romek
sobota, 16 lutego 2013, 10:57

ECHA ROZTOCZA / Reportaż Tygodnia – Piotr Bubiłek w kraju wirtuozów futbolu

Grający dziś w Pogoni Leżajsk Piotr Bubiłek z Biłgoraja przez pół roku terminował w klubie z brazylijskiej ekstraklasy, Atletico Paranaense Kurytyba

W kraju wirtuozów futbolu

 W ciągu swej 20-letniej kariery piłkarskiej aż 19 razy zmieniał barwy klubowe. Wiele razy nie mógł zagrzać miejsca w zespole dłużej niż pół roku. Sześć miesięcy spędził w klubie z brazylijskiej ekstraklasy, Atletico Paranaense Kurytyba. Gwiazdą w kraju pięciokrotnych mistrzów świata Piotr Bubiłek nie został. Nikt jednak nie odbierze mu doświadczeń, przeżyć i wrażeń, jakie przywiózł z Brazylii.

O swoim krótkim, ale jakże bogatym w przeżycia pobycie w Kurytybie Piotr Bubiłek mógłby opowiadać godzinami. W Ameryce Południowej spędził zaledwie pół roku. Ale zobaczył wiele. Na przykład ślub i wesele słynnego polskiego piłkarza Mariusza Piekarskiego z jeszcze słynniejszą miss Brazylii, Kelley Giovanna. Piotrek był gościem na imprezie, którą w 1997 r. przed telewizorami śledziła cała Brazylia.

– Do Brazylii trafiłem z Młodzieżowej Szkoły Piłkarskiej w Szamotułach, razem z Łukaszem Adamskim, w styczniu 1997 r. Półroczny staż w klubie brazylijskim był nagrodą za dobre występy w zespole ze szkółki. Razem z nami pojechali wtedy Robert Wilk i Krzysztof Konon. Ci dwaj piłkarze byli przymierzani do zespołu seniorów. Wrócili jednak do Polski po dwóch tygodniach. Chyba nie doszli do porozumienia z klubem. A ja i Łukasz zostaliśmy na pół roku, zgodnie z porozumieniem zawartym między naszą szkółką a klubem z Brazylii. Obaj mieliśmy wtedy po 16 lat. Opiekowali się nami w Brazylii dwaj piłkarze, którzy grali od roku w klubie z Kurytyby: Mariusz Piekarski i świętej pamięci Krzysztof Nowak. Mariusz zaprosił nas na swój ślub – mówi Piotr Bubiłek z Biłgoraja, wychowanek tamtejszej Łady, a obecnie piłkarz Pogoni Leżajsk.

Trochę Polski w Brazylii

 Mariusz Piekarski i Krzysztof Nowak zapewniali młodym piłkarzom z Polski nie tylko opiekę, ale także różne atrakcje.

– Dzięki nim poznałem wielu ciekawych ludzi i zwiedziłem kawał Ameryki Południowej. Pewnego dnia Krzysiek i jego żona zabrali nas na wycieczkę do Paragwaju. Zobaczyłem wiele ciekawych miejsc, m. in. wodospad Iguazu. To była super przygoda – wspomina Piotr Bubiłek.

W gronie poznanych – jak to sam określił – ciekawych ludzi, był Polak, sprzedawca pierogów.

– Poznałem go na ulicy. Na pierogach zrobił fortunę. Kiedy Piekarski z Nowakiem pojechali w lutym do Goiani na mecz Brazylia – Polska, sprzedawca pierogów zaprosił mnie i Łukasza na swój festyn. Na imprezę zaprosił również ówczesną Miss Polonia i inne uczestniczki wyborów na najpiękniejszą Polkę. Na festynie bawiliśmy się świetnie. Mecz Polaków z Brazylijczykami obejrzeliśmy na telebimie – opowiada pan Piotr.

Warto przypomnieć, że Polska przegrała w Goiani z Brazylią 2:4.

Dwa światy

Warunki socjalne w klubie Piotr Bubiłek i jego kompan ze szkółki mieli całkiem niezłe. Pan Piotr mówi, że było wspaniale, choć trwało to krótko.

– Byliśmy zakwaterowani najpierw w hotelu pod trybunami stadionu, potem przenieśli nas do ośrodka sportowego. Pokoje, w których mieszkaliśmy, były naprawdę luksusowe. Wszystko, co było nam niezbędne, znajdowało się obok miejsc naszego zakwaterowania. Dziesięć boisk treningowych, basen, siłownia. Zadowalające było wyżywienie. Posiłki nie różniły się zbytnio od tych, które spożywamy w Polsce. Dużo było potraw z czarną fasolką, a mało zup. Ale ja akurat za zupami nie przepadam – mówi Piotr Bubiłek.

Młodego piłkarza zaszokowały w Brazylii dwa jakże odmienne światy. Z jednej strony bogactwo i przepych w centrum Kurytyby. Z drugiej – niesamowite ubóstwo na obrzeżach liczącego 3 miliony mieszkańców miasta.

– Przeraziły mnie warunki, w jakich żyli ludzie na peryferiach miasta. To były slumsy. Ludzie mieszkali w budach ze zbitych desek. Między deskami znajdowały się szerokie szczeliny. Wyglądało to okropnie – opowiada.

Wymarzone warunki

Na początku pobytu w Kurytybie Piotr Bubiłek i Łukasz Adamski trenowali z pierwszym zespołem, bo juniorzy mieli wtedy wakacje. Biedy w klubie nie zaznali.

– Byłem w szoku, gdy w szatni zastałem wypastowane buty. Okazało się, że w Brazylii kluby zatrudniają specjalistów, którzy na pastowaniu zarabiają niemałe pieniądze. W klubie dostawaliśmy mnóstwo odżywek, owoców i słodyczy. Czegoś podobnego nie widziałem w żadnym polskim klubie, które nie zawsze potrafią zapewnić piłkarzom godziwe warunki, i nie zawsze płacą regularnie – podkreśla.

Kiedy zaczął się sezon ligowy, młodzi piłkarze z Polski trafili do zespołu juniorów.

– Nasza drużyna występowała w lidze regionalnej. W Polsce pewnie byłaby to I liga wojewódzka juniorów. Wcale nie odstawaliśmy od młodych Brazylijczyków. Miejscowi piłkarze wyczyniali co prawda z piłką cuda, bo tak dobrze byli wyszkoleni technicznie, ale my nie byliśmy gorsi – twierdzi Piotr Bubiłek.

Wychowanek Łady obala powszechny w naszym kraju mit o leniwych Brazylijczykach, którzy w każdym miejscu uwielbiają bawić się piłką, za to nie lubią pracować nad wytrzymałością i innymi cechami motorycznymi na treningach.

– Na treningach w Brazylii biegaliśmy znacznie więcej niż w Polsce. Więcej było także treningów wytrzymałościowych. To prawda, że Brazylijczycy lubią kopać piłkę na plaży. Często mieliśmy zajęcia na piasku, gdzieś nad wodą – mówi pan Piotr.

Z klubu do klubu

W czerwcu 1997 r. Piotr Bubiłek wrócił do szkółki w Szamotułach. Dostał powołanie do kadry narodowej juniorów do lat 16. Z reprezentacją Wielkopolski został mistrzem Polski w rozgrywkach o Puchar Kazimierza Deyny. Szybko rozpoczął swoją wędrówkę po klubach z różnych rejonów Polski.

– Chciałem zostać dłużej w Brazylii, ale nie było to możliwe. Wynikało to z umowy między szkółką a klubem z Kurytyby. Ponadto mój menedżer miał chyba inne plany w związku ze mną – wyjaśnia Piotr Bubiłek.

W ciągu 13 lat swej seniorskiej kariery zaliczył 13 klubów z różnych poziomów rozgrywek, od ekstraklasy po IV ligę. Dziś gra w Pogoni Leżajsk, w IV lidze podkarpackiej. W lutym skończy 32 lata, a więc powoli zbliża się ku zakończeniu piłkarskiej kariery. Ma prawo odczuwać niespełnienie, bo talentu miał sporo.

– Piotrek był obok Michała Furlepy najzdolniejszym, pod względem sportowym, spośród urodzonych w 1981 r. uczniów biłgorajskich szkół. Obaj błyszczeli w każdej dyscyplinie sportowej uprawianej w szkołach. Z powodzeniem reprezentowali swe szkoły nie tylko w zawodach piłkarskich – wspomina trener Marek Kłosek, który namówił przed laty Piotra Bubiłka do podjęcia treningów w jednym z młodzieżowych zespołów Łady Biłgoraj. – Rzeczywiście, odczuwam niedosyt, nawet lekkie rozczarowanie. Osiągnąłem w piłce nożnej znacznie więcej, niż niejeden piłkarz rodem z Biłgoraja. Przyznam jednak, że moja kariera nie układała się tak, jak sobie marzyłem. Nie zawsze miałem wpływ na swoje decyzje. Często musiałem podporządkować się woli menedżerów. Dzięki piłce nożnej przeżyłem jednak wiele, poznałem mnóstwo ciekawych ludzi i miejsc. I to jest dla mnie najcenniejsze – przekonuje Piotr Bubiłek.

Echa Roztocza – bezpłatny 8-stronicowy dodaek tygodnika Echa Roztocza /  MaSzt 

***

Piotr Bubiłek 

Dataa i miejsce urodzenia: 8 lutego 1981 r., Nisko.

Wzrost i waga: 186 cm, 76 kg.

Pozycja na boisku: środkowy obrońca lub defensywny pomocnik.

Przebieg kariery: Łada Biłgoraj (1992-1996), MSP Szamotuły (1996), Atletico Paranaense Kurytyba (1997), MSP Szamotuły (1997-1999), Łada Biłgoraj (1999-2000), Lechia Polonia Gdańsk (2000), Jeziorak Iława (2001), Śląsk Wrocław (2001), Lewart Lubartów (2002), Łada Biłgoraj (2003), Warta Poznań (2003), Łada Biłgoraj (2004-2005), Tomasovia Tomaszów Lubelski (2005-2006), Avia Świdnik (2007), Stal Rzeszów (2007), Unia Kunice Żary (2008), Łada Biłgoraj (2008-2010), Olender Sól (2010), Stal Kraśnik (2011), Pogoń Leżajsk (od 2011 do dziś).

 

foto 1

16-letni Piotr Bubiłek na brazylijskiej ziemi

foto 2

Do Łady Biłgoraj, której jest wychowankiem, wracał cztery razy. Mówi, że na piąty powrót na razie się nie zanosi

foto 3

Piotr Bubiłek z zespołem Łady Biłgoraj, który co prawda utrzymał się w 2010 r. w lubelskiej IV lidze, ale został z niej wycofany w wyniku ogłoszenia upadłości klubu


Komentarze do 'ECHA ROZTOCZA / Reportaż Tygodnia – Piotr Bubiłek w kraju wirtuozów futbolu' (2)
  • Bart.9 lat temu Bezpośredni link

    ciekawy artukuł, nawet nie wiedziałem,ze Bubiłek grał w Brazyli

  • %%%9 lat temu Bezpośredni link

    szkoda, ze nie można kupiś Echa w Lublinie, kupiłbym chocby nie pisano tam o lubelskim sporcie!

  • Dodaj komentarz

    Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.