kamilkmiec
czwartek, 7 czerwca 2012, 15:05

Piotr Darmochwał (Okocimski Brzesko): Krok po kroku do Ekstraklasy

Gdyby nie ostatni mecz poprzedniego sezonu II ligi, dziś miałby prawdopodobnie jeden sezon na zapleczu T-Mobile Ekstraklasy za sobą. Co się odwlecze, to jednak nie uciecze, bo Okocimski Brzesko w cuglach awansował w tym sezonie, a jednym z jego kluczowych zawodników był Piotr Darmochwał (na zdjęciu). Wychowanek Tomasovii Tomaszów Lubelski już nie może się doczekać pojedynków z Cracovią, Arką Gdynia czy chociażby ŁKS-em Łódź, pomimo problemów, z jakimi jego klub musi się uporać, aby uzyskać licencję na grę w I lidze.

Kamil Kmieć (Lubelska Piłka): „Młody skład, szczelna defensywa, szybkie skrzydła i strzelanie goli rozłożone na kilku zawodników, to główne atuty ekipy z Małopolski” – taką informację, charakteryzującą waszą drużynę, można było znaleźć na portalu sportsiedlecki.pl. Czy właśnie w takich słowach scharakteryzowałbyś swój team?

Piotr Darmochwał (Okocimski Brzesko): – Wydaje mi się, że słowa które mogą opisać nasz zespół, to przede wszystkim bardzo dobrze dobrani młodzi ludzie i wyróżniająca nas spośród wszystkich zespołów drugiej ligi do bólu konsekwentna gra, która jak widać przyniosła zamierzony efekt.

Tabela prawdę ci powie – chciałoby się rzec, patrząc na końcowe zestawienie II ligi. Słowem, nie było na was mocnych w tym sezonie.

– Co prawda naszym celem na ten sezon był awans do pierwszej ligi, ale nikt w klubie czy tez nawet poza nim nie spodziewał się że osiągniemy go w tak imponującym stylu. Ja sam osobiście nie wierze do tej pory w to, że przegraliśmy tylko jeden z 30 meczów, nigdy mi się to nie zdarzyło nawet na szczeblu juniora czy trampkarza i pewnie prędko nie powtórzy.

Właśnie, wydawało się, że będziecie jedyną niepokonaną drużyną w całej II lidze, tymczasem na samym finiszu przegraliście 0:2 ze Zniczem Pruszków. Zmęczenie, rozluźnienie, czy po prostu dobra dyspozycja drużyny spod Warszawy?

– Chyba wszystkie te czynniki razem. Ciężko wygrać mecz, kiedy jedzie się od 7 rano w autobusie i wychodzi z niego godzinę przed pierwszym gwizdkiem. Awansowaliśmy już dużo wcześniej i zdawaliśmy sobie sprawę, że gramy już tylko i wyłącznie o jeden cel jakim było nieprzegranie meczu do końca. Piękno piłki tkwi w jej nieprzewidywalności i kiedy wydawało się, że mamy ten wyczyn na wyciągnięcie ręki, on się od nas oddalił. Znicz był po prostu lepszym zespołem tego dnia.

Już przed rokiem mogliście sobie zapewnić awans na zaplecze Ekstraklasy. Kolejkę przed końcem mieliście 59 punktów, drugie miejsce i przewagę dwóch punktów nad trzecim i czwartym zespołem. Co właściwie się stało? Padły nawet głosy, że celowo nie chcieliście awansować.

– Jeszcze do dzisiaj wisi na nas piętno końcówki poprzedniego sezonu. Najprostszą odpowiedzią na to pytanie jest chyba to, że po prostu przerosła nas stawka szczególnie w ostatnim meczu, kiedy jechaliśmy już do drugoligowego spadkowicza, jakim był Ruch Wysokie Mazowiecki. Słychać głosy, że specjalnie odpuściliśmy, ale ja bym powiedział wręcz przeciwnie: za bardzo chcieliśmy…

Dużo się mówi o tym, że będziecie mieli problemy z otrzymaniem licencji, głównie ze względu na stadion. Ile w tym prawdy, a ile plotek? Chodzą słuchy, że moglibyście grać na stadionie Hutnika Kraków.

– Ja jako zawodnik skupiam się na stronie sportowej tego awansu. Cel, jaki został nam przedstawiony przed tym sezonem przez zarząd, czyli awans do pierwszej ligi został zrealizowany. Tym samym klub, chcąc nie chcąc, musi być przygotowany do tego co się stało. Patrząc na niektóre stadiony pierwszoligowe wydaje mi się, że jako beniaminek powinniśmy dostać warunkową licencję i grać pierwszoligowe mecze w Brzesku.

Piotr Darmochwał (z prawej) ma za sobą udany sezon w II lidze wschodniej. Jego Okocimski Brzesko na 30 spotkań przegrał tylko raz, w dodatku w ostatniej kolejce.

Swoje umiejętności szlifowałeś w Promieniu Opalenica. Rok temu miałem okazję odwiedzić imponujące obiekty w tej niewielkiej miejscowości. Wydaje się, że wówczas nie brakowało wam nawet przysłowiowego „ptasiego mleczka”. Jak wspominasz tamten okres i rozłąkę z rodzinnym Tomaszowem?

– Okres, kiedy szkoliłem się w Opalenicy, wspominam bardzo dobrze, ale zdaję sobie również sprawę z tego, że była to bardzo ciężka praca. Dzień zaczynał się o 7 rano, kiedy wychodziliśmy już na trening i poprzez szkołę, obiad i kolacje kończył się o godzinie 19, gdy byliśmy już po drugim treningu. Pierwszy raz spotkałem się z takim poziomem profesjonalizmu i jako młodemu chłopakowi który miał 17 lat, dało to bardzo dużo. Pod wodzą Jarosława Korzenia w Tomasovii mieliśmy bardzo zgraną, dobrze rozumiejącą się paczkę. Osiągaliśmy bardzo dobre wyniki w juniorach, ale postanowiłem, że okres po gimnazjum będzie najlepszym na zmianę otoczenia i z perspektywy czasu cieszę się ze swojej decyzji. Trzeba tez zauważyć, że nie byłem jedynym wychowankiem Tomasovii, który właśnie w tym okresie opuścił Tomasovie. Byli to również Paweł Joniec, Sebastian Leśko i Sebastian Głaz, ale jak wiadomo nasze losy różnie się potoczyły.

Do Brzeska trafiłeś latem 2009 roku. Dlaczego akurat tam? Miałeś wówczas propozycje z innych klubów?

– Można powiedzieć, że ekipę Okocimskiego zasiliłem przez zbieg pewnych okoliczności. W akademii jednym z moich znajomych z drużyny był syn Krzysztofa Łętochy, Sebastian. Pewnej zimy wylecieliśmy na trzy test mecze do Anglii i właśnie wtedy ówczesny trener Popradu Muszyna, Krzysztof Łętocha robił staż do papierów trenerskich i dzięki uprzejmości akademii wyleciał razem z nami. Po tych meczach w lecie dostałem zaproszenie na treningi do Okocimskiego, którego szkoleniowcem już był trener Łętocha.

W ostatnim czasie byłeś testowany przez Jagiellonię Białystok. Kolejny raz, bo przypomnijmy, że po raz pierwszy udałeś się na testy na Podlasie jeszcze będąc piłkarzem Promienia. Co zadecydowało o tym, że w przyszłym sezonie nie zobaczymy Cię jednak na boiskach Ekstraklasy?

– Miałem udany sezon w drugiej lidze i zostałem ponownie zauważony przez Jagiellonię. Miałem przyjemność uczestniczyć w sparingu przeciwko Wigrom Suwałki, jednak jak widać tym sparingiem nie przekonałem do siebie szkoleniowców „Jagi” na tyle,  żeby podpisać ze mną kontrakt. Są różne drogi do upragnionego celu jakim w moim przypadku jest gra w Ekstraklasie i mam nadzieję, że osiągnę go krok po kroku. Zacząłem od trzeciej ligi, teraz jest pierwsza więc pozostaje optymistą.

Trudno w tym momencie wyobrazić sobie jedenastkę „Piwoszy” bez Ciebie. Gdzie najczęściej ustawia Cię trener Krzysztof Łętocha? Może jest jakaś pozycja, na której nie grałeś, a chciałbyś spróbować swoich sił?

– Cieszę się, że trener darzy mnie zaufaniem. Najczęściej gram jako ofensywny środkowy pomocnik, ale występowałem w tym sezonie już jako defensywny pomocnik, lewo i prawo skrzydłowy oraz podwieszony napastnik. Wydaje mi się, że najlepiej czuje się w ofensywie więc czy jest to środek, prawa czy lewa strona nie ma to dla mnie aż tak dużego znaczenia.

Wspomniany trener Łętocha prowadzi Okocimski od kwietnia 2009 roku. To za jego kadencji w klubie grasz regularnie i jesteś liderem zespołu. Jakim jest trenerem, jakim człowiekiem?

– Jak widać trener Łętocha wyselekcjonował sobie bardzo dobry zespół. W przeciwieństwie do większości trenerów nie bał się postawić na młodzież, co jak widać zdało egzamin. Wyniki bronią trenera więc wystarczy spojrzeć na tabelę, żeby odpowiedzieć na to pytanie.

Jak przyjąłeś informację o tym, że Cracovia będzie z Wami rywalizować w jednej lidze? Wasi sympatycy już ostrzą sobie zęby na lokalne derby, wszakże takowe pomiędzy oboma klubami nie występowały od lat.

– Z pewnością dla kibiców z Brzeska będzie to wyjątkowo interesujące spotkanie. Awansowaliśmy do pierwszej ligi więc jak wiadomo jest tu kilka znanych klubów i nie jest to tylko Cracovia, bo i Arka czy tez ŁKS są znane w w środowisku piłkarskim. Nic tylko się cieszyć na myśl o takich spotkaniach.

Wywiad, jakiego udzielił Piotr Darmochwał po wygranym meczu derbowym z Puszczą Niepołomice 1:0 (jedynego gola zdobył właśnie Darmochwał). Źródło: sportomaks.pl.

 

Tomasovia, której jesteś wychowankiem, notuje bardzo dobre wyniki wiosną w III lidze. Większość z jej piłkarzy jest ci dobrze znana. Śledzisz to, jak sobie radzą podopieczni trenera Bohdana Bławackiego?

– Jestem wychowankiem Tomasovii, tym samym sentyment jest i zawsze pozostanie. Oczywiście śledzę poczynania chłopaków. Cieszę się, że mieli udaną wiosnę i zdecydowanie poprawili swoje miejsce w ligowej tabeli. Szkoda, że nie ma w Tomaszowie jakiegoś większego sponsora, bo kibice zawsze tutaj zasługiwali na co najmniej drugą ligę.

Jesteś już myślami przy sezonie 2012/2013 i startach w I lidze? To już będzie całkiem inny poziom, w porównaniu z tym drugoligowym. Lepsze zespoły, lepsi piłkarze, stadiony…

– Do 20 czerwca mam urlop i  na razie chcę się skupić na odpoczynku. Ale wiadomo, że radość z powrotu do treningów będzie większa, bo awans sportowy daje dodatkowego kopa i chęć sprawdzenia się na wyższym poziomie.

Dosłownie godziny dzielą już nas od inauguracji piłkarskich Mistrzostw Europy. Jak zapatrujesz się na szansę naszych „Orłów” i kto twoim zdaniem ma największe szanse na końcowy triumf?

– Jeśli chodzi o Reprezentację Polski, to trzeba powiedzieć, że trochę inaczej się patrzy na nasze szanse w tym Euro przez wzgląd na to, że gramy u siebie. Realnie patrząc, to jeśli Polska wyjdzie z grupy, to może zdarzyć się wszystko. Według mnie największe szanse na końcowe zwycięstwo mają Niemcy.

źródło: własne
fot. okocimski.com


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.