romek
czwartek, 28 marca 2013, 12:11

Tomasz Pakuła / Polska – Ukraina 1:3. Byłem na meczu – bieda z nędzą

Polski przegrała w Warszawie z Ukrainą 1:3 w meczu eliminacji do mistrzostw świata, które odbędą się w 2014 roku w Brazylii.

Goście dwie bramki zdobyli już w pierwszych siedmiu minutach meczu. W drugiej minucie Artura Boruca pokonał Andrij Jarmołenko, a w siódmej – Ołeh Husiew. Honorową bramkę dla zespołu Waldemara Fornalika zdobył w osiemnastej minucie Łukasz Piszczek. Gdy wydawało się, że Polacy będą w stanie wyrównać stan meczu, Roman Zozula nie pozostawił złudzeń i ustalił wynik meczu na 1:3.

Jak można podsumować ten mecz? Zacznę od początku… Jadąc busem do Warszawy na wspomniany już mecz, mój wzrok utkwił chwilowo na pewnym kibicu. Gość miał na sobie reprezentacyjną koszulkę – od razu zorientowałem się, że jedzie na mecz. Wszystko fajnie, ale miał ze 30 kg nadwagi. No i co w związku z tym? To, że szkoda, iż człowieka (kibica), który interesuje się sportem (przynajmniej piłką nożną) nie stać na zrzucenie kilku kilogramów. Można się domyślać, że fajnie mu się ogląda mecze, ale ze sportem „poza telewizyjnym” nie ma za wiele wspólnego. I nie chodzi mi o jeden przykład. Coraz więcej młodzieży niestety nie lgnie do sportu, a potem wyrastają nam kibice, którzy nie byliby w stanie rozegrać jednej części spotkania na murawie. Niestety. Nie będę już mówił o braku szkolenia, kłopotach finansowych itd. Ale z „drewna” nie da się zrobić profesjonalnego piłkarza.

Przed meczem z Ukrainą wszystko było jasne i klarowne: jeżeli wygramy z Ukrainą, to wielce prawdopodobne, że nasi wschodni sąsiedzi pożegnają się z dobrym owocem eliminacji; jeżeli zaś my wygramy, to będziemy z dużą szansą gonić czołówkę tabeli. Siedem minut zweryfikowało wszystko. Trafiliśmy do eliminacyjnego piekła, bo nie widzę szans na zwycięstwo w meczach wyjazdowych z Ukrainą i Anglią. Ja już się pogodziłem z nieudanymi eliminacjami. Co robić dalej? Chyba trzeba zacząć od pracy od podstaw. Chociaż nie wiem, czy Jacek Gmoch, Antoni Piechniczek, Wojciech Łazarek, Andrzej Strejlau, Henryk Apostel, Janusz Wójcik, Jerzy Engel, Paweł Janas, prezes PZPN Zbigniew Boniek, a także wiceprezes ds. szkolenia Roman Kosecki razem wzięci byliby skuteczni w walce ze słabymi wynikami naszej Reprezentacji. Słyszałem już twierdzenie, że musimy zacząć budować drużynę na kolejne eliminacje do mistrzostw świata, ale przypominam, że z wyborem Fornalika zaczęliśmy budowanie takiej. Zmieniają się trenerzy, a wyniki są niestety podobne. Kluczem do sukcesu jest wyszkolenie młodych, a ono w Polsce stoi na tandetnie niskim poziomie.

Wspomnę nasz przedostatni mecz z Ukraińcami – odbył się on we Lwowie 20 sierpnia 2008 roku. Oczywiście nie zabrakło tam mojej obecności, gdyż do Lwowa trasa niedaleka. Pamiętam, że mimo przegranej biało-czerwonych 0:1, dobrze się bawiłem. Tak samo liczni kibice Hetmana Zamość, którzy przyjechali kilkoma autokarami do miasta, którego dewiza to Semper fidelis (z łac. ‘Zawsze wierny’). Dobrze się najedliśmy: kurczak jedzony rękoma, butelka piwa z cieknącym po niej tłuszczem, zlew na środku knajpy – nic nie przeszkadzało.

W piątek, 22 marca, po raz pierwszy byłem obecny na meczu, gdzie kibice nie zaprezentowali fali meksykańskiej. Nikomu nie było do śmiechu. Meczu po prostu nie dało się oglądać (zwłaszcza w drugiej części gry). Dlatego też (i z powodu dalej obecnej zimy) odechciało mi się wyjazdu na mecz z kelnerami z San Marino. Prawdopodobnie i nie tylko mnie…

Jedynymi i mocno naciąganymi plusami piątkowego wydarzenia było to, że kilku chłopaków z Krasnobrodu miało okazję zobaczyć po raz pierwszy Stadion Narodowy (nie dotyczy to mnie), a pokaz „Cheerleaders Piłkarskiej Reprezentacji Polski” był – obok 60. występu Jakuba Błaszczykowskiego w drużynie narodowej (tym samym został członkiem Klubu Wybitnego Reprezentanta) – miłym aspektem na murawie (mecz z Ukrainą w eliminacjach do MŚ 2014 był debiutem „Cheerleaders Gdynia” w roli oficjalnego zespołu polskiej Reprezentacji).

Wspomnę jeszcze, że Boruc 21 sierpnia 2008 został zawieszony na czas nieokreślony w prawach reprezentanta Polski, wraz z Dariuszem Dudką i Radosławem Majewskim, za „niedopuszczalne i nieodpowiedzialne zachowania” po zakończeniu meczu Polska – Ukraina (źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Artur_Boruc). Teraz, drogi Arturku (nie mylić z papugą „Żako Artur”), możesz wypić na spokojnie. Bo tylko tyle w tych eliminacjach pozostało.

Tomasz Pakuła / igroskrasnobrod.futbolowo.pl


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.