Dziennikarz naszego portalu całkowicie podważył sens jedenastek po dogrywkach już kilka lat temu – Sepp Blatter w 2012 roku szuka alternatywy… « Lubelska Piłka - Wszystko o piłce nożnej na Lubelszczyźnie
romek
sobota, 26 maja 2012, 10:39

Dziennikarz naszego portalu całkowicie podważył sens jedenastek po dogrywkach już kilka lat temu – Sepp Blatter w 2012 roku szuka alternatywy…

W maju 2009 roku na łamach magazynu Futbol ukazał się wywiad z dziennikarzem naszego portalu Henrykiem Sieńko, który zatytułowano „Karne niszczę piłkę”.  Autor książki „Przekleństwo 11 metra” podważa w niej sens istnienia karnych w piłce nożnej – konkretnie rozstrzygnięć po dogrywkach strzelaniem jedenastek. –  To nie są kompletne jedenastki, tylko 1/3 karnego (nie ma dobitek po obronie bramkarza, po dobiciu od słupka lub poprzeczki). Dogrywki są w przeważającej ilości meczów czekaniem na karne… Zawodników łapią skurcze, są wycieńczeni… – mówi Sieńko.

Autor generalnie proponuje karne na spoób hokejowy, do pierwszej skuchy…To takie przedłużenie meczu o kilka minut i rozgrywka na 100-procentowe  szanse. Po 90 minutach jeśli jeden z graczy nie strzeliłby takiego karnego, automatycznie wygrywałaby drużyna przeciwna. Mecz kończył by się kilkadziesiąt sekund po 90 minutach, albo też po kilku minutach wszak i w takiej sytuacji mogłoby być np 5:5 idt. Nie byłoby jednak przeklętych emocji, które czasem obezwładniaja najlepszych, przeklętych kurczów i nasilającej się niemocy wraz z upływem dogrywki.  – Nie wykorzystaliście kilku „setek” w meczu, terez możecie to naprawić – kończy autor.

Dziś przypominamy rozmowę sprzed kilku lat… Właśnie dlatego, że problem zauważono w końcu w FIFA i Sepp Blatter rozpoczął poszukiwanie alternatywy dla morderczych tie breaków po dogrywkach.

***

„Magazyn Futbol”: Dlaczego opowiada się pan za zlikwidowaniem rzutów karnych?

Henryk Sieńko (autor książki „Przekleństwo 11. metra”): To największa zaraza piłki. Afera korupcyjna w polskim futbolu zaczęła się od tego, że sędziowie traktowali rzut karny jako narzędzie w ustawieniu spotkań. W aktach wrocławskiej prokuratury bohaterem numer jeden nie są arbitrzy, tylko narzędzie ich przestępstw – karny. Drużyny, które jechały do Gdyni na mecz z Arką, mogły zakładać, że przeciwko nim na pewno zostanie podyktowana jedenastka. Dbali o to sędziowie.

Całe zło w piłce nożnej wzięło się od karnego?

– W sądzie od wyroku zawsze jest odwołanie, druga instancja. Od wyroku sędziego piłkarskiego nie ma żadnego, bo utarło się, że ma prawo do pomyłki. Czas z tym skończyć. Drukowano od pamiętnych lat, od A klasy w Kopydłowie po finały mistrzostw świata. Opowiem o meczu Middlesbrough FC – Lincoln City z 1958 roku. Kilka sekund przed końcem pierwszej połowy sędzia podyktował karnego przeciwko Lincoln. Przedłużył połowę o czas niezbędny do wykonania strzału. Bramkarz obronił, lecz dobitka okazała się skuteczna. Radość była przedwczesna, bo arbiter gola nie uznał. Poinformował, że został strzelony po czasie, o który przedłużył połowę. Ktoś napisał, że karny to połączenie umiejętności piłkarskich z psychiką. Guzik prawda. Karny to loteria. Już lepsze były karne takie jak w hokeju, czyli pojedynek egzekutora z bramkarzem. Optowali za nimi Pele i Beckenbauer, Stanisław Terlecki opowiadał mi, że sprawdziły się w Stanach Zjednoczonych. Najgorsze dla futbolu są serie rzutów karnych. Zaczyna się dogrywka i drużyny już myślą, jak dotrwać do karnych, nie chcą ryzykować. Z dodatkowych minut robi się kopanina: „ja do ciebie, ty do mnie”.

Piłka nożna pozbawiona karnych to prawdziwa rewolucja.

– Poziom piłki z roku na rok się wyrównuje, drużyny grają podobny futbol. Maluczcy szybko dorównują gigantom. Za kilka lat pięćdziesiąt procent meczów na wielkich turniejach będzie się kończyło remisami.

Lepsze byłoby losowanie jak kiedyś?

– Karne rodzą emocje, a emocje to istota piłki – przekonują specjaliści od psychologii emocji. Uważam, że przynajmniej powinna rozpocząć się dyskusja nad reformą karnego, nad likwidacją rozstrzygnięć remisów w taki sposób. Albo jeśli już strzelać karne to zaraz po 90 minutach gry, bez dogrywek, do pierwszego pudła, a nie po pięć jedenastek.

O tym jest pańska książka „Przekleństwo 11. metra”?

– Wszystkie tezy, o których mówiłem, są tam zawarte. Poza tym dziesiątki, setki przykładów, jak karne decydowały o losach meczów, ludzi czy drużyn. Przytoczę historię Gerarda Cieślika, którego kariera zaczęła się od… karnego. Jak każdy chłopak w Chorzowie marzył o grze w Ruchu. Na treningu juniorów zauważył go wśród podających jeden ze szkoleniowców i zaproponował: „Chodź tu mały. Jak strzelisz gola z karnego, zostajesz przyjęty do klubu”. Co on wtedy przeżył przez te kilka chwil, kiedy podchodził do piłki. Całe szczęście, że się udało. Może pan sobie wyobrazić, że gdyby wtedy przestrzelił, nie byłoby zwycięstwa nad ZSRR i dwóch goli Cieślika.

Najsłynniejszy karny to ten Antonina Panenki z finału mistrzostw Europy w 1976 roku?

– Karnych decydujących o losach meczów było mnóstwo. Uderzenie Panenki stało się charakterystyczne, ale nie on pierwszy w taki sposób (lekka podcinka w środek bramki – przyp. red.) strzelił gola. Prawie czterdzieści lat wcześniej zrobił to George Mutch w finale Pucharu Anglii. Wszystko odbyło się w dramatycznych okolicznościach. Karny podyktowano w ostatniej minucie dogrywki. Etatowym wykonawcą w zespole Preston był sam Bill Shankly, ale wtedy wystraszył się presji i ponad stu tysięcy kibiców na trybunach.

Kiedy po raz pierwszy wykonano rzut karny?

– Wedle jednych 14 września 1891 roku podczas spotkania Wolverhampton – Accrington Stanley. Pierwszego karnego wykorzystał Jim Heath. Innego zdania są historycy z Czech, którzy dowodzą, że po raz pierwszy karny, po ichniemu „pokutowy kop” został wykonany w Szkocji. Wynalazł go John McPenalta, irlandzki ekspert od przepisów piłki nożnej. Inni czescy badacze przekonują, że karny został wymyślony na początku 1891 roku, a po raz pierwszy wykonany 2 czerwca 1891 roku w Glasgow. Jego nazwa natomiast nie pochodzi ich zdaniem od nazwiska irlandzkiego działacza, lecz łacińskiego Epoelalis, czyli: kara, sąd karny, pokuta. Do dziś nie udało się ustalić jednolitej wersji.

Który z bramkarzy najlepiej bronił jedenastki?

– Świetnym specjalistą był Lew Jaszyn, w swojej karierze obronił ponad 150 karnych. W czasie wyjazdu do Brazylii został zaproszony do studia telewizyjnego, gdzie musiał bronić karne wykonywane przez 10 zawodników. Jaszyn nie był przygotowany na taki test, założył cywilne ubranie. Nie przeszkodziło mu to w obronie wszystkich strzałów. W nagrodę dostał dziesięć tysięcy dolarów. Ponieważ wtedy nie można było wwozić obcej waluty do ZSRR, Jaszyn rozdał pieniądze brazylijskiej biedocie.

Kto najskuteczniej wykonywał rzuty karne?

– Jeśli chodzi o statystykę, bezkonkurencyjny jest niemiecki obrońca Manfred Kaltz. Na 70 karnych w całej karierze, strzelił 68. Z polskich piłkarzy najwyższy współczynnik miał Kazimierz Kmiecik. Natomiast mnie najbardziej zaimponował Ronaldo. Pamiętam mecz eliminacyjny Brazylii z Argentyną, Ronaldo dokonał wtedy wyczynu jedynego w historii piłki. Oczywiście biorąc pod uwagę rangę meczu. Strzelił trzy gole, wszystkie z jedenastu metrów. Karne zostały podyktowane po faulach na nim. W takich okolicznościach najczęściej karnego nie strzela poszkodowany zawodnik. Na dodatek Ronaldo musiał powtarzać pierwszego karnego, bo koledzy zbyt szybko wbiegli w szesnastkę. Brazylia wygrała 3:1.

Czy przestrzelony rzut karny złamał komuś karierę?

– Podam przykład z naszego podwórka, chodzi o Mieczysława Broniszewskiego, znanego trenera ligowego. W Mazurze Karczew był etatowym wykonawcą karnych. Aż przyszedł mecz w Pucharze Polski z pierwszoligową Stalą Rzeszów. Dziesięć minut przed końcem był remis, dlatego trener wpuścił go na boisko, przewidując, że o awansie zadecydują jedenastki. Tak też się stało. Broniszewski strzelał jak ostatni, ale dał się zwieść staremu wydze, Henrykowi Jałosze. Mazur przegrał mecz, a cały Karczew wytykał Broniszewskiego palcami. W szkole, w której był nauczycielem wychowania fizycznego, ojcowie pytali dzieci: „To was uczy ten, co zawalił mecz z Rzeszowem?”. Broniszewski miał już dość grania i zajął się trenerką. Karny kreuje bohaterów, ale też niszczy kariery. Bez względu na poziom rozgrywek.

Rozmawiał ŁUKASZ OLKOWICZ (Przegląd Sportowy), foto GRZEGORZ LECH (Futbol)

***

Informacja z 26 maja 2012 roku.

Blatter chce alternatywy dla rzutów karnych

25 maja 2012, 13:43:30, Źródło: BBC, Autor: Tomasz Kawczyński
Prezydent FIFA Sepp Blatter nazwał konkursy rzutów karnych po nierozstrzygniętych meczach „tragedią” i chciałby zmiany w przepisach.– Futbol staje się tragedią, kiedy o zwycięstwie decydują karne. Wtedy ta gra traci swoją najważniejszą istotę, czyli zespołowość– powiedział podczas trwającego kongresu FIFA szef światowej federacji.Za opracowanie projektu ewentualnych zmian w przepisach odpowiadać będzie gremium o nazwie Football Task Force 2014. Na jego czele stoi Franz Beckenbauer.Co ciekawe, Sepp Blatter kilka lat temu twierdził, że wszystkie mecze fazy grupowej MŚ, które skończą się rezultatami remisowymi, powinny być kończone konkursem rzutów karnych.

W tym roku jedenastki decydowały o zwycięstwie m.in. w Pucharze Narodów Afryki i Lidze Mistrzów.

Źródło: BBC / 90 minut.pl

 


Komentarze do 'Dziennikarz naszego portalu całkowicie podważył sens jedenastek po dogrywkach już kilka lat temu – Sepp Blatter w 2012 roku szuka alternatywy…' (1)
  • kibic6 lat temu Bezpośredni link

    pilka to emocje… Karne to psychika plus umiejetnosci… Nie rozumiem dlaczego mialoby ich zabraknac.. Karne to loteria? Bez jaj. Jak ktos nie potrafi trafic w bramke to jego problem… Rzuty wolne do kosza tez powinny zostac zlikwidowane? Bo stres itp? Moim zdaniem nie powinno byc remisow. Tylko dodatkowo rzuty karne…chocby po trzy a pozniej do skuchy… Nie zabierajcie nam emocji bo dojdzie do tego, ze jeszcze sms bedziemy decydowac kto powinien wygrac…o to chodzi wam?

  • Dodaj komentarz

    Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.