kamilkmiec
środa, 16 maja 2012, 21:48

Daniel Szewc (Stal Kraśnik): – Wynik bardziej hokejowy niż piłkarski

Pełniący aktualnie obowiązki trenera Stali Kraśnik Daniel Szewc wszedł w drugiej połowie dzisiejszego meczu z Lublinianką-Wieniawą Lublin i miał duży wkład w zdobyciu kolejnych bramek dla swojego zespołu. 26-latek liczy jednak na to, że strzelanina, jaką urządzili sobie przy ul. Leszczyńskiego kraśniczanie nie rozkojarzy ich i do kolejnych meczów podejdą oni również maksymalnie skoncentrowani.

Kamil Kmieć (Lubelska Piłka): Gratuluję tak wysokiego zwycięstwa i pewnego awansu do finału Pucharu Polski okręgu lubelskiego. Spodziewał się Pan aż takiego rezultatu?

Daniel Szewc (Stal Kraśnik): – Chcieliśmy przede wszystkim pograć piłką, utrzymywać się przy niej jak najdłużej. Do tego dochodzi cel, jaki sobie zakładamy od czasu, gdy pełnię aktualne obowiązki, to grać na „zero” z tyłu. W bramce stał dzisiaj Rafał Gonder, jest to bramkarz drugiego zespołu, także w meczu z Lublinianką dostał szansę i myślę, że w pewien sposób może być z siebie zadowolony, bo w drugiej połowie w trudnych sytuacjach naprawdę nam pomógł. Zagrało dzisiaj ponadto kilku młodych chłopaków. Fajne spotkanie, cieszę się, że udało nam się postrzelać kilka bramek, może nawet za dużo, bo 8:2 to taki mało piłkarski wynik, bardziej hokejowy. Ale jak były sytuacje, to trzeba było je wykorzystywać.

Był taki moment w meczu, przy stanie 2:4, że Erwin Sobiech trafił w słupek z rzutu wolnego i wówczas Lublinianka wyraźnie dominowała na boisku. Po utracie piątej bramki z gospodarzy wyraźnie zeszło powietrze, a wy konsekwentnie do końca spotkania robiliście swoje.

– Dokładnie tak, na początku drugiej połowy Lublinianka nas trochę przycisnęła. Przetrzymaliśmy to, troszeczkę szczęście na pewno też dopisało, dołożyliśmy następną bramkę i tak jak Pan powiedział, mecz potoczył się już pod nasze dyktando, a z chłopaków z Lublina zeszło trochę powietrze. My za to nabraliśmy wiatru w żagle i dalej dominowaliśmy.

Myśli Pan, że takie spotkanie, taki wynik w takim meczu, może Wam dać pozytywnego „kopniaka” w kontekście walki o punkty w najbliższych kilku kolejkach III ligi?

– Mam nadzieję, że tak będzie. Liczę również na to, że ten wynik nie rozpręży nas i nie poczujemy się zbyt pewnie, bo musimy twardo stąpać po ziemi i zdobywać kolejne punkty w lidze. Taki rezultat nie powinien nas uśpić, dalej będziemy robić swoje i ciężko pracować.

Śledził Pan wynik wczorajszego spotkania rezerw GKS Bogdanka z Avią Świdnik? Łęcznianie będą Waszym rywalem w finale Pucharu Polski na szczeblu okręgu lubelskiego.

– Wynik oczywiście znam. Nie skupiam się jeszcze na tym meczu, bo nie wiadomo było, czy dzisiaj w ogóle wygramy. Wychodzę z założenia, że dla mnie najważniejszy jest każde kolejne spotkanie. Nie patrzę na to, co będzie za tydzień, dwa, czy za miesiąc.

Pod koniec meczu Daniel Szewc sam mógł się wpisać na listę strzelców, ale trafił wprost w Andrzeja Zdunka.

źródło: własne


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.