caro
niedziela, 29 kwietnia 2012, 12:47

Remis ze wskazaniem na gospodarzy. Wisła – Motor 1:1

To miał być mecz, który dostarczy kibicom wiele niezapomnianych emocji i rzeczywiście taki był. Na poziom i tempo spotkania nie może narzekać chyba żaden z kibiców oglądających sobotnie spotkanie pomiędzy Wisłą i Motorem. Niesione dopingiem fanów obie ekipy stworzyły w Puławach dobre, jak na drugą ligę widowisko, obfitujące w sporo podbramkowych sytuacji. Zawodnicy zostawili na murawie bardzo dużo zdrowia i włożyli w grę mnóstwo zaangażowania. Zarówno „Duma Powiśla”, jak i „Motorowcy” mogą po meczu rozpamiętywać całą gamę niewykorzystanych okazji. Z wyniku niezadowoleni powinni być szczególnie gospodarze, ponieważ zwłaszcza w drugiej połowie zaprezentowali się znacznie lepiej od rywala, lecz – jak to bywa często w derbach – na boisku padł wynik remisowy.

Piłkarskie święto w Puławach zgodnie z zapowiedziami obejrzało bardzo dużo kibiców, ponieważ na stadionie przy ulicy Hauke-Bosaka zjawiło się ponad dwa tysiące fanów. Licznie zgromadzona publiczność od początku nie mogła narzekać, iż w sobotnie popołudnie wybrała się na to spotkanie. Wisła nie miała zamiaru grać ultradefensywie – wręcz przeciwnie – od samego początku rzuciła się na lublinian, starając się tym samym podjąć rękawicę z faworyzowanym Motorem. Tuż po rozpoczęciu zawodów zakotłowało się pod bramką gości. Na bramkę Mateusza Oszusta uderzała aż trzech piłkarzy: Konrad Nowak, Rafał Wiącek i Rafał Kycko, lecz żaden z nich nie potrafił wpakować piłki do bramki. To, co nie udało się „Dumie Powiśla” już w 7. minucie udało się przyjezdnym. Praktycznie pierwsza akcja przyniosła „żółto-biało-niebieskim” prowadzenie. Po dośrodkowaniu z lewej flanki Daniela Koczona żaden z defensorów Wisły nie potrafił wybić futbolówki, która powędrowała wprost pod Igora Migalewskiego. Ukraiński napastnik bez namysłu uderzył z woleja i wyprowadził swoją ekipę na prowadzenie. W sektorze kibiców z Lublina zapanowała ogromna radość.

Po utracie gola puławianie w żadnym przypadku nie załamali się, lecz od razu ruszyli do odrabiania strat. W 19. minucie gospodarze za sprawą Konrada Nowaka oddali pierwszy celny strzał na bramkę gości. Lepszą okazję na doprowadzenie do remisu gospodarze zaprzepaścili za niecałe dziesięć minut. W roli głównej po raz kolejny wystąpił Nowak. Po jego strzale futbolówkę niemal z linii bramkowej na rzut rożny wybił jeden z defensorów gości. Już za chwilę najlepszy strzelec „Dumy Powiśla” stanął oko w oko z Oszustem, ale arbiter dopatrzył się pozycji spalonej u napastnika miejscowych. W poczynania Motoru wkradł się chaos, zaś Wisła konsekwentnie grała swoje. W 37. minucie z próbą strzału z dystansu Rafała Wiącka bez większych problemów poradził sobie golkiper przyjezdnych. Na pięć minut przed końcem pierwszej części, na dośrodkowanie zdecydował się Dawid Pożak, a zamykający całą akcję Nowak, minimalnie się pomylił. Tuż przed gwizdkiem, oznajmiającym koniec pierwszych 45. minut, szansę miał po stronie gospodarzy Łukasz Misztal,który kapitalnie przymierzył z rzutu wolnego z trzydziestu metrów. Jak struna wyciągnął się jednak Oszust i tylko dzięki kapitalnej paradzie swojego bramkarza, Motor prowadził do przerwy z Wisłą 1:0.

Igor Migalewski przejawiał wielką ochotę do gry i zdobył bramkę dla Motoru, jednak to nie on tym razem był głównym bohaterem lublinian. Na słowa uznania zasłużył z pewnością bramkarz „żółto-biało-niebieskich” Mateusz Oszust. Fot. Dariusz Miącz (motor.lublin.pl)

W drugiej odsłonie oglądaliśmy niemal taki sam mecz, jak w pierwszej odsłonie. Wisła przeważała, stwarzała okazje, zaś Motor głównie się bronił i starał się kontrować. W 54. minucie po centrze z wolnego najwyżej do piłki wyskoczył Wiącek, ale dobrą interwencją popisał się Oszust, który wybił futolówkę na rzut rożny. W 61. minucie „Duma Powiśla” zwieńczyła w końcu swe ataki trafieniem do siatki. Wiącek zagrał w „uliczkę” do Nowaka, ten ze stoickim spokojem minął bramkarza gości i doprowadził do remisu. Cztery minuty później gospodarze mogli pójść za ciosem, ale uderzenie strzelca bramki dla puławian obronił Oszust. Kwadrans przed końcem meczu szansę na zdobycie bramki zaprzepaścili kolejno Piotr Mokiejewski i Konrad Nowak. Górą w tych dwóch pojedynkach wyszedł Mateusz Oszust i to tylko jego bardzo dobrej postawie gracze Motoru zawdzięczają, że w Puławach po 75. minutach nie przegrywali. Podopieczni Modesta Boguszewskiego w drugiej części prezentowali się w ofensywie na tyle fatalnie, iż na sześć minut przed końcem wywalczyli zaledwie jeden rzut rożny! Sytuacja uległa nieco zmianie tuż przed końcem meczu. Pogodzeni już z remisem, zmęczeni ciągłymi atakami oraz niewykorzystanymi okazjami puławianie oddali na chwilę pole gościom, co dla „Dumy Powiśla” mogło skończyć się fatalnie. Już w doliczonym czasie gry Motor miał dwie bardzo groźne szanse na to, by wywieźć z Puław trzy punkty. Najpierw z dystansu przymierzył Radosław Kursa, ale piłkę na rzut rożny wybił Nazar Penkovec. Kilka sekund później „piłkę meczową” zaprzepaścił Daniel Koczon. Futoblówka po jego strzale głową przeszła obok bramki.

Obie ekipy miały dziś swoje okazje i mogły przychylić losy meczu na własną korzyść. O wiele więcej tych szans miała jednak Wisła i tylko świetnie dysponowanemu Mateuszowi Oszustowi „żółto-biało-niebiescy” zawdzięczają zdobyty punkt. Jeżeli tylko podopieczni Jacka Magnuszewskiego w kolejnych meczach grać będą tak, jak w sobotnie popołudnie, to nie powinni mieć problemów z utrzymaniem. Derby udały się znakomicie i tylko szkoda, że takie pojedynki na Lubelszczyźnie kibice oglądają raz na jakiś czas.

***

Wisła Puławy – Motor Lublin 1:1 (0:1)

Nowak 61 – Migalewski 7

Wisła: Penkowec – Budzyński, Rafał Kursa, Jagła, Misztal, Kycko, Skórnicki, Orzędowski, Pożak (78 Giziński), Wiącek (62 Mokiejewski), Nowak

Motor: Oszust – Falisiewicz, Ptaszyński, Karwan, Radosław Kursa, Niżnik, Pyda (67 Jankowski), Czułowski (79 Szpak), Prędota (36 Batata), Koczon, Migalewski

Żółta kartka: Pyda (Motor)

Sędzia: Łukasz Szczech (Białystok)

Widzów: 2500

***

Na pomeczowej konferencji prasowej powiedzieli:

Modest Boguszewski (trener Motoru): – Był to mecz, jak każdy derbowy – zacięty. Obie drużyny dały z siebie wszystko na tym ciężkim terenie, na tym upale. Mecz toczony był w dobrym tempie. Drużyny stworzyły sobie po kilka sytuacji. Myślę, że do stracenia bramki kontrolowaliśmy przebieg spotkania, mieliśmy jeszcze parę sytuacji na podwyższenie wyniku. Po bramce wyrównującej stanęliśmy i to Wisła zaczęła lepiej grać piłką, ale w końcówce mieliśmy dwie doskonale sytuacje, które powinny przesądzić o wyniku. Przy odrobinie szczęścia mogliśmy ten mecz wygrać, lecz mogliśmy i przegrać. Wiadomo jak to jest przy remisie.

Jacek Magnuszewski (trener Wisły): – Ja mam zgoła inną opinię na temat tego meczu, bo uważam, że byliśmy zespołem lepszym, stworzyliśmy więcej sytuacji. To my prowadziliśmy grę, a Motor do 90. minuty oddał tylko jeden strzał na naszą bramkę. Uważam, że uciekły nam trzy punkty. Jestem z tego powodu bardzo niezadowolony, bo przynajmniej jedną lub dwie z tych sytuacji, które mieliśmy, powinniśmy zamienić na bramki. Zgadzam się z jedną opinią trenera Boguszewskiego, że w doliczonym czasie Motor miał jedną podbramkową sytuację i mógł zdobyć bramkę. Oceniając mecz uważam, iż było to prawdziwe święto piłki nożnej dla kibiców. Było to niezłe widowisko. Jestem bardzo zadowolony z postawy swojej drużyny, która zaprezentowała się bardzo dobrze pod względem fizycznym. Motor w drugiej połowie bardzo od nas odstawał, grał na stojąco, a my goniliśmy ten wynik do końca. Kosztowało nas to wiele zdrowia i tą gonitwę mogliśmy przepłacić w doliczonym czasie stratą bramki.


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.