kamilkmiec
środa, 27 czerwca 2012, 19:57

Bohdan Bławacki (Tomasovia): Można być zadowolonym z minionej rundy

Już jutro zespół Tomasovii wznowi treningi i tym samym rozpocznie przygotowania do następnego sezonu 2012/13. Zanim jednak to nastąpi, redakcja serwisu tomaszowskiego klubu poprosiła szkoleniowca o rozmowę, by podsumować zakończony niedawno sezon 2011/12.

Za Tomasovią zakończony sezon, w którym zajęła szóste miejsce, z najlepszą ilością punktów, odkąd gra w III lidze lubelsko-podkarpackiej. Kibice są oczywiście zadowoleni z dorobku wiosennego i końcowej lokaty, a pan?

Bohdan Bławacki (trener Tomasovii): – Faktycznie trochę tych punktów wiosną uzbieraliśmy i można być zadowolonym z minionej rundy, ale nie do końca. Umieliśmy wygrywać z czołowymi zespołami ligi, ale niestety traciliśmy punkty z drużynami środka tabeli bądź to broniącymi się przed spadkiem. Musimy popracować nad psychologicznym przygotowaniem zespołu, abyśmy w nowym sezonie nie gubili niepotrzebnie punktów tam, gdzie nie powinniśmy.

Z jednej strony liczba punktów i końcowa lokata musi być zadowalająca, jednak, z drugiej strony patrząc Tomasovia głupio straciła kilka punktów, że posłużę się tu przykładem choćby z Zaczernia (1:1 – przyp. red). Czego zabrakło zespołowi w tych meczach umiejętności, szczęścia, czy też może boiskowego cwaniactwa?

– Nic z tych rzeczy, o których pan wspomina. Po prostu wiosną mieliśmy zbyt krótką ławkę zawodników. Do tego dochodziły urazy i kartki piłkarzy i niekiedy naprawdę miałem ból głowy, by wybrać odpowiednie warianty z młodzieżowcami i z innymi piłkarzami, aby to przyniosło spodziewany efekt. Wiosną miałem często do dyspozycji 13-14 zawodników, a to za mało, by uzyskiwać odpowiednie wyniki.

Nie da się jednak ukryć, że pomimo bardzo udanej rundy piętą achillesową zespołu były mecze wyjazdowe, gdzie Tomasovia wygrała zaledwie raz?.

– Tak dokładnie. Tutaj mieliśmy największy problem, bo wygraliśmy tylko raz w dalekiej Białej Podlaskiej z miejscowym Podlasiem. Myślę, że tu występuje problem psychologiczny, a sam pan przyzna, że Tomasovia zawsze miała problemy z punktowaniem podczas spotkań wyjazdowych. Musimy to w nowych rozgrywkach przełamać i myślę, że tych zwycięstw będzie zdecydowanie więcej, a co za tym idzie i punktów w tych spotkaniach.

Od początku pracy w Tomaszowie nie miał pan lekko, bo co chwila ktoś panu wypadał za kartki bądź kontuzje, co ograniczało niekiedy panu znacznie pole manewru. Czy patrząc od tej strony uważa pan, że z tego materiału ludzkiego jaki posiadał w minionej rundzie wycisnął maksimum co było możliwe?.

– Nie wycisnąłem wszystkiego co było można z tego zespołu. Myślę, że było można nieco więcej ugrać punktów. Ale oczywiście to, co sobie zaplanowaliśmy przed rozgrywkami wiosennymi zrealizowaliśmy. Jednak, aby w kolejnym sezonie było więcej punktów potrzebna jest po pierwsze odpowiednia selekcja, i to selekcja na wzmocnienie zespołu. Po drugie, by cały proces treningowy przepracowało nie 14-15 zawodników, ale 22-23 . A po trzecie bardzo jestem zadowolony, że pracuję z takim zespołem, w którym 95-98 % to zawodnicy miejscowi, co mnie bardzo cieszy. Myślę, że, teraz gdy poznałem zespół wiem, którzy zawodnicy są uniwersalni i mogą grać na różnych pozycjach. Znam również słabe i mocne strony pozostałych zawodników. Te słabe będziemy się starali eliminować podczas półtora miesięcznych przygotowań do rozgrywek ligowych, by ta gra zespołowa wyglądała jeszcze lepiej i byśmy mieli swój styl gry, a nie patrzyli na to, co nam rywale narzucą.

Bohdan Bławacki nie ukrywa, że jego zespół stać było na zdobycie jeszcze większej liczby punktów.

Kibice, których zdobył pan sobie sympatię i zaufanie, nie wyobrażają sobie, by drużyna przystąpiła do nowego sezonu pod batutą innego szkoleniowca. Nie będę pytał czy pan zostaje, bo to już zapowiedział prezes klubu Kazimierz Podhajny. Zapytam, więc o to, czy jest pan zadowolony z pracy w Tomasovii i, czy tak to pan sobie wyobrażał przyjmując ofertę z klubu?

– Dobre wyniki i dobra aura dla piłki w Tomaszowie sprawia, że jestem zadowolony z pracy tutaj. Chociaż zawsze coś można poprawić i myślę, że to będziemy robić, by wyniki były jeszcze lepsze. Ale nie będę mówił co poprawić. Cieszy mnie dobry kontakt z prezesem i zarządem oraz z piłkarzami i myślę, że jeśli nadal będziemy podążać w tym kierunku, w którym idziemy, to jeszcze więcej kibiców będzie zadowolonych z rezultatów przez nas osiąganych.

Na początku swojej pracy w Tomaszowie udzielił pan wywiadu jednej z miejscowych gazet, gdzie powiedział, że chciałby jeszcze raz świętować awans do II ligi. Po udanej wiośnie i tamtym wywiadzie na pewno wzrósł znacznie apetyt tomaszowskich kibiców. Nie chcę niepotrzebnie nadmuchiwać sztucznego balonu, bo to różnie potem się kończy, ale zapytam trenerze wprost czy Tomasovia będzie się biła o ten awans, czy też te nadzieje sympatyków są trochę na wyrost?

– A ja zapytam pana dziennikarza, kiedy Tomasovia była ostatni raz w pierwszej piątce tabeli?

W obecnej III lidze lubelsko-podkarpackiej nie była w ogóle tak wysoko

– No właśnie. Na początku nie będziemy się spieszyć, będziemy się śpieszyć powoli, aby znaleźć się w piątce. Ja wiem, że muszę teraz motywować zawodników, żeby wykorzystali swój potencjał w nich drzemiący. Naszym celem nie będzie jednak konkretne miejsce 1,2, czy 3 itd. Przed rozpoczęciem sezonu będzie spotkanie zespołu z zarządem, na którym zapadnie decyzja jaka liczba punktów do zdobycia zostanie przed nami postawiona. Po rundzie jesiennej zobaczymy co nam to będzie dawało, i o jaką końcową lokatę będziemy walczyli.

Wiosną przed własną publicznością Tomasovia wygrała siedem na osiem rozegranych spotkań. Ciężko, by było o ten wynik, gdyby nie kibice, którzy dopingując zespół byli waszym dwunastym zawodnikiem. Co po kilku miesiącach pracy w naszym klubie może pan powiedzieć o kibicach?

– Jeżeli chodzi o kibiców to najwięcej ich chyba było, gdy graliśmy z Chełmianką Chełm. Chciałbym, aby na każdy mecz przychodziło ich jak najwięcej, aby na trybunach zasiadało po 1000-1500 osób. Jest tutaj ładny stadion z nową trybuną. Swoją postawą w nowych rozgrywkach zechcemy przyciągnąć na trybuny jak największą ilość kibiców.

Przygotowania do nowego sezonu rozpoczniecie już jutro. Zawodników chyba nie będzie trzeba zachęcać do ciężkiej pracy, bo po przygotowaniach zimowych i wynikach na wiosnę wszyscy widzą, iż te wylewane siódme poty podczas treningów nie idą na marne?

– Ciężka praca będzie na sto procent. Będą trzy etapy przygotowań, z których najcięższym będzie pierwszy, a trzeci luźniejszy, takie typowe przygotowanie pod sezon. Ale ci piłkarze, którzy dobrze przepracują okres przygotowawczy, będą potem dobrze wyglądali podczas spotkań o ligowe punkty i tym samym będą występować w podstawowym składzie.

Na koniec trenerze nieco luźniejszy temat nie związany z ligą, a dobiegającym końca turniejem Euro2012. Jak wiadomo ze swoich grup do ćwierćfinału nie awansowali gospodarze turnieju Polska i Ukraina. Jak pan myśli co było tego przyczyną i jak pan ocenia cały turniej?

– O odpadnięciu Ukrainy zadecydował przegrany mecz z Francją, natomiast Polska grała wszystkie trzy mecze dobrze, ale tylko w pierwszej połowie. Gorzej było podczas drugiej części gry. Na wszystkie drużyny, które znalazły się w półfinale najbardziej spodobała mi się gra Niemców i Portugalczyków. Chciałbym, aby właśnie te drużyny zmierzyły się w meczu finałowym.

źródło: tomasovia.tomaszow.info


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.