romek
piątek, 12 kwietnia 2013, 11:29

LEKSYKON lubelskiej piłki / Leon KOZŁOWSKI – najpierw był Śmigły Wilno, później Lublin…

Karierę rozpoczynał na Ziemi Wileńskiej,  gdzie przyszedł na świat. Trafił do założonego w 1933 roku przez grupę oficerów Wojskowego Klubu Sportowego Śmigły Wilno (nazwa oczywiscie wiązała się z nazwiskiem marszałka Rydza-Śmigłego).  W 1937 roku Śmigły Wilno wywalczył awans do I ligi.

W rozgrywce o awans Śmigły rywalizował z Polonią Warszawa, Brygadą Czestochowa i Unią Lublin, z którą to Unią wygrał  1:0 i 8:1 na boisku. Wynik ten zweryfikowano jednak na walkower dla Śmigłego,   gdyż w Unii zagrał nieuprawniony Wacław Porzeczkowski. Walka w I lidze dała zespołowi wiele korzyści sportowych, niestety zabrakło 4. punktów, żeby obronić ligowy byt. Razem z ŁKS-em Śmigły spadł z I ligi. Leon Kozłowski mógł grać i trenować z takimi piłkarzami jak: Osesik, Zawieja, Tumasz, Wojnica, Wilczek, Hajdul, Bijok, Pawłowski, Tatuś, Bukowski,  Marzec.

Z tego okresu chyba najmilej wspominał Lublin, bo po zakończeniu wojny osiadł tutaj. Z miejsce zaangażował się w organizowanie od podstaw cywilnego klubu piłkarskiego. Już w 1955 roku walczył o miejsce w wyższej w  meczach ze Górnikiem Sanok. W Sanoku było 2:2. Rewanż odbył się tydzień później. Lublinianie prowadzeni przez trenera Kozłowskiego nie zaprzepaścili okazji do awansu. W 35. min na listę strzelców wpisał się Kalinowski. Skromny jednobramkowy wynik utrzymywał się do 85. minuty. Wtedy „stalowcy” przeprowadzili atak, po którym Tadeusz Szymczyk podwyższył na 2:0 i odebrał gościom ochotę do gry. A oto skład drużyny Leona Kozłowskiego: Józef Graniczka – Tadeusz Kocot, Zenon Krzewiński, Bogdan Muciek – Zbigniew Dudziak, Henryk Chodoń – Kazimierz Piróg, Tadeusz Szymczyk, Zdzisław Barszczewski (Zdzisław Brzozowski), Piotr Kalinowski i Stanisław Filozof.

Niestety, drugi pobyt w wyższej klasie rozgrywkowej też nie trwał długo. Stalowcy zdołali wygrać trzy spotkania, sześć razy zremisowali i trzynaście spotkań przegrali. W efekcie zajęli ostatnie, dwunaste miejsce w tabeli  – napisał Robert Chmura w Kurierze lubelskim przypominając  tłuste lata lubelskiej piłki. W 1957 roku klub przyjął nazwę Motor Lublin. Do niego trafił też Leon Kozłowski, który już wtedy był wychowawcą kilku pokoleń młodych piłkarzy. W 1959 roku Motor pod wodzą Kozłowskiego po raz pierwszy osiągnął próg bezpośredniej walki o awans do ligi centralnej – II ligi piłkarskiej. Niestety w ostatniej  kolejce rozgrywek klasy okręgowej Motor stracił pozycje lidera tabeli. na rzecz Lublinianki.

W 1964 roku poprowadził Motor do wygrania walki o awans do II ligi. Zespół w sposób brawurowy rozprawił się z rywalami nie tylko w rozgrywkach ligowych, ale też i barażowych, gdzie walczył z Warmią Olsztyn, Mazurem Ełk, Warszawianką, Włókniarze Łódź. Pokonał w najważniejszych spotkaniach i Warmię 4:2 i Włókaniarza 4:1.

Niestety – te ostatnie mecze wskutek niedopatrzenia działaczy  i wręcz absurdalnie dowolnie interpretowanych przepisów PZPN zweryfikowano  jako walkowery dla rywali. Poszło o grę w Motorze Romana Grudzińskiego, piłkarza Motoru, który grał podczas służby wojskowej w Lubliniance. Leon Kozłowski nie mógł się pogodzić z tym, że jego trud poszedł na marne a decydowano o tym przy „zielonym stoliku”  i złożył rezygnacje.

Później trenował także Błękitnych Kielce, Gwardię Chełm i Avię Świdnik.

Do Świdnika przyszedł wierząc mocno w awans do II ligi. Chciał sobie udowodnić, że  potrafi po raz drugi zdobyć sukces i nikt mu go nikt nie odbierze.  Mówił: – Zrobimy wszystko, mamy niezły zespół, który jest pełen zapału. Najgroźniejsi będą Włókniarze z Pabianic i Łodzi, Czarni z Radomska i rezerwy Legii Warszawa. Miał do dyspozycji zdolnych zawodników, bo w Avii grali: Jan Góral, Jerzy Sułkowski, Zbigniew Trześniewski, Jerzy Rejdych, Mirosław Żmijewski, czy Andrzej Oryszko i Marian Kostaniak. Niestety Leon Kozłowski zachorował i wkrótce  zmarł. Zmienił go Edward Wojewódzki,  którego wkrótce zastąpił Jan Chrzanowski. Avia zakończyła sezon w połowie tabeli. Wielu kibiców twierdziło, że właśnie śmierć wielkiego trenera i wychowawcy młodzieży  miała decydujący  wpływ na obniżkę poziomu gry zespołu pod koniec rozgrywek (5 miejsce).

Andrzej Kwiek, lubelski dziennikarz sportowy o Leonie Kozłowskim mówi krótko:

– To nie był tylko organizator i trener. Ten człowiek był kimś więcej… Nie wiem z czego to wynikało. Może z tego iż przyjechał z Wilna. Leon Kozłowski to nie tylko piłkarz, trener, sportowiec. To wielki człowiek, wielka postać lubelskiej ziemi.  A jeśli chodzi o konkrety –  awans do II ligi z Motorem (odebrany przy zielonym stoliku), drogę  do  II ligi z Avią przerwała  śmierć.

KOZŁOWSKI Leon. Klub  jako zawodnik: WKS Śmigły Wilno. Kluby  jako trener: Stal FSC Lublin, Motor Lublin, Błękitni  Kielce, Gwardia Chełm, Avia Świdnik.  Działał też w Radzie trenerów LZPN. Zmarł w 1968 roku. Syn Sławomir Kozłowski kontynuuje tradycje.

lp/hs

 


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.