romek
niedziela, 15 lipca 2012, 08:48

„Tutaj są lepsze warunki, niż nawet w Ekstraklasie” / Rozmowa z Przemysławem Grajkiem

Przeprowadziliśmy rozmowę z nowym zawodnikiem Orląt Radzyń Przemysławem Grajkiem (na zdjęciu). Oto jej zapis:

= Na początek należałoby zapytać o rzecz podstawową, czyli pierwsze wrażenia z pobytu w Radzyniu. Jak ci się tutaj podoba i jakie perspektywy wiążesz z grą dla Orląt?
– Odpowiedź na to pytanie stanowi sam fakt, że podpisałem tu kontrakt po jednym dniu treningów. Przyznam szczerze – byłem w Górniku Zabrze i Polonii Bytom, ale tutaj są lepsze warunki, niż nawet w Ekstraklasie. Nie widziałem nigdy wcześniej aż tak dobrych warunków do treningów. O to mi właśnie chodziło, ponieważ teraz najważniejszy jest dla mnie spokój. W Radzyniu może nie ma najwyższej ligi, ale to ma mniejsze znaczenie. Kiedy zaczynałem piłkarską przygodę, grałem w „okręgówce”, później w czwartej lidze w Tychach, a jeszcze później wyłącznie w lepszych ligach, niż trzecia. Radzyńskle Orlęta są zatem drużyną z jednej z najniższych lig, w jakich występowałem, ale warunki do treningu są najlepsze właśnie tutaj.

= Wspomniałeś o Polonii Bytom oraz Górniku Zabrze, gdzie grałeś w Młodej Ekstraklasie. Zdania na temat jej poziomu są podzielone. Niektórzy twierdzą, że dla zawodnika kończącego wiek juniora jest to najlepsza opcja, ponieważ Młoda Ekstraklasa potrafi nauczyć takiego chłopaka nawyków przydatnych w późniejszej karierze. Inni sądzą, że lepiej od początku ogrywać się w ekipach seniorskich i po prostu nie tracić czasu. Jaka jest twoja opinia w tej kwestii?

– Ze mną było akurat tak, że z Tychów miałem pojechać do Bytomia do Młodej Ekstraklasy, lecz okazało się, że trafiłem na trening pierwszej ekipy. Trener Fornalak kazał mi ćwiczyć z zespołem przez dwa tygodnie, po czym miała zapaść decyzja, czy pojadę z Polonią na obóz. Zabrano mnie na zgrupowanie, gdzie wystąpiłem w sparingach m.in z ŁKS-em Łódź i Wisłą Kraków, czyli ówczesnym mistrzem Polski. Wcześniej grałem co najwyżej w czwartej lidze, a zatem przeskok był dosyć spory. Ostatecznie zostałem w Polonii i przez pół roku trenowałem z pierwszą drużyną, lecz występowałem w Młodej Ekstraklasie. Kiedy zaczynałem w niej grać, był to pierwszy rok jej funkcjonowania. Wówczas Młoda Ekstraklasa była mocna, lecz gdy ostatnio przez kilka lat mieszkałem w Warszawie i chodziłem na „młodą” Legię, zauważyłem, że ten poziom jednak spadł. Dlatego uważam, że dla młodych zawodników lepszym wyborem jest granie w seniorach od samego początku. Nawet w czwartej lidze można dużo nauczyć się od starszych piłkarzy.

= Po występach na Górnym Śląsku grałeś w drużynach pierwszo- i drugoligowych. Trzeba przyznać, że jak na radzyńskie realia, twój piłkarski życiorys wygląda interesująco. Jeśli jednak miałbyś wybrać konkretny klub, w którym najbardziej rozwinąłeś się jako zawodnik, wskazałbyś na Dolcan Ząbki, GLKS Nadarzyn czy Pelikana Łowicz?

 Może nieco odwrócę pytanie i powiem, któremu trenerowi zawdzięczam najwięcej. Nie mam wątpliwości, że takim szkoleniowcem był Marcin Sasal, który prowadził Dolcan, a następnie Koronę Kielce i Pogoń Szczecin. Wprawdzie u Sasala nie grałem zbyt często, ale on nauczył mnie właściwie wszystkiego, co obecnie potrafię. Nauczył mnie przeglądu pola, ale też czegoś zupełnie podstawowego – poruszania się po boisku. Wcześniej biegałem jak oszołom, aż wreszcie Sasal wytłumaczył mi, jak powinien przesuwać się środkowy pomocnik. Zawsze powtarzał, że moim celem na tej pozycji jest raczej to, żeby mądrze stać, a nie głupio biegać. Trzeba jednak przyznać, że pod względem piłkarskim najbardziej rozwinąłem się w Nadarzynie. Wystąpiłem tam we wszystkich trzydziestu meczach w sezonie, a wiadomo, że do przodu można iść tylko wtedy, gdy się po prostu gra.

= Niedawno przeniosłeś się do Białej Podlaskiej, a zatem pytanie nasuwa się samo – dlaczego Orlęta, a nie Podlasie?

– Rozmawiałem z prezesem Podlasia, pojawiłem się także na kilku ich treningach, później rozstaliśmy się w miłej atmosferze. Zależało mi na tym, żeby w klubie było normalnie, dlatego podjąłem właśnie taką decyzję. W Łowiczu było różnie – raz dobrze, a raz średnio. Teraz zależy mi na spokoju, ponieważ przeprowadziliśmy się z żoną do Białej Podlaskiej i otworzyliśmy sklep – nasz nowy prywatny interes. Chciałbym połączyć pracę z treningami, co w Białęj jest po prostu niemożliwe. Oni trenują dwa razy dziennie i każdy obowiązkowo musi być na zajęciach. W Radzyniu jest pod tym względem dla mnie lepiej.

= Jak właściwie postrzegasz swój pobyt w Orlętach? Jest to dla ciebie taka piłkarska trampolina, z której można wybić się do nieco wyższej ligi (nawet gdzieś w okolicy), czy może koncentrujesz się tylko na grze dla „biało-zielonych” i stanowi to cel sam w sobie?

– Gdy rozmawiałem tutaj z prezesami, usłyszałem, że oni chcą awansować, lecz dopiero za dwa lata. Powiem wprost – coś takiego mnie nie interesuje. Myślę, że tutaj są takie warunki, że Radzyniowi należy się druga liga. W najbliższym sezonie mam zamiar rąbać na murawie, ile tylko się da, żeby jednak wywalczyć tę drugą ligę. Tak naprawdę, wszystko jest w naszych nogach, a co prezesi zdecydują w przypadku ewentualnego awansu, to już inna kwestia. Jeżeli będziemy chcieli wygrać tę ligę, to jestem pewien, że ją wygramy. Ciężką pracą na treningach można dojść do wszystkiego, tym bardziej, że tutaj drużyna jest naprawdę bardzo młoda i bardzo perspektywiczna. Moim zdaniem, taka młoda drużyna w trzeciej lidze to skarb. Najczęściej awansować chcą ekipy z okolic dużych miast, które dobrze stoją finansowo, ale zatrudniają starych chłopów. Potem nie wynika z tego zupełnie nic, ponieważ już po pół roku zespół jest rozsypany, masa pieniędzy wyrzucona, a rezultatu sportowego nie ma. Tutaj zauważam, że jest właściwie sama młodzież, do tego młodzież walcząca. Podczas treningów każdy stara się, jak może, dlatego powiem odważnie – sądzę, że w następnym roku będzie awans.

orleta-spomlek.pl


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.