kamilkmiec
niedziela, 24 czerwca 2012, 23:54

Łukasz Chwała (Tomasovia): Nie trzeba mnie motywować

Sezon 2011/2012, a przede wszystkim bardzo udaną wiosnę w wykonaniu Tomasovii, podsumowuje Łukasz Chwała, obrońca tomaszowskiego klubu.

Kamil Kmieć (Lubelska Piłka): Sezon 2011/2012 poza nami. Tomasovia zajęła szóste miejsce. Zasłużenie?

Łukasz Chwała (Tomasovia): – Myślę że tak, bo wyniki mówią same za siebie.

Po rundzie jesiennej wasze notowania nie były wysokie, bardzo dobra wiosna w waszym wykonaniu sprawiła, że załapaliście się do pierwszej szóstki. Przyjście trenera Bohdana Bławackiego rzeczywiście miało aż tak duży wpływ na waszą dyspozycję?

– Po zatrudnieniu trenera Bławackiego dużo kibiców pytało „czy się z Nim dogadacie, czy go rozumiecie?” i tym podobne. Początki jak zawsze są ciężkie, ale trener potwierdził, że jest fachowcem w tym co robi, od razu złapaliśmy wspólny język i nie trudno było o porozumienie.

Ponownie pokazaliście, że potraficie być groźni dla najlepszych. Zwycięzca ligi, Siarka Tarnobrzeg zdobyła w konfrontacji z Wami tylko 1 punkt. Mobilizujecie się jakoś specjalnie na mecze z zespołami „z górnej półki” czy po prostu z takimi ekipami gra wam się o wiele łatwiej niż z drużynami, które przez większość meczu pieczołowicie bronią dostępu do własnej bramki?

– Patrząc na wyniki z całego sezonu można zauważyć, że z drużynami, które zajmują wysokie miejsca w tabeli gra nam się łatwiej, a tych z dołu ”lekceważymy”. W rzeczywistości tak nie jest, ponieważ do każdego meczu staramy się podchodzić z takim samym nastawieniem i zdobywać komplet punktów.

Ostatni raz na stadionie w Tomaszowie przegraliście w poprzedniej rundzie, 30 października 2011 roku, w konfrontacji z Podlasiem. Jeszcze parę spotkań przed własną publicznością, a obiekt przy Al. Sportowej zyska miano „twierdzy”.

– Nie ma co ukrywać, że w meczach przed własną publicznością byliśmy drużyną niepokonaną chociaż i były ciężkie momenty, jak ten z Avią lub Karpatami. Graliśmy jednak do końca i pokazaliśmy, że będzie nas ciężko pokonać na własnym obiekcie.

Najgorzej chyba będziesz wspominał mecz w Przemyślu, gdzie po dość kontrowersyjnych decyzjach arbitra, przegraliście 2:3, a Ty dodatkowo opuściłeś boisko za drugą żółtą kartkę z powodu dyskusji. Patrząc z perspektywy czasu to czy uważasz, że sędzia podjął słuszną decyzję, odsyłając Cię przedwcześnie do szatni?

– Myślę, że praca sędziego w tym meczu była na niskim poziomie. Dalej będę się trzymał tego, że kto, jak nie kapitan drużyny, ma prawo podejść do sędziego i zwrócić mu uwagę. A że na boisku jestem wybuchowy i agresywny to już druga strona medalu. Czasami podchodzę do tego zbyt emocjonalnie.

Rozegrałeś w tym sezonie najwięcej minut spośród wszystkich piłkarzy Tomasovii. Kibicom ciężko sobie wyobrazić podstawowy skład bez twojej osoby, w dodatku pełnisz funkcję kapitana. Bardziej Cię to stresuje, czy też odwrotnie, dodaje motywacji i wyzwala więcej energii podczas meczu?

– Mogę stwierdzić, że nawet gdybym nie pełnił funkcji kapitana to i tak dla Tomasovii oddałbym na boisku to co mam najlepsze. Mnie osobiście nie trzeba motywować, bo gdy wychodzę na boisko, to i tak daję z siebie maksimum, ale to nie zmienia faktu, że bardzo miło i przyjemnie jest być kapitanem takiego teamu.

Nieustępliwy w obronie, skuteczny pod bramką przeciwnika. Łukasz Chwała jest bardzo pożyteczny w ofensywie dla Tomasovii szczególnie przy okazji stałych fragmentów gry.

Strzeliłeś też aż cztery bramki, co na obrońcę jest bardzo dobrym rezultatem. Tylko Norbert Raczkiewicz zdobył w tym sezonie więcej goli. To pokazuje, że nieobca jest Tobie gra „z przodu”, zwłaszcza przy okazji stałych fragmentów gry.

– Zgadza się, czasami gdzieś tam spadała piłka, że miałem do niej najbliżej albo nawet sama mnie trafiała po dobrych podaniach kolegów. Wypadało to wykorzystać, pozostaje mi cieszyć się z tego.

W tej rundzie Tomasovię nękały problemy kadrowe, które nie ominęły także formacji defensywnej. Jak ocenisz grę obrony TKS w przeciągu całego sezonu?

– W niektórych meczach nie popełnialiśmy błędów w obronie, ale były też takie, gdzie tych błędów było zdecydowanie za dużo. Uważam, że stać nas na jeszcze lepszą grę.

45 punktów to wasz dorobek w tym sezonie. Zdobyliście tym samym najwięcej punktów od czasu utworzenia III ligi lubelsko-podkarpackiej. Myślisz, że to jest maksimum, na co stać w tej chwili Tomasovię czy jednak mogło być jednak trochę lepiej?

– Myślę, że nie jest to maksimum naszych umiejętności. Pokazaliśmy w tej rundzie, że potrafimy zdobywać punkty (28), a mogło być jeszcze lepiej. Ale nie wszystko przychodzi od razu.

Nie od dziś wiadomo, że rundy wiosenne w waszym wykonaniu są o wiele lepsze od tych jesiennych. Dobrą rundą rewanżową rozbudziliście apetyty tomaszowskich kibiców. Jak zapatrujesz się na sezon 2012/2013? Jesteście w stanie zdobyć 50 punktów i tym samym znaleźć się – powiedzmy – w pierwszej trójce, czy też wolisz studzić emocje i nie składać podobnych deklaracji?

– Bardzo nas cieszy, że na stadion przy Alei Sportowej przychodzi coraz więcej kibiców i chcielibyśmy pokazać, że stać nas na dobrą, skuteczną grę, a co za tym idzie zdobywanie punktów i jak najwyższe miejsce w tabeli. Wszystko to zweryfikuje jednak boisko. Korzystając z okazji chciałbym podziękować kibicom za ich doping i zaprosić na mecze w sezonie 2012/2013.


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.