romek
wtorek, 12 marca 2013, 10:05

O zawodnikach, którym kontuzje brutalnie przerwały przygodę z futbolem

1.

Kontuzje, niestety nieodzowna część futbolu. Ilu znanych zawodników musiało przedwcześnie zakończyć kariery na skutek odniesionych urazów? Ot dwa pierwsze nazwiska jakie od razu przychodzą na myśl; Marco Van Basten i z rodzimego podwórka Konrad Gołoś. Pierwszego z nich chyba nie muszę przedstawiać, mistrz Europy z 1988r., zdobywca Złotej Piłki. Tytuły i nagrody można byłoby wymieniać jeszcze długo. Natomiast Konrad Gołoś, był uważany przez wielu za ogromny talent w polskiej piłki, jego ostatnim klubem była Wisła Kraków, jednak nigdy nie było dane mu pokazać pełni swoich umiejętności.  Porównywanie ich osiągnięć byłoby z mojej strony rzeczą niepoważną. Jednak nie o umiejętnościach jest ten tekst. Zarówno Van Basten, jak i Gołoś musieli zrezygnować z tego, co uwielbiali, kochali robić, lecz niestety z przyczyn zdrowotnych obaj zawiesili buty na kołku.

2.

Kontuzja, to nie tylko uraz fizyczny. Najtrudniejszym okresem, jest ten tuż po urazie, ponieważ nadszarpnięte zostaje także zdrowie psychiczne zawodnika. Wielokrotnie wtedy nachodzą myśli, aby rzucić piłkę, niektórzy mają do niej wręcz obrzydzenie. W takich chwilach ważne jest wsparcie rodziny, kolegów z boiska, trenera, czy kibiców. Od ich pomocy w dużej mierze zależy, z jakim nastawieniem, piłkarz będzie przechodził okres rekonwalescencji, i jaka będzie jego decyzja odnośnie powrotu do gry.

3.

Takich przykładów nie trzeba szukać wcale daleko; nawet w naszej drużynie też można znaleźć kilka osób, które zakończyły swoją przygodę z piłka wcześniej niż wskazywałaby na to ich metryka.  
Dawno temu, kiedy nasi obecni juniorzy zapewne dopiero zaczynali uczyć się grać w piłkę kopiąc na swoim podwórku o drzwi stodoły, Robert Sołtys, popularny „Beta”, w skutek kontuzji kolana musiał podziękować kolegom z drużyny za wspólne lata gry w GLKS. Na boisko wrócił później tylko raz, jako bramkarz, podczas turnieju w Radecznicy przed dwoma laty.

4.
Kolejny z nich to Damian Piekarz; swego czasu bronił w juniorskiej drużynie Potoka. Podczas jednego z meczy złamał palca u prawej ręki, jak się później okazało był to jego ostatni występ. Tradycje rodzinne Piekarzów kontynuuje jego brat, Arek, który również jest bramkarzem.

5.
Wiosna 2010, mecz wyjazdowy z Urzędowem – przegrywamy zero dwa, do końca pozostało dziesięć minut, do jednej z piłek skacze młody, bo niespełna dziewiętnastoletni Adam Spaleniec, niestety, zawodnik Orła robi tak zwaną „ławkę” i Adam niefortunnie upada na rękę, łamiąc ją. Jak się później okazało złamanie było poważne, operacje i długa rehabilitacja. Szybki, waleczny, dobrze wyszkolony technicznie, tak krótko można scharakteryzować ówczesnego lewoskrzydłowego Potoka. Nie jestem pewien, lecz wydaje mi się, że on nie powiedział ostatniego słowa w tej drużynie i jeszcze wróci do czynnej gry.

6.

Historia ostatniego z zawodników równie dobrze, mogłaby obdzielić dwa inne teksty; na temat problemu z budową nowego boiska w Potoku oraz patologii w polskiej służbie zdrowia.
Grzegorz Oleszko, również w wyniku problemów z kolanem, nie gra „zawodowo” w GLKS. Urazu doznał w skutek kuriozalnej sytuacji, w walce o górną piłkę, Grzesiek opadając, trafia w jeden z wielu dołków na naszym „boisku”. Diagnoza lekarska-, aby wrócić do pełnej sprawności fizycznej, potrzebna jest operacja, najbliższy termin – rok 2015…

Życie weryfikuje marzenia.

Mateusz Giska


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.