romek
niedziela, 28 kwietnia 2013, 09:03

LEKSYKON lubelskiej piłki / Stanisław RADWAN (Budowlani Lublin, Avia Świdnik, Tur Milejów, LZS Krężnica Jara) – Ten gość nie miał nerwów!

Karierę rozpoczynał w Budowlanych Lublin.  Z tego klubu awansował do kadry wojewódzkiej lubelskich talentow, które objeto szczególną opieką szkoleniowa.

Po raz pierwszy jego nazwisko pojawiło się w składzie Avii w sezonie 1961/62. Jego zespół walczył w Pucharze Polski z pierwszoligowym ŁKS-em. Młody obrońca musiał stawić czoła takim asom jak Suski, Jańczyk, Szymborski, Sass, Walczak i Guzowski. Avia przegrała 0:1, lecz występ Radwana (foto od lewej: Krygier, Goczarkowski, Radwan, przepraszamy ale tylką takie foto zdobyliśmy)  oceniono wysoko. Na wiele lat został podstawowym zawodnikiem świdnickiej jedenastki, tworząc linię obrony z Krygierem, Sikorą, Gołębiowski i Hermanem.

W sezonie 1965/66 Stanisław Radwan walczył z Avią  o II ligę. Niestety,  nie udało sie.

Wkrótce zmienił barwy klubowe, przenosząc się do zespołu klasy okręgowej Tur Milejów. Miał pomóc w obronie ligowego bytu. Zespół zaczął niemrawo wlokąc się w ogonie tabeli. Z meczu na mecz grał jednak coraz lepiej, a pierwszoplanowymi postaciami byli oczywiście: bramkarz Zbigniew Kondziak i stoper Stanisław Radwan. We wrześniu 1970 roku Tur ograł w Milejowie znacznie wyżej notowany wówczas Huragan Międzyrzec Podlaski 2:1, a obie bramki strzelił Radwan, w tym jedną z karnego. W listopadzie1970 roku w meczu Stal II Kraśnik – Tur Milejów padł raczej sensacyjny wynik 1:3 na korzyść gości. Pierwszą bramkę dla Tura wbił nie kto inny tylko Radwan. Był też bohaterem spotkania w Krasnymstawie, w którym Tur pokonał Start 1:0. Krewcy kibice Startu nie mogli się pogodzić z porażką, toteż zarówno piłkarze jak przede wszystkim sędziowie z boiska schodzili pod silną eskortą milicji.

Strzelał bramki z Lewartem, kiedy Tur wygrał 2:1, innym razem Tur pokonał Avię 4:1 w meczu w którym Radwn także pokazał się byłym kolegom ze Świdnika.

Grę Radwana cechował spokój, wewnętrzna dyscyplina, znakomita współpraca z kolegami w linii defensywnej i pomocy. Każde jego wyjście w pole karne rywala, szczególnie przy wybiciu rzutu rożnego lub wolnego, groziło utratą gola. Bezbłędnie przystawiał głowę do piłki, idealnie i z odpowiednią siłą ją uderzał… A później spokojnie czekał na lot i lądowanie w siatce. Co ciekawe, nigdy nie klął, ani nie złorzeczył, gdy mu się coś nie udało.

Oczywiście Tur uratował się przed spadkiem, lecz Stanisław Radwan zmierzał już ku końcowi kariery. W 1972 roku zakończył czynne uprawianie piłki nożnej. Nie przewidział tylko jednego – łatwo jest zakończyć karierę, trudniej w tym postanowieniu wytrzymać. Nie inaczej było z nim.

Kiedy w Zakładach Przemysłu Skórzanego im. Marian Buczka, gdzie pracował, spotkał Krzysztofa Kukurykę, działacza małego LZS-u w podlubelskiej Krężnicy Jarej, nie oparł się propozycji poprowadzenia drużyny. Celem miała być A-klasa, toteż Radwan ponownie założył korki i pomarańczową koszulkę piłkarską. I już z 40-tką na karku grywał z małolatami w niczym im nie ustępując. I znów czarował spokojem, panowaniem nad piłką, precyzją podań i długich przerzutów do najmądrzej ustawionego napastnika na skrzydle: raz to był Jacek Wrona, innym razem Ryszard Kubecki. I wkrótce LZS Krężnica Jara znalazł się w A-klasie, a ojcem sukcesu mógł być tylko on. A gdy nie było czym pojechać na spotkanie wyjazdowe, nie wahał się podstawić swojej bordowej Dacii i organizować kolejne pojazdy, aby tylko komplet zawodników pojechał i nie było walkoweru. I po takich skomplikowanych eskapadach najlepiej szła gra, a chłopcy z Krężnicy i okolic (Strzeszkowice, Zemborzyce, Lublin) ogrywali przeciwników na medal.

Jeszcze potrafił strzelic filmowego gola na 1:0 w Niedrzwicy w meczu z Orionem krótko po sławnym meczu tego klubu w Pucharze Polski z Wisłoką. Jego zespół prowadził nawet 2:0 z sąsiadem zza miedzy – niestety nie wykorzystał szans na 3, 4 i 5:0 i przegrał 2:3. – Bo taki jest futbol – mówił Radwan.

Po definitywnym zakończeniu kariery Stanisław Radwan zajął się interesami.

Podobnie jak ojciec, który przeżył zsyłkę na Syberię, zmagał sie z nieuleczalną chorobą. I może w jego rodzinnym życiorysie tkwił jego niezłomny charakter –  dlatego nie brał kieliszka alkoholu do ust, nie zaklął na boisku i poza nim, nie denerwował się a wszelkie błędy młodszych kolegów przerabiał na uczenie ich piłki. Stanisław Radwan po prostu cieszył się każdym dniem, które dał mu los. Tak jak cieszył się jego ojciec.

Zmarł kilka lat temu.

***

RADWAN STANISŁAW.  Obrońca, stoper. Kluby: Budowlani Lublin, Avia Świdnik, Tur Milejów, LZS Krężnica Jara.  W wieku juniorskim talent na miarę reprezentacji  – o czym nie omieszkał powiedzieć po obejrzeniu jego gry Kazimierz  Górski. Był reprezentantem juniorów Lubelszczyzny. Później w lokalnych zespołach. Pewnie za wcześnie się urodził, aby świętować z Avią grę w II  lidze.

Leksykon / hs

Po latach odkrywa się wycinki, które  znało się z opowiadań i opowieści. Zwykle będąc dzieckiem i juniorem – nawet w te ‚bajki’ ojców, kibiców, czy trenerów się nie wierzyło.


Komentarze do 'LEKSYKON lubelskiej piłki / Stanisław RADWAN (Budowlani Lublin, Avia Świdnik, Tur Milejów, LZS Krężnica Jara) – Ten gość nie miał nerwów!' (2)
  • Mach7 lat temu Bezpośredni link

    Fajnie, że piszecie o piłkarzach z dawnych lat. Przy okazji zapraszam na moją stronę o historii Avii. Na razie jest ona w ciągłym tworzeniu, ale jest już trochę do poczytania.

  • Anonim6 lat temu Bezpośredni link

    Stasio Radwan jako junior rozpoczynał w Budowlanych Lublin

  • Dodaj komentarz

    Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.