kamilkusier
czwartek, 3 maja 2012, 15:42

Z krytyką poczekajmy do lipca

Piłkarze powołani, hit znany, ale czy mamy drużynę? Takie pytanie wydaje się być rozsądne zważywszy, że do rozpoczęcia Mistrzostw Europy w piłce nożnej pozostał nieco ponad miesiąc. Przy towarzyszącym kiczu, anegdotach o czystej krwi Polakach oraz gwizdach zgromadzonych kibiców Franciszek Smuda ogłosił szeroką kadrę na UEFA Euro 2012.

Zanim przejdę do aspektu sportowego – warto by pochylić się nad tym, co przed czytaniem nazwisk z kartki działo się na scenie nad brzegiem Wisły. Wnioski nasuwają jedno – piłkarze powołani przez selekcjonera to grupa fajterów, ludzi którzy nie odpuszczają, zaś na boisku są w stanie zaprezentować to, o czym informuje nas od kilku tygodni Mateusz Borek w reklamach jednej z firm tj. piłkarską perfekcję. Inny poziom to z pewnością jest, choć czy międzynarodowy?

Poziom międzypaństwowy z pewnością prezentuje hymn polskiej reprezentacji, sportowy song, który 8 czerwca na Stadionie Narodowym w Warszawie zachęcić ma polskich piłkarzy do walki o punkty w meczu otwarcia z reprezentacją Grecji, czyli piosenka zespołu Jarzębina – „Koko Euro Spoko”. Wyobrażacie sobie sytuację, że po odprawie meczowej piłkarze chcący nakręcić się na atmosferę panującą na koronie stadionu nucą sobie „cieszy się Polska, cieszy Ukraina, że tu dla nas wszystkich Euro się zaczyna”. Ja nie jestem w stanie. Nieco bardziej komicznie brzmieć będzie to (nie daj Boże!) po trzech meczach, kiedy to pojawią się przeróbki typu „cieszy się Polska, cieszy Ukraina, że na tych stadionach piłka się skończyła”.

Ale nie bądźmy pesymistami! Może w myśl piosenki okaże się, że „nasi dzielni chłopcy to biało-czerwoni, wygrać im się uda, ucieszy się Smuda”? Jak się nie ucieszy to włączy sobie chociaż „Czyste szaleństwo” Libera i Ino Ros, którzy byli faworytami trenera kadry.

Od strony sportowej – grupa – „wyselekcjonowanych” – lub jak to mówił Maciej Stuhr w swoim skeczu „wyhaczonych” piłkarzy to, nie oszukujmy się, prawie najlepsi zawodnicy jacy obecnie w Polsce grają. Owszem brakuje postaci takich jak Artur Boruc, czy Michał Żewłakow, którzy doświadczeniem i spokojem mogliby być gwarantem wsparcia dla niedoświadczonych kadrowiczów. Gdybania może być wiele, tylko na nieco ponad miesiąc przed Euro – nasuwa się pytanie – po co? Wyniki zweryfikują poczynania selekcjonera (wyhaczacza!).

Grecja, Rosja, Czechy – Franciszek Smuda o tej grupie twierdzi, że to Rosjanie są faworytami i to na nich będzie ciążyć presja. Czas sobie uświadomić, że to Polska – w grupie A – jest faworytem. To od reprezentacji Polski wymagać będzie się zwycięstwa – tym bardziej, że oprócz 40 tysięcy kibiców na stadionie – co najmniej dziesięć razy tyle fanów będzie krążyło wokół Stadionu Narodowego! Piłkarze reprezentacji Polski muszą świadomi być – jak ważne jest to przedsięwzięcie oraz jak bardzo – nie tylko dla nich – spotkania m.in. z Rosją powinny byś istotne.

Szczęsny – Piszczek, Perquis, Glik, Boenisch – Błaszczykowski, Polański, Murawski, Rybus – Obraniak – Lewandowski. Jeżeli ominą nas kontuzje – nie oszukujmy się – lepszej drużyny trener Smuda wystawić nie będzie mógł. Dwa tygodnie – tyle potrwa zgrupowanie reprezentacji Polski przed UEFA Euro 2012. Można powątpiewać, czy Turcja i Austria to dobre kierunki. Czy nie lepiej byłoby te mecze towarzyskie rozegrać w Lubinie, Kielcach, czy nawet w Gliwicach, aby jak słusznie nasz narodowy wyhaczacz zauważył, Ci nie obyci z grą na wielkich imprezach piłkarze poczuli ciążącą na nich presję, odpowiedzialność, aby poczuli, że spogląda na nich oko całego narodu.

Jednak tak jak wspomniałem, na gdybanie przyjdzie czas po Mistrzostwach Europy. Na piedestał, lub na dno – innego wyjścia polska reprezentacja nie ma. To od nich tj. piłkarzy i sztabu szkoleniowego zależeć będzie, gdzie znajdą się w lipcu tego roku.

Zanim jednak rozpocznie się mecz z reprezentacją Grecji powstrzymajmy się z krytyką, ocenianiem, czy negatywnymi komentarzami. Wywierajmy za to pozytywną presję, niech Ci wyselekcjonowani piłkarze poczują, że Mistrzostwa Europy w piłce nożnej rozgrywane na Ukrainie i w Polsce to najważniejsze dni w ich życiu, że to właśnie od tych dni, zależeć będzie – czy kadra Polski – od synonimów słowa przegrany – przeobrazi się we wspomnianych na początku fajterów, godnych oddać wszystko za powodzenie reprezentacji. Dla których założenie koszulki z orzełkiem (niestety nie na piersi!) będzie powodem do dumy! Dla których odśpiewanie „Mazurka Dąbrowskiego” będzie powodem do zaszczytu! Dla których koledzy z zespołu – będą jak rodzina – polska rodzina – bez podziału na osoby – polsko, niemiecko, francuskojęzyczne.

Także kończąc w myśl hitu reprezentacji Polski „wszyscy razem zaśpiewajmy, naszym doping dajmy, nie myśl sobie bracie, że nie damy rady, nie kłopocz się siostro, my Euro wygramy”!


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.