romek
środa, 11 września 2013, 11:25

REPORTAŻ / Z pamiętnika groundhoppera (22) – Wawrzeńczyce

Puchar Polski / Wawrzynianka Wawrzeńczyce 1:5 Górnik Wieliczka

Z kart historii:

Klub Sportowy „Wawrzynianka”. Historia Klubu sięga 1927 roku. Po wojnie drużyna istniała nieformalnie i rozgrywała mecze poza PZPN. Dopiero w 1960 roku Klub zarejestrowano w Krakowskim Związku Piłki Nożnej. Pierwszym prezesem Klubu w roku 1960, kiedy to drużyna występowała w klasie „C” był Tadeusz Latała. Po nim klubem kierował Leszek Pieniążek. Za jego prezesury drużyna trenowana przez Roberta Kasperczaka awansowała pod koniec lat 80-tych do „B” klasy. Kolejnymi prezesami Klubu byli: Zbigniew Kukułka, Andrzej Ćwikła i Jan Góra .Klub w roku 2005 został zarejestrowany w Krajowym Rejestrze Sądowym. (za www.kswawrzynianka.futbolowo.pl)

Kolejnym moim przystankiem na trasie okazały się Wawrzeńczyce.

Wawrzeńczyce – wieś w w województwie małopolskim, w powiecie krakowskim, w gminie Igołomia-Wawrzeńczyce.

Pierwsze wzmianki o tej miejscowości na kartach historii pojawiają się w XII wieku. Do Wawrzeńczyc zaprosił mnie jeden z piłkarzy klubu. Trzeba było tylko znaleźć wolny termin i w drogę.

Piłkarska środa, mecz Pucharu Polski, piękna pogoda czego można chcieć więcej? Ruszam w trasę trochę bardziej na czuja niż z planem. Sprawdzam na niezastąpionym Internecie położenie stadionu. Tuż przy główniej drodze, na Nowe Brzesko. Dojeżdżam na Plac Centralny i tam czekam na busa. Czekam to za dużo powiedziane, podchodząc pod przystanek widzę jakiś stojący na światłach bus. Mając sporo czasu w zapasie odpuszczam i idę wolnym krokiem. Okazuję się, że bus jest jeszcze wolniejszy ode mnie. Nie ma co tracić okazji.

– Jedzie pan przez Wawrzeńczyce? – pytam
– Tak – słyszę w odpowiedzi
– A powie mi pan, kiedy mam wysiąść? Bo pierwszy raz tam jadę – dopytuję.
– Jak sobie nie zapomnę…

Po uiszczeniu opłaty, koszt przejazdu na tej trasie to 5 zł zajmuję miejsce i wypatruję zielonej tabliczki z nazwą miejscowości. Do Igołomii drogę znam, wszak tam już byłem. Kawałek dalej pojawia się upragniona tabliczka z napisem Wawrzeńczyce. Wysiadam zgodnie z informacją kierowcy na pierwszym przystanku i kieruję się w stronę stadionu. Tempo dojazdu ekspresowe, to też na obiekcie zjawiam się na półtorej godziny przed meczem. Nic nie szkodzi. Szybko namierza mnie pan Kamil, który zaprosił mnie na mecz. Miła rozmowa, robię pamiątkowe zdjęcia pucharów. Powoli zjawiają się pozostali zawodnicy. W międzyczasie piłkarze Wawrzynianki w ramach przedmeczowej rozgrzewki malują linie na boisku :). Dojeżdżają piłkarze Górnika, brak tylko sędziów spotkania. Ci zjawiają się jako ostatni, na 15 minut przed meczem. Zanim przejedziemy do wydarzeń boiskowych pora na parę słów o samym boisku.

Jak zauważył przed meczem trener Górnika Wieliczka – w sumie chyba najładniejsze w tej klasie rozgrywkowej. Stadiony C klasy, jak powszechnie wiadomo należą do najładniejszych obiektów piłkarskich na świecie. Szatnie są, nie widziałem, bo zlokalizowane są obok obiektu. Na samym obiekcie są za to:

Trybuny! – kilka ławek wzdłuż prostej, przypomniały mi się stare dobre szczeniackie czasy, gdy takie ławki był na estadio Suche Stawy… ech…. Jak chcę moje kochane ławki, nie te krzesełka!!!.

Zadaszone Coś – co to było do końca nie ustaliłem. Zadaszone pomieszczenie, które na trybunę nadaje się średnio (w narożniku za bramką), za to idealnie na koncert, imprezę, potańcówkę, grilla (no grilla, to może nie). W każdym razie, to „zadaszone coś” – będące częścią budynku klubowego jest fajnym rozwiązaniem i może mieć wiele zastosowań.

Szatnia dla sędziów/biuro klubu. – Dwa w jednym! Sędziowie mają zaszczyt przebierać się w wśród pucharów, kładąc chorągiewki i gwizdek na biurku prezesa. Samo biurko wyczyszczone na maksa, poszukiwania biletów przez pana Kamila naniewiele się zdały.

Siatka za bramką – super rozwiązanie, nie trzeba biegać po piłkę jak odda się niecelny strzał. Pod warunkiem, że nie trafi się w dziurę w siatce, a piłka nie zaczepi się w niej jak w sieci rybackiej. Za drugą bramką, ktoś mający najwyraźniej w rodzinie szklarza, postawił sobie w sąsiednim domu piękne duże oszklone drzwi tarasowe.

Ale i tak najmilszym sąsiadem był pan zza bocznej linii boiska, oglądający mecz ze swojej posesji. W drugiej połowie, zdegustowany wynikiem powrócił do swoich obowiązków odpalając betoniarkę :).

Nie brakło też typowo „C klasowego klimatu” pana szukającego piłki w zaroślach, uroczej pani masażystki (z drużyny gospodarzy), która najwyraźniej nie chciała być uwieczniona na zdjęciu. Bo co kierowałem aparat w stronę ławki rezerwowych, to jakimś tajemniczym sposobem nie łapał on ostrości. Widać nie przestawiłem trybu sportowego na tryb urocze damy.

Z protokołu meczowego:

Puchar Polski PPN Wieliczka – II runda, 04.09.2013
Wawrzynianka Warzeńczyce – Górnik Wieliczka 1:5 (0:1)
Ulicki 60 – Pazurkiewicz 37, T.Grzesiak 47, Kozieł 50, P.Grzesiak 70, 72

Sędziowali: Janusz Fliśniak (Wieliczka)
Żółte kartki: Pazurkiewicz
Widzów: 30
Wawrzynianka: Bartkiewicz – Tylko, Ulicki, Juszczyk (46 Skalski), Siciarz (77 Magiera), Sroga, Bartkiewicz, Ćmak, Waszkiewicz, Wilk, Ulicki
Górnik: Sekuła – Szot, Pawłowicz, Księżyc, Bilski, Grzesiak Tomasz, Kuźma, Bułat, Kozieł (60 Rudzik), Pazurkiewicz, Grzesiak

O meczu pisać można by dużo. Co zresztą już uczyniłem TUTAJ . Wspomnieć na pewno warto ilość niewykorzystanych sytuacji ze strony piłkarzy Górnika Wieliczka. Nie liczyłem dokładnie, ale zakładając, że sytuacje sam na sam i strzały w światło bramki powinny w powiedzmy 50% procentach kończyć się golem, wynik powinien być dwucyfrowy i to nie koniecznie z jedynką z przodu. Mecz niewykorzystanych okazji i tylko 5-1. I wcale nie była to wina gospodarzy, bo Ci walczyli ambitnie od pierwszej do ostatniej minuty, a patrząc na bramkarza trudno uwierzyć, że, na co dzień gra tylko w C klasie. Różnica 4 klas rozgrywkowych zrobiła swoje.

Najwięcej śmiechu na trybunach wzbudziły dwie ostatnie akcje meczu w wykonaniu napastnika Górnika. Który wpierw po dwójkowej akcji, dostał piłkę w odległości metra od pustej bramki i trafił…. w zewnętrzną część słupka. Chwilę później dostał piłkę w okolicy środka boiska i niezatrzymywany przez obrońców gospodarzy, którzy chyba czekali już na ostatni gwizdek, znalazł się sam na sam z bramkarze. Strzelił bardzo mocno i równie niecelnie. Całe szczęście, że nie w te pięknie oszklone drzwi balkonowe… 🙂 No dobra darujmy już chłopakowi, każdemu zdarzają się błędy.

Powrót równie szybki, co dojazd. Ledwo co doszedłem na przystanek, a jak na zawołanie pojawił się bus z napisem Nowa Huta. I tak za 10 zł zafundowałem sobie bardzo miłe popołudnie, które pewnie na zawsze pozostanie w pamięci.

Bardzo fajny wyjazd, bardzo miła atmosfera.

Dziękuję panu Kamilowi za zaproszenie, Mam nadzieję, że ten nieco żartobliwy reportaż przypadnie zawodnikom Wawrzynianki do gustu.

Tradycyjne pomeczowe PKB:
P
iwo: jak zwykle na meczach „klasowych” we własnym zakresie…
Kiełbaski: brak
Bilety: na tym meczu nie było, czasami się pojawiają, mam obiecany.


Przygotował: Dariusz Grochal
Treści zawarte w felietonach zawierają niezależne opinie ich autora i nie są oficjalnym stanowiskiem redakcji Futbol-Małopolska. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść tych artykułów.

Chcesz aby Twój klub znalazł się w Pamiętniku Groundhoppera? Pisz na adres dareknh@poczta.fm

Czytaj i patrz ciąg dalszy –  http://futbol.malopolska.pl/news,31738.html


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.