Był Joe Royle, czy słynny Szkot Asa Hartford. Był Walijczyk Dave Clement. Co pan powiedział chłopakom po wejściu na Maine Road.

= Analizowałem pozycję Manchesteru. I ma pan rację – te nazwiska to były gwiazdy, to jest historia angielskiej piłki. Widzewa nikt nie znał w Europie. Ale Anglicy zawsze mieli manię piłkarskiej wyższości nad innymi. Lekceważyli rywali… W tym też była szansa dla nas, wiedziałem o tym, ale nic nie mówiłem chłopakom. Futbol to taka gra, że lepiej czasem nic nie mówić… Wziąłem swoich zawodników, jeszcze ubranych w garnitury na boisko, chciałem żeby się oswoili z atmosferą, po cichu liczyłem że zachowanie trybun wyzwoli w nich złość, że wyładują się w grze. Inna sprawa, że stanęli przed okazją pokazania się światu. Tak jak pan, też żyliśmy rozgrywkami w Anglii. Były cudownie wypromowane. I Widzew nagle stanął przed szansą utarcia im nosa, tak jak Kazimierz Górski ze swoimi chłopakami na Wembley…

= Początek meczu wskazywał, że Anglicy osiągną swoje. Już w 11 minucie wyceniany wówczas na milion funtów Peter Barnes pokonał Burzyńskiego strzałem z powietrza…

= Później było nawet 2:0 po golu Mike Channona. Anglicy poczuli się pewnie. I przyszła 70 minuta… Ryszard Kowenicki zagrał do Zbigniewa Bońka, a ten uciszył kibiców po raz pierwszy. Joe Corrigan wówcazs golkiper numer 3 w Anglii (po Ray’u Clemence’a i Peterze Shiltonie) został pokonany z 25 metrow.  Kwadrans przed końcem spotkania Jerzy Krawczyk (Motor Lublin, Stal Mielec, Widzew Łódź)  został nieprawidłowo zaatakowany w polu karnym przez Davida Watsona. Północnoirlandzki sędzia wskazał na wapno. Boniek z Chodakowskim naradzili się i Zibi podszedł do jedenastki. Położyl Corrigana na ziemi. Kibice Manchesteru wpadli w furię – jeden z nich chciał skarnościć piłkarza Bońka, na szczęście miejscowy policjant udaremnił jego atak.  Arbiter Dominic Byrne także musiał często przywoływać  gospodarzy do porządku i przy stanie 2:2 wyrzucił z boiska Willie’go Donachie. Sfrustrowany i upokorzony przez obecnego prezesa PZPN-u Donachie kopnął go i słusznie otrzymał za swoje niesportowe zachowanie czerwoną kartkę. Do końca spotkania wynik już nie uległ zmianie…

= Wynik poszedł w świat. Boniek trafił po kilku latach do Juventusu. A Bronisław Waligóra w 1979 roku, a więc już dwa lata po tym sukcesie, znalazł się w Lublinie… Mógł pan przebierać w ofertach jak w dorodnych ulęgałkach. A pana przekonali działacze Motoru – do podjęcia historycznego wyzwania w Lublinie…

(Wkrótce Bronisława Waligóra na naszym portalu opowie kibicom jak do tego doszło i jak Motor wchodził do ekstraklasy…).

***

Manchester City – Widzew Łódź 2:2 (1:0)
Barnes 11′, Channon 51′ / Boniek 70′,76′

Widzew: Burzyński, Kostrzewiński, Janas, Grębosz, Chodakowski, Możejko, Rozborski, Boniek, Tłokiński, Kowenicki, Gapiński (67, Krawczyk).
Manchester: Corrigan, Clemente, Watson, Booth, Donachie, Owen, Hartford, G. Keegan (78, Royle), Channon, Kidd, Barnes.

Sędzia: Dominic Byrne (Irlandia Płn.)

hs/bw


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.