romek
czwartek, 28 marca 2013, 14:12

Reportaż / Rafał Sroczyński – „Maratończyk z odzysku”…

Rafał Sroczyński zaczął biegać jako nastolatek w Szkole nr 4 w Krasnymstawie, gdzie do uprawiania sportu namawiał go nauczyciel wychowania fizycznego, Szczepan Olchowski. Nie traktował wówczas poważnie ani swojego talentu do biegów, ani tych, którzy mu doradzali uprawianie sportu.

– To był czas młodości, kawalerki, różne rzeczy wówczas chłopcy robią, doświadczają różnych życiowych zdarzeń – mówi dzisiaj Rafał Sroczyński, najlepszy długodystansowiec w powiecie Krasnystaw. – Przychodzi zakochanie i wszystko się zmienia, kto wówczas myśli o sporcie i podobnych rzeczach.

Rafał nie ukrywa, że miał kłopoty, zmienił szkołę i przeniósł się do Tomaszowa Lubelskiego. Tam też namawiano go do biegania. Podobnie jak w Krasnymstawie, namawiał też nauczyciel wychowania fizycznego Wacław Koszel, który już po kilku lekcjach zauważył lekkość biegu, swobodę ruchów, właściwy krok.  Wystarczyło jedynie doskonalić się. Ale to się wiązało z wielką dyscypliną, żeby nie powiedzieć – z wyczynowym uprawianiem sportu.

Rafał miał wówczas inne sprawy na głowie. Przerwał uprawianie sportu, bo traktował to jak niewinne hobby. Pojawiła się wkrótce rodzina, dzieci… Po dwudziestu latach w Krasnymstawie zorganizowano Eurobiegi. Zawody przeprowadzono na różnych dystansach. Tomasz Kaszak namówił Rafała do  udziału… Wówczas złapał bakcyla biegania i rywalizacji. Ten bakcyl jakby na niego czekał te dwadzieścia lat. To był drugi bakcyl biegania, ale pierwszy do biegania na dłuższych długich dystansach.

–  Dziwne, bo nie byłem specjalnie zapalony do powrotu na sportowe areny. Z czasem jednak zacząłem rywalizować,  po prostu zaczęło mi się chcieć być lepszym od innych. Przegrałem bieg główny jednego roku i powiedziałem sobie: czekaj kolego, za rok nie będziesz miał szans. I zacząłem biegać na poważnie. Codziennie więcej. Bieganie przynosiło mi satysfakcję i dobre samopoczucie. Dzisiaj nie wyobrażam sobie dnia, żebym nie przebiegł co najmniej 10 -15 kilometrów .

Pierwszy maraton przebiegł w Poznaniu w 2009 roku. Na ponad 5 tys. uczestników znalazł się w pierwszej 60-tce.

– Pobiegłem tak jak chciałem, tobył silnie obsadzony maraton o czym świadczy ponad 50 zaproszonych gości, a zwykle są to znakomici biegacze z nazwiskami znanymi wśród maratończyków. Namówił mnie Mirek Ożóg z Rejowca – mówi Rafał. – Nie spodziewałem się takiego wyniku. Jeszcze w kwietniu 2009 roku Rafał pobiegł w Cracovia Maraton w Krakowie. Później był 72. w Półmaratonie Warszawskim (na 21 km) – najlepszy z biegaczy powiatu Krasnystaw.

Drugi wśród biegaczy z Krasnegostawu był Grzegorz Rycyk – wówczas  piłkarz Ruchu Izbica i nauczyciel w Krasnymstawie, dzisiaj trener Zrywu Gorzków. 30 września 2012 r. w Warszawie odbył się 34. Maraton Warszawski.

Klasyczną trasę 42 195 m ukończyło 6813 biegaczy. W Maratonie wzięła również udział liczna grupa mieszkańców Krasnegostawu. Duży sukces odniósł tam Rafał Sroczyński, który z czasem 2 godz. 45 min 7 sek. zajął 30 miejsce, a w kategorii wiekowej M45 – czwarte.

Krasnostawscy maratończycy startowali w październiku w w Sobiborze w biegu na dystansie 12,5 kilometra zorganizowanym przez starostwo powiatowe w Krasnymstawie dla uczczenia ofiar obozu w Sobiborze. To dla Sroczyńskiego za mało, był tylko 7. Ale ilość biegaczy z Krasnegostawu rośnie. W biegu uczestniczyli: Krzysztof Dubaj, Krzysztof Duńko, Jakub Dubaj, Krzysztof Cichosz, Andrzej Kmicic, Piotr Mąka, Rafał Weremko, Wojciech Pawłowski. Rafał Sroczyński uczestniczył już w pięciu maratonach (z najwyższą –  drugą – lokatą w Dębnie).

Pytamy co jest najważniejsze w biegach długodystansowych – taktyka, wytrenowanie, kontrola nad organizmem? Biegacz musi przecież mieć swojego trenera, koordynatora, ale biegacz też sam dla siebie musi być trenerem. Musi znać własny organizm i zagrożenia. – Wszystko jest ważne – podczas biegu trzeba też myśleć, nie poddawać się emocjom. Wielu biegaczy popełnia ten błąd; chcą biec pierwsi, ciągnąć stawkę, „pokazywać się”. Ale to ten, który ma obliczone czasy na poszczególne odcinki, później mija tych słabnący z każdąchwilą „ułanów biegania”. Biegi długodystansowe uczą pokory. Rafał Sroczyński staje się wizytówką Kartonexu, bo właśnie logo tej firmy widnieje na jego koszulce.

– Nasz prezes, Zygmunt Kapuścik, czuje ducha sportu, jest medalistą mistrzostw Polski w boksie, był prezesem Startu Krasnystaw – mówi Rafał. – Kartonex pokrywa koszty wyjazdów na zawody, sprzętu, hoteli. Ja dostarczam jedynie rachunki. W tym miejscu wielkie dzięki, panie prezesie. Będę się starał być coraz lepszy… Krasnostawskich długodystansowców można spotkać na stadionie, w plenerze, na ulicach. Biegają po całym powiecie. Rafał Sroczyński mieszka w Niemienicach i do pracy w Kartonexie… biega. To raptem sześć-siedem kilometrów w jedną stronę. Małe piwo.

Patrząc z jaką lekkością pokonuje kolejne metry człowiek myśli, że dla przeciętnego obywatela w wieku czterdziestu lat, bo tyle właśnie ma Rafał, chwilami kłopoty sprawia samo chodzenie. Co tam – samo zmobilizowanie się dospacerów. Wszak dla tysięcy ludzi ważniejszy jest inny wyścig – wyścig szczurów. Za pieniędzmi, za dobrami materialnymi, za samochodami…

– Kiedy człowiek się zmęczy, samopoczucie jest rewelacyjne. Nic tak nie wpływa na zdrowie jak bieganie – mówi Rafał, który ma wadę wzroku i bez okularów praktycznie nie widzi na jedno oko. Biegać każdy może – kiedyś było takie hasło. Rafał dodaje: – Biegać każdy  powinien, a jak nie biegać na jakimkolwiek dystansie, to chodzić albo jeździć rowerem. To recepta na zdrowie.

Rafał ma dwóch synów; jeden ma nawet smykałkę do biegania, ale nie można go oderwać od komputera. Ojciec boleje nad tym i ma nadzieję, że przyjdzie czas, kiedy jedno mu się znudzi, a drugie spodoba: – To kwestia bakcyla, który pewnie gdzieś na moich synów czeka. Wystarczy go złapać.

– A żona nie puka się w czoło, kiedy wracasz zmachany? – pytam.

– Kiedyś może i pokpiwała ze mnie, teraz widzę wyraźną zmianę nastawienia. Sukcesy, coraz lepsze czasy w biegach, zainteresowanie moją osobą mediów robią swoje. Myślę, że dziś jest ze mnie dumna…

Rafał ze stadionu w Krasnymstawie, gdzie rozmawiamy, wybiega na ulice:

– Muszę jeszcze dzisiaj zaliczyć z dziesięć kilometrów. Planuję lepsze miejsca w przyszłości – krzyczy na pożegnanie.

HS

źródło; miesięcznik ABC Polska / własne / rd

Foto1 – Rafał Sroczyński

Foto 2 – Grzegorz Rycyk, były piłkarz Startu, dzisiaj gra i trenuje w Zrywie Gorzków

Foto3 –   23 marca na stadionie w Krasnymstawie odbyły się pierwsze zajęcia w ramach programy BiegamBoLubię. Zajęcia prowadził Mariusz Bąk (foto archiwum – drugi z prawej), na co dzień nauczyciel wychowania fizycznego ZSZ nr 5, oraz instruktor lekkiej atletyki. Były piłkarz Startu Krasnystaw. Biegi maratońskie uprawia też Mariusz Korszun (foto – trzeci z prawej), który grał w Starcie i innych klubach powiatu Krasnystaw. W ramach akcji B-B-L biegali i spacerowali po mieście także w święta.

 


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.