caro
poniedziałek, 30 kwietnia 2012, 00:25

Na pół gwizdka. Tomasovia – Chełmianka 1:0 (Fotogaleria)

Dobra passa na własnym stadionie i trzy punkty mogą cieszyć kibiców i trenera Tomasovii po niedzielnej konfrontacji z Chełmianką. Styl i sposób gry już niekoniecznie. Tomaszowianie rozegrali naprawdę bardzo przeciętne spotkanie, lecz mimo to potrafili pokonać chełmian, którzy w głównej mierze nastawili się na grę z kontrataku. Taktyka przygotowana przez trenera Artura Bożyka zdawała egzamin, ponieważ gospodarze mieli wyraźny problem z grą atakiem pozycyjnym. O wygranej „niebiesko-białych” zadecydował kapitalny gol z rzutu wolnego Patryka Słotwińskiego. Po meczu kibice miejscowych odczuwali niedosyt, gdyż liczyli na zdecydowanie lepszą postawę swoich pupili.

Rozgrywane w dużym upale zawody w Tomaszowie Lubelskim od początku rozpoczęły się od ataków miejscowych. Tomasovia w pierwszych minutach momentami grała naprawdę fajny futbol, lecz później, z minuty na minutę, było już zdecydowanie coraz gorzej. Głównym założeniem przyjezdnych było zaś to, żeby nie stracić szybko bramki. Już w 2. minucie z rzutu wolnego dośrodkował Paweł Zatorski, a futbolówkę z kłopotami na rzut rożny przeniósł Bartłomiej Porzyc. Sześć minut po tej okazji tomaszowianie ponownie mieli szansę. Rajd prawą stroną boiska przeprowadził Igor Paskiw, zagrał piłkę do Zatorskiego, który nie trafił czysto w piłkę. Zamykający całą akcję na dalszym słupku Szafrański podjął zbyt pochopną decyzję o strzale, ponieważ próba Ukraińca była bardzo nieudana. Po dziesięciu minutach pierwszą szansę zdołali przeprowadzić gracze Chełmianki. Po wrzutce z rzutu rożnego do piłki doszedł Tomasz Pogorzelec, lecz uderzył zbyt słabo, by zaskoczyć Piotra Waśkiewicza. Niedługo potem w odpowiedzi Patryk Słotwiński zacentrował z rzutu rożnego wprost na głowę Szafrańskiego, a adresat zagrania natychmiast oddał strzał. Ukraiński pomocnik „niebiesko-białych” strzelił jednak obok słupka.

W kolejnych minutach tempo meczu wyraźnie siadło. Być może takim powodem była słoneczna aura, jednak dla grających o utrzymanie drużyn warunki atmosferyczne nie powinny być żadnym wytłumaczeniem. Lekką przewagę uzyskali co prawda gospodarze, lecz ich starania nie przekładały się na sytuacje bramkowe. Cofnięci chełmianie nie potrafili zaś przeprowadzić chociaż jednej kontry, dlatego na boisku wiało po prostu nudą. Kibice ożywili się nieco w 25. minucie. Po raz kolejny w tym spotkaniu rzut wolny wykonywał Zatorski, ale dobrą grą na przedpolu popisał się Porzyc. Kolejna akcja była już autorstwa Chełmianki i mogła przynieść gościom prowadzenie. Mogła, gdyby tylko Marcin Gregorowicz lepiej ułożył stopę. A tak, po dobrej centrze z prawej flanki Kamila Droba, młody napastnik musiał obejść się smakiem, ponieważ z pięciu metrów przeniósł piłkę nad poprzeczką. W 37. minucie kolejny stały fragment gry bity przez Zatorskiego wypiąstkował Porzyc, ale uczynił to zbyt krótko. Futbołowka spadła bowiem wprost na głowę Słotwińskiego, a ten przymierzył tuż nad bramką. W pierwszej połowie nie wydarzyło się już nic ciekawego. Kto jej nie oglądał doprawdy nie ma czego żałować. Obie drużyny grały w tej części spotkania bardzo przeciętnie, rzadko zagrażając bramce przeciwnika. Na murawie było więcej walki, niż prób konstruowania składnych, ofensywnych akcji.

Niedziela należała do Patryka Słotwińskiego, który po fantastycznym uderzeniu z rzutu wolnego zapewnił Tomasovii komplet punktów w starciu z Chełmianką. Fot. Kamil Kmieć (Lubelska Piłka)

Drugą odsłonę odważniej zaczęli goście, bo już pięć minut po gwizdku Konrada Gąsiorowskiego do podania z głębi pola wystartował Gregorowicz, lecz zapały młodego napastnika przyjezdnych w porę rozwiał Piotr Waśkiewicz, notując dobrą interwencję na przedpolu. W 53. minucie Bartłomiej Porzyc zbyt krótko wypił piłkę, ta trafiła wprost pod nogi Jana Kulasa. Zawodnik miejscowych zauważył wyjście z bramki golkipera „biało-zielonych”, ale strzelił na tyle fatalnie, bo futbolówka poszybowała obok słupka. W odpowiedzi sześćdziesiąt sekund później strzelał Jarosław Wyroślak. Efekt pozostał ten sam – zbyt słabo, by zaskoczyć Waśkiewicza. Kolejne fragmenty gry nie wskazywały, że któraś z ekip zdobędzie gola, bowiem na boisku oglądaliśmy piłkarskie szachy, a nie składną grę. Wszystko jednak do 62. minuty. Wtedy właśnie tomaszowianie zdobyli gola. Do piłki ustawionej na 25. metrze podszedł Patryk Słotwiński i precyzyjnym, technicznym strzałem w krótki róg pokonał Porzyca. W zespole z Tomaszowa zapanowała ogromna radość, zaś Chełmianka nie potrafiła zamienić jej w smutek. Podopieczni Artura Bożyka wyraźnie opadli z sił, zaś „niebiesko-biali” zaczęli operować szybciej piłką i zmusili gości do ciągłego biegania za nią.

W 71. minucie ustawionego na piątym metrze Kulasa dostrzegł Marcin Żurawski. Prawy defensor miejscowych zagrał piłkę do 19-latka, któremu zabrakło zimnej krwi, gdyż w dogodnej sytuacji posłał piłkę nad poprzeczką, nie zmuszając nawet Porzyca do pracy. W 84. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do futbolówki najwyżej wyskoczył Łukasz Chwała, ale uderzył tuż nad poprzeczką. W końcowych fragmentach meczu zmęczona Chełmianka nie potrafiła chociażby raz zerwać się i zagrozić bramce Waśkiewicza, zaś Tomasovia grała już na utrzymanie wyniku. W 87. minucie na techniczny strzał zdecydował się wprowadzony w drugiej połowie Waldemar Kozyra, jednak nie udało mu się trafić do siatki. Była to ostatnia ciekawsza akcja meczu, ponieważ w końcówce godne odnotowania jest jedynie to, iż przy wykonywanym przez „biało-zielonych” rzucie rożnym w polu karnym tomaszowian znalazł się Bartłomiej Porzyc, ale jego obecność nie przyniosła pozytywnego skutku, wręcz przeciwnie – gdyby Waśkiewicz zdecydował się na szybsze wznowienie gry, być może miejscowi cieszyliby się z drugiego trafienia.

Piłkarze Bohdana Bławackiego zdobyli trzy punkty tak, jak to w futbolu często bywa, czyli po ciężkiej walce i odrobinie szczęścia. Brak kompletu punktów z przeciwnikiem, który do Tomaszowa przyjechał bardzo osłabiony byłby z pewnością brzemienny w skutkach. Gospodarze, podobnie jak goście, nie mieli specjalnej koncepcji na grę, a jeden stały fragment zadecydował, iż „niebiesko-biali” nadal pozostają na wiosnę niepokonani na własnym terenie.

***

Tomasovia – Chełmianka Chełm 1:0 (0:0)

Słotwiński 62

Tomasovia: Waśkiewicz – Żurawski, Chwała, Joniec, Nowosad (65 Skiba), Droździel, Szafrański, Zatorski (55 Kozyra), Słotwiński (79 Zdybek), Raczkiewicz (34 Kulas), Paskiw

Chełmianka: Porzyc – Koniczuk, Dyczko, Słomka, Kogut, Drob, Wieczorek, Pogorzelec, Miksza (36 Wyroślak), Krakiewicz, Gregorowicz (61 Drygiel)

Żółte kartki: Zdybek, Kulas – Koniczuk

Sędzia: Konrad Gąsiorowski (Biała Podlaska)

Widzów: 500

***

Na pomeczowej konferencji prasowej powiedzieli:

Bohdan Bławacki (trener Tomasovii): – Kolejny raz część zawodników nie była do mojej dyspozycji. Popełnialiśmy dużo błędów przy organizacji akcji. Kontuzję jeszcze w pierwszej połowie odniósł Raczkiewicz, słabo fizycznie prezentował się Zatorski. To my nadawaliśmy ton grze dzisiaj, ale nie udało się tego potwierdzić bramką w pierwszej połowie. Na odprawie przedmeczowej powiedziałem swoim chłopakom, że goście będą mocno osłabieni kadrowo. Wreszcie dobrze na przebieg naszej gry wpłynęły zmiany. Zarówno Kozyra, jak i Kulas rozruszali mecz. Źle, że graliśmy na tak twardym boisku, chłopaki po meczu skarżyli się na bóle. Myślę, że widowiskowa gra przyjdzie później, teraz najważniejsze są dla nas wyniki. Życzę Chełmiance, aby w kolejnych spotkaniach była skuteczniejsza.

 

 

 

Artur Bożyk (trener Chełmianki): – Najbardziej boli fakt, że w moim przekonaniu nie byliśmy dzisiaj drużyną, która by zasłużyła na przegraną. Bardzo dobrze egzekwowany stały fragment gdy zadecydował o wygranej Tomasovii. Największy żal jest po sytuacji, której nie wykorzystał Gregorowicz w pierwszej połowie, a bardzo nam zależało na tym, aby w pierwszych 45. minutach otworzyć wynik na naszą korzyść. Wielki żal niewykorzystanych okazji w drugiej połowie Wyroślaka. Do strzelonej bramki nie przypominam sobie groźnych sytuacji ze strony Tomasovii. Gol padł po błędzie w środkowej strefie boiska i mecz przybrał inne barwy. Gospodarze mieli swoje akcje, bo moi chłopcy częściej starali się grać ofensywnie. Jestem zadowolony z tego, że w swojej drużynie miałem trzech debiutantów. Zawodnicy ci po raz pierwszy zagrali w mojej drużynie, dwóch w podstawowym składzie, trzeci wszedł na zmianę. Mamy problemy, ale uważam, że problemy są po to, żeby sobie z nimi radzić. A to, że sobie z nimi poradzimy, to jestem o tym przekonany, co mam nadzieję zostanie potwierdzone w następnych meczach. Część podstawowych zawodników wystarczy mi do tego, aby w kolejnych meczach udowodnić, że Chełmianka nie spadnie.

 

Fot. Kamil Kmieć (Lubelska Piłka)


Komentarze do 'Na pół gwizdka. Tomasovia – Chełmianka 1:0 (Fotogaleria)' (2)
  • kibic6 lat temu Bezpośredni link

    Trenerze Bożyk nadzieja umiera ostatnia… ale IV liga wita!

  • Robotniczy19556 lat temu Bezpośredni link

    Nigdy nie spadnie, Chełmianka nigdy nie spadnie ! Artur Bożyk to młody i perspektywiczny trener i wszyscy kibice w niego wierzą. Walczymy do końca!

  • Dodaj komentarz

    Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.