kamilkmiec
niedziela, 22 kwietnia 2012, 19:23

Marnotrawienie punktów. Wisła Płock – GKS Bogdanka 3:1

Kubeł zimnej wody na głowy piłkarzy GKS Bogdanka wylali w sobotę gracze Wisły Płock, którzy pokonali faworyzowaną jedenastkę z Łęcznej 3:1. Toczony w szybkim tempie mecz mógł się podobać, nie brakowało okazji zarówno pod jedną, jak i drugą bramką, jednak to goście źle będą wspominać to spotkanie. Po raz kolejny stracili punkty z niżej notowaną drużyną i po raz kolejny to, co wywalczyli w pojedynkach z silnymi przeciwnikami, stracili z tymi słabszymi.

Na stadionie im. Kazimierza Górskiego w Płocku można było spodziewać się dużo emocji. Po pierwsze z racji tego, że mający nóż na gardle gospodarze walczą o utrzymanie się w I lidze, dlatego też w tych ostatnich meczach nie mogą kalkulować, a po drugie dlatego, że za przeciwnika mieli GKS Bogdanka. Drużynę, która znajduje się w górnych rejonach tabeli i „czai” się na zajęcie jednego z dwóch miejsc, premiowanych awansem do T-Mobile Ekstraklasy. No właśnie – czai się to chyba najbardziej odpowiednie słowo, gdyż niby zespół trenera Piotra Rzepki jest wymieniany w gronie potencjalnych kandydatów do gry w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce, mimo to w meczach, w których powinien to potwierdzić (np. z Dolcanem Ząbki czy GKS-em Katowice), najczęściej zawodzi.

Minęło zaledwie dziesięć minut sobotniego spotkania, a Sergiusz Prusak zmuszony był po raz pierwszy sięgać po piłkę do siatki.  Silnym strzałem popisał się Mosart, ale futbolówka odbiła się tylko od słupka. Na nieszczęście łęcznian, w pole karne wbiegał Kamil Biliński i płaskim uderzeniem dał swojej drużynie prowadzenie. Dominacja Wisły w tej części pojedynku została potwierdzona sześć minut później. Centrę z prawej flanki zakończył dobrym strzałem głową Ricardinho, były piłkarz „zielono-czarnych”. Goście mieli swoje sytuacje, w których przodował zwłaszcza Wojciech Łuczak (jego mocne strzały były prawdziwą zmorą stojącego między słupkami Wisły Krzysztofa Kamińskiego), ale o wiele lepiej radzili sobie na boisku „Nafciarze”. W 37. minucie Mosart z kilku metrów huknął nad poprzeczką, zamiast ze stoickim spokojem przymierzyć w światło bramki. Starania GKS-u zostały nagrodzone już w doliczonym czasie pierwszej połowy. Wtedy to wywołany wcześniej do tablicy Łuczak otrzymał prostopadłe podanie i mocnym strzałem dał swojej drużynie nadzieję na odmianę losów tego spotkania.

Jak łatwo się domyślić, po przerwie przyjezdni mocno przycisnęli Wisłę, nie pozwalając jej na zbyt wiele. Znowu brylował Łuczak, z którym defensywa płocczan momentami nie mogła sobie poradzić. Błąd golkipera miejscowych w 60. minucie mógł mieć opłakane skutki, bowiem Kamiński po rzucie rożnym minął się z piłką i tylko wybicie jej przez Marko Radicia niemal z linii bramkowej cały czas dawało podopiecznym trenera Libora Pali jednobramkową przewagę. Bramkarz drużyny gospodarzy miał tego dnia dużo pracy i z pewnością był jednym z głównych ojców sukcesu Wisły, jakim były trzy punkty. „Kropkę nad i” postawił Biliński, który ustrzelił dublet, bezlitośnie wykorzystując błąd Jacka Kusiaka w środkowej strefie boiska i wyprowadzając zabójczą kontrę. Wówczas było jasne, że tego meczu GKS Bogdanka nawet nie zremisuje. Ba, w 89. minucie okazało się, że nie dotrwa do końca meczu w pełnym składzie. Czerwoną kartkę obejrzał bowiem Michał Renusz, po otrzymaniu drugiej żółtej kartki za faul na bramkarzu.

Paweł Magdoń (z lewej) i jego koledzy z GKS Bogdanka zawiedli w Płocku.

Zawodnicy z Łęcznej w kolejnym meczu, w którym uważani byli za faworyta, po prostu „dali ciała”. Taka postawa nie wróży sukcesu, jakim byłoby zajęcia jednego z pierwszych dwóch miejsc w tabeli. Jeżeli „zielono-czarni” dalej będą tak grać, to z rewelacji rundy wiosennej zamienią się w … Robin Hooda. Tego, co bogatym zabierał, a biednym dawał.

Wisła Płock – GKS Bogdanka 3:1 (2:1)

Biliński 10, 82, Ricardinho 16 – Łuczak 45

Wisła: Kamiński – Jakubowski, Radić, Wyczałkowski, Nadolski – Sekulski (75 Jaroń), Zembrowski, Ricardinho (74 Guèye), Petasz – Biliński.

GKS: Prusak – Borovicanin, Sołdecki, Magdoń, Pielorz – Hermann (46 Kusiak, 86 Tymosiak), Nikitović (67 Paluchowski), Bartoszewicz, Łuczak, Renusz – Pesir.

Żółte kartki: Sekulski (Wisła) – Hermann, Renusz, Magdoń (GKS).

Czerwona kartka: Renusz (GKS) w 89. minucie za drugą żółtą kartkę.

Sędzia: Rafał Rokosz (Katowice)

Widzów: ok. 1000

źródło: własne/ekstraklasa.net


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.