romek
piątek, 2 sierpnia 2013, 07:34

LEKSYKON lubelskiej piłki / Mirosław CAR – „Carek” bicie wolnych trenował na bosaka!

W czerwcu 1983 roku Motor Lublin walczył o powrót do I ligi po wcześniejszym spadku. Do ostatniej chwili w tej rywalizacji uczestniczyła  Resovia Rzeszów. Jeszcze na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek drużyna  w której grał Jan Domarski miała punkt przewagi nad Motorem.  Los tak wyreżyserował zakończenie sezonu, że 29 czerwca w 29 kolejce obie jedenastki miały się ze sobą spotkać. Na stadionie przy Al. Zygmuntowskich stawiło się ok. 30 tysięcy kibiców. Kibice obu drużyn szanse rozdzielali równo. Za Resovią przemawiała znakomita forma, bardzo równany skład i pragnienie zdobycia historycznego awansu.

Mecz rozpoczął się od badania stanu nerwów rywali. Pomocnicy przetrzymywali piłkę w środku boiska, co najwyżej bez przekonania uruchamiając skrzydłowych. Nikt nie spodziewał się, że będzie łatwo przebić się przez precyzyjnie ustawione „zasieki” osłaniające pola karne. Stało się inaczej…

Sędzie podyktował wolnego w odległości ok. 30 metrów do bramki Resovii. W Motorze byli piłkarze, którzy potrafili groźnie uderzyć z takiej odległości – choćby Pop czy Dębiński. Tymczasem w zamieszaniu ustawił się w murze gości jeden z zawodników żółtio-niebieskich. Piłkę potężnym kopem uderzył Mirosław Car. Fałszywy „pustak” rzeszowskiego muru uciekł z niego, a piłka ze świstem przeleciała dziurą i wpadła do siatki obok zahipnotyzowanego bramkarza. To był majksersztyk.

Kiedy tłum na trybunach ochłonął można było usłyszeć: – Ot! Cygan z Białegostoku ma chyba dzisiaj dzień konia! Ale Resovia świetnie kontrowała, w końcu grał u nich strzelec „najcenniejszej bramki w dziejach polskiej piłki”. Obawiano się tych kontr.

Tymczasem gra toczyła się dalej, a goście nie myśleli oddawać awansu bez walki. Remis dawał im nadal punkt przewagi nad Motorem. Ostatni mecz grali u siebie, a Motor w Warszawie z silną Polonią.

W pewnej chwili arbiter ponownie podyktował wolnego – mniej więcej z 25, a może nawet z 30 metrów. Wokół staranniej tym razem ustawianego muru,  ponownie ale niepostrzeżenie dla otoczenia zaczął się kręcić jeden z graczy lubelskich. Większość gospodarzy stanęła blisko piłki, stali niedbale, ze wzrokiem wpatrzonym w różne miejsca na niebie i stadionie. Kiedy sędzia uniósł gwizdek wokół muru i piłki zrobił się bałagan. Z muru ktoś wyskoczył… Po sekundzie piłka już pędziła w kierunku bramki. Nikt na trybunach nie zauważył manewru – przez chwilę nie wiadomo było nawet kto strzelal w kierunku bramki. Okazało się że był to Mirosław Car, a gol był bliźniaczo podobny do pierwszego.

Od tego momentu goście jakby  zastygli, jakby przestali wierzyć w wyrównanie, a gospodarzom urosły skrzydła. Motor strzelił dwie bramki których autorem był Andrzej Pop. Teraz już wystarczyło tylko zremisować w Warszawie z Polonią i powrót do I ligi stał się faktem (Motor wygrał z Polonią 1:0). Oczywiście bohaterem meczu sezonu był Mirosław Car – cygan z Bielska Podlaskiego.

Ten zadziorny i dobrze wyszkolony piłkarz przyszedł do Motoru z Legii Warszawa, gdzie nie mógł przebić się do pierwszego składu (wystąpił tylko w jednym spotkaniu ligowym pierwszego zespołu – z Szombierkami 2:2, kiedy to zmienił Janusza Barana). Natomiast  karierę rozpoczynał w Turze Bielsk Podlaski. Mając 23 lat znalazł się w Lublinie. Zapowiadał się rewelacyjnie, lecz nie wykorzystał swojego talentu.

W 1986 roku pojawił się w Jagielloni Białystok, gdzie grał do 1989 roku, by wrócić do Bielska Podlaskiego. Miał jeszcze epizod w miejscowym Turze i LZS Piliki, jednak kontuzja ścięgna Achillesa przez którą musiał zakończyć karierę, doskwierała coraz bardziej. Został trenerem.

7 czerwca niemal dokładnie 30 lat po słynnym meczu z Resovią zmarł mając 53 lata. Jego syn Karol urodzony w 1986 roku przez wiele lat uchodził za wielki talent, ale osiągnął tylko poziom III ligi w Mieszku Gniezno i w barwach Tura Bielsk Podlaski.

– Szok. Aż ciężko coś powiedzieć  – mówił dla portalu paco.pl, po otrzymaniu informacji o śmierci kolegi Tomasz Jasina (foto), piłkarz który grał w Motorze razem z Mirosławem Carem.  – „Carek” był niezwykle sympatyczny, bardzo uczynny. Pamiętam, że miał atomowe uderzenie, za które wszyscy go podziwiliśmy. Na zakończenie treningów, gdy ćwiczyliśmy rzuty wolne on zdejmował buty oraz skarpety i gołą nogą  walił tak mocno że zapierało dech w piersiach. To było coś niesamowitego.

Kolega z Jageielloni Białystok Dariusz Bayer: – Mirek dosyć krótko grał z nami, gdyż jego karierę przerwała kontuzja. Miał jednak bardzo wielkie serce do gry. Ile miał zdrowia, tyle go zostawiał na boisku.

Mirosław CAR (ur. 24. 11. 1960 w Bielsku Podlaskim, zm. 7. 06. 2013). Środkowy obrońca. Kluby: Tur Bielsk Podlaski, Legia Warszawa, Motor Lublin, Jagiellonia Białystok, LZS Piliki. Współautor awansu  Motoru Lublin do I ligi w 1983 roku, współautor awansu do I ligi Jagielloni Białystok.  W sumie w ekstraklasie rozegrał 40 spotkań –  jedno w Legii, 23 w Motorze i 16 w  Jegielloni.

leksykn / hs / foto Krzysztof Jankowski


Komentarze do 'LEKSYKON lubelskiej piłki / Mirosław CAR – „Carek” bicie wolnych trenował na bosaka!' (9)
  • fan6 lat temu Bezpośredni link

    Doskonale pamiętam jak Motor dwa razy awansował do ekstraklasy w 1980 i 1983r.To byli super piłkarze,nie doczekamy sie juz takiego pokolenia.

  • fachowiec6 lat temu Bezpośredni link

    A ja pamiętam wielką radość w Lublinie gdy Motor pierwszy raz awansował do ekstraklasy w 1980r.To co działo sie na ulicach nie zapomne do konca zycia.Wielka feta do samego rana.Pilkarze Motoru to byli idole.

  • pros6 lat temu Bezpośredni link

    dziękuje za tekst i wspomnienie o Careku – byłem na meczu z Resovią. Strach jakiego doświadczyłem był niesamowity. Był taki ścisk, że po meczu tłum omal mnie nie stratował. Modliłem się, żeby przezyć, bo gdybym zostal sprowadzony do parteru – na pewno bym nie przyżył. Zostałem wyniesiony przez zbity tłum bez jakiejkolwiek kontroli nad sobą… Stres spowodował, że nie mogłem się cieszyć z awansu nawet nstępnego dnia. Później poznałem kolegę, który miał chody i zabierał mnie na trybunę VIP-ów pod dachem. Jeśli będziecie przedstawaiać wszystkich bohaterów tamtych lat to nie zapomnijcie o Robercie Grzance, Waldku Wiatrze, Krzyśku Wójtowiczu, Marku Leszczyńskim, Jarku Górze… Zresztą wszyscy auotorzy awansów są legendami…

  • force6 lat temu Bezpośredni link

    Super artykul.Wiecej takich info. Nie da się zapomniec tych pilkarzy.Ja nie zapomne jak bramkarzem Motoru został Zygmunt Kalinowski,uczestnik MŚ 1974 gdy Polacy zdobyli 3 miejsce.To byla wielka sensacja w tamtych czasach.Pewnie już nie wróca te czasy radości.

  • santos6 lat temu Bezpośredni link

    Bylem na tym meczu, miałem 11 lat i to było coś niesamowitego.

  • pl6 lat temu Bezpośredni link

    Był bardzo przystojny, podobnie jak Robert Grzanka – większość dziewczyn przychodziła dla nich na stadion! Nie miały pojęcia o piłce, ale przychodziły!

  • joey6 lat temu Bezpośredni link

    Chcialbym przypomniec że było 3 trenerów w historii Motoru którzy wprowadzili zespół do ekstraklasy.Szacunek.1980-Bronisław Waligóra,1983-Lesław Ćmikiewicz,1989-Paweł Kowalski.Mam prosbe do redakcji.Zorganizujcie mecz wspomnien tych wszystkich pilkarzy którzy wywalczyli awans dla Lublina.A jestem pewien że kazdy chcialby zobaczyc swoich idoli z dziecinstwa.

  • robbert6 lat temu Bezpośredni link

    Mecz z Resovią trudno zapomnieć! Oglądałem go „wbity” w barierkę przy schodach na trybunie od strony Bystrzycy.
    „pros” wymienił kilku piłkarzy, „dorzucę” jeszcze: Chaberek, Kudyba, Opolski, Szaniawski, Lorenc, Iwanicki, Kalinowski

  • historia6 lat temu Bezpośredni link

    Droga redakcjo.Przedstawiajcie jak najwiecej takich wspomnien pilkarzy Motoru z lat 80-tych.Przecież Oni sprawili Nam duzo radosci w czasach komuny.Bylismy w nich zakochani.Fajnie by bylo gdyby redakcja zaprosila i zorganizowala mecz wspomien tych dawnych pilkarzy.

  • Dodaj komentarz

    Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.