romek
wtorek, 30 kwietnia 2013, 09:26

aviapany.pl / Witamy Maćka CHOINĘ na pokładzie lubelskiej piłki: – Na stadion Avii miałem bliżej niż na halę…

Ta strona jest poświęcona historii drużyny piłkarzy Avii Świdnik. Klub ma już ponad 60 lat i w zasadzie powinien mieć już swoje muzeum, ale na to się chyba raczej nie zanosi w najbliższej przyszłości. Postanowiłem więc założyć tą stronę w celu zbierania i prezentowania materiałów (artykułów prasowych, zdjęć, filmów, wspomnień itd.) dotyczących żółto-niebieskich futbolistów. Sam takie materiały gromadzę od lat.

Najpierw robiłem to jako kibic, potem jako dziennikarz sportowy. Od zawsze przejawiałem zainteresowanie do pisania, ale dziennikarzem zostałem dosyć przypadkowo, dzięki własnemu gadulstwu podczas spotkań naszych siatkarzy. Ówczesny spiker Andrzej Kwiek z Kuriera Lubelskiego, nota bene autor pierwszej obszernej monografii Avii, pewnego dnia zwrócił się do mnie ze stwierdzeniem, że skoro mam tyle do powiedzenia w trakcie spotkań, to czemu nie zacznę pisać o sporcie. Zacząłem więc pisać, a także udzielać się jako spiker na meczach piłkarzy i nieco później siatkarzy, kiedy Avia była jeszcze jednym klubem pod szyldem FKS. Bardzo lubię siatkówkę, ale jednak piłka kopana zawsze była u mnie na pierwszym miejscu. Pewnie dlatego, że na stadion miałem po prostu bliżej niż na halę.

  
Wychowałem się przy ulicy Zygmunta Puławskiego na osiedlu Żwirki i Wigury w bezpośrednim sąsiedztwie stadionu Avii. Pierwsze mecze zaliczyłem na początku lat 80-tych mając pięć, czy sześć lat. Za naszym ogrodem znajdowała się strzelnica TKKF, a za strzelnicą stadion. Wystarczyło więc, że przeskoczyłem przez dwa ogrodzenia i byłem na meczu. Dawało się także oglądać mecze z górki na strzelnicy, choć często w wymuszonym towarzystwie panów konsumujących tanie wino. Na mecze chodziłem sam, lub w towarzystwie kolegów z ulicy. Nasze ”oglądanie” spotkań często sprowadzało się do biegania wokół stadionu, co w tym wieku jest raczej normalne. Z rzadka łapaliśmy zainteresowanie wydarzeniami na murawie. Z tych szczenięcych lat pamiętam mało, ale jedno zdarzenie dobrze zapamiętałem. Otóż podczas meczu z Siarką nasi kibice szalikowcy użyli mnie jako ”żywej torpedy”. Wmaszerowałem do sektora zajmowanego przez gości krzycząc: – Siarka, Siarka pijcie mleko, bo do Avii wam daleko! Wszyscy przyjezdni buchnęli śmiechem.

W latach 90-tych kibicowałem już w sposób świadomy. Prowadziłem zapiski po meczach, zbierałem wycinki z gazet i teraz żałuję, że tylko część z tego zbioru zachowałem do dziś. Miałem szczęście być dosyć blisko drużyny w ostatnich sezonach w II lidze. Kilkakrotnie jeździłem razem z zespołem na mecze wyjazdowe. Będąc spikerem wydałem też kilka programów na spotkania rozgrywane w Świdniku. Początek mojej pracy dziennikarskiej zbiegł się z najgorszym okresem w historii klubu. Avia spadła do trzeciej, a potem od razu do czwartej ligi. W 2000 roku znalazłem się wśród członków założycieli GPTS, które przejęło sekcję piłkarską Avii tym samym ratując ją przed rozwiązaniem. Wtedy też rozpocząłem pracę na etacie w Przeglądzie Sportowym i siłą rzeczy coraz rzadziej bywałem na stadionie w Świdniku. W 2006 roku po zmianach w PS (likwidacja stron lokalnych) odszedłem z pracy dziennikarskiej i niedługo potem wyjechałem za granicę. Nie przestałem jednak kibicować żółto-niebieskim. Żyłka dziennikarska oraz wciąż żywe wspomnienia z najlepszych czasów Avii sprawiły natomiast, że założyłem tą stronę. Mam nadzieję, że spodoba się ona kibicom.

Na koniec chciałbym dodać, że liczę na Wasze komentarze oraz współpracę w tworzeniu strony. Działy dokumentujące historię występów drużyny wymagają jeszcze wielu uzupełnień. Pewnie nie prędko zostaną skończone. Zapraszam do dzielenia się opiniami, wspomnieniami. Mile widziane są fotografie z meczów, zwłaszcza tych z czasów przed erą cyfrową. Każdy kto chciałby opublikować swoją historię związaną z piłkarską sekcją Avii, znajdzie tutaj właściwe miejsce. Kontakt (e-mail) podałem na marginesie strony głównej.

aviapany.pl / PozdrAVIAm – MACIEK CHOINA

PS. Cieszymy się, że jest nas coraz wiecej. Tych, którzy kochają piłkę i nie zapominają osób, dzięki którym ją pokochali. Tych, którzy podsunęli nam bakcyla…  Bo dziś dzięki nim możemy te niezwykłe opowieści o „łapaniu bakcyla” opisywać… A jest nas wielu – Marek Sztochel współtworzył tygodnik, de facto,  społeczno-sportowy „Echa Roztocza” z wkładką „Echa Sportu”, Mirek Sznajder opisując historię Stali Kraśnik pomógł zbudować popularność portalu samorządowego (krasnik.pl), który odwiedzają ludzie z całego świata, Czarek Hinze napisał książkę o AZS Biała Bodlaska, Jacek Kosierb monografię Avii Świdnik, Zbyszek Śledź i Mirek Tereszczuk  spisali dzieje Tomasovii, a Bogusław Kudelski burzliwe losy Chełmianki.  Przygotowana jest publikacja poświęcona równie burzliwej historii Startu Krasnystaw. Tworzy się monografia Ruchu Izbica.

Na łamach tygodnika Echa Roztocza publikowany jest pionierski materiał – autobiografia Mariusza Pliżgi.

Fascynujące losy lubelskiej piłki i ludzi, którzy ją tworzyli i tworzą spisują studenci w pracach magisterskich…

Ale to nie wszystko. Bo to tylko początek…

red.


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.