romek
środa, 28 sierpnia 2013, 09:31

REPORTAŻ / Z pamiętnika groundhoopera (18) / Miałem jechać do Kłaja a dotarłem do Gaja * Ruszam z buta…

Ale po kolei. Wolny czas, no bo w końcu święto. Meczy do wyboru do koloru i mój wybór pada na mecz Wolni Kłaj – Zryw Szarów. Wszystko dopięte na ostatni guzik i guzik z tego, bo pogoda była tragiczna. Rano byłem na 99% pewny, że nie pojadę nigdzie, aż tu nagle około godziny 16 ni tego ni z owego przestało padać! Super, można jechać na mecz! Tylko, że Kłaj odpada – za daleko, więc zaczyna się szukanie stadionu z meczem. Ostatecznie po sprawdzeniu terminarza i telefonie do niezastąpionego Naczelnego wybór pada na Gaj. Świetnie, bo do Gaja nie mam daleko. Tak przynajmniej mi się wydawało.

Ruszam ‚z buta’, a po 25 minutach ostrego spaceru jestem w Libertowie. Do meczu 10 minut, nie wiem, gdzie jest stadion, no pięknie! Nie ma co, łapię Taxi. Ale zaraz, zaraz, Zakopianka to nie jest raczej droga z dużą ilością taksówek. Po kolejnych 10 minutach stania na skrzyżowaniu w bezowocnym oczekiwaniu na samochód z kogutem, godzę się z tym, że jak zdążę to, co najwyżej na drugą połowę. I ruszam znów na własnych nogach przed siebie, nie wiedząc nawet czy zmierzam w dobrym kierunku. Wchodzę w jakąś boczną uliczkę w Libertowie i cud! Jedzie taksówka. Halo! Halo! Panie kierowco STOP!!! – krzyczę! A po chwili, na stadion Gajowianki proszę.

Czytaj ciąg dalszy – http://futbol.malopolska.pl/news,30834.html


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.