kamilkmiec
środa, 28 grudnia 2011, 13:42

Tomasz Ciećko (Kolejarz Stróże): Z każdym trenerem trzeba żyć w zgodzie

Ze srebrnej drużyny juniorów Tomasovii, która w 2006 roku w Ostrowcu Świętokrzyskim zdobyła w-ce Mistrzostwo Polski, zaszedł najdalej. Od rundy jesiennej sezonu 2010/2011 występuje w Kolejarzu Stróże, grającym na zapleczu T-Mobile Ekstraklasy. Jak sam przyznaje, pierwszy sezon będzie wspominał bardzo miło, jednak kolejne miesiące – już niekoniecznie. Zależy mu na wypożyczeniu, bo konkurencja w Stróżach jest naprawdę silna. Lubelska Piłka rozmawia z Tomaszem Ciećko, triumfatorem I Plebiscytu naszego portalu w kategorii „Najlepszy Piłkarz 2007 roku”.

Lubelska Piłka: Przechodząc w sierpniu 2010 roku do Kolejarza Stróże byłeś chyba bardzo „napalony” na ten transfer? Za czasów gry w Tomasovii praktycznie co rundę mówiło się o twoim odejściu, jednak z reguły zostawałeś w tomaszowskim klubie. Dlaczego akurat wtedy, a nie wcześniej i dlaczego akurat do Kolejarza zdecydowałeś się przejść?

Tomasz Ciećko (Kolejarz Stróże): – W Tomasovii miałem podpisany kontrakt. Były różne propozycje z klubów, tylko że wtedy graliśmy z Tomasovią o utrzymanie III ligi i nie było tak łatwo odejść. Dopiero po wygaśnięciu mojej umowy zostałem zaproszony na sparing do Kolejarza, po którym pojawiło się ich zainteresowanie moją osobą. Dlaczego akurat do Stróż? Ponieważ była to I liga, a wiadomo, że każdy chciałby pokazać się jak najwyżej. Z tej decyzji jestem bardzo zadowolony.

W swoim pierwszym sezonie w barwach Kolejarza Stróże, dość regularnie pojawiałeś się w wyjściowej jedenastce. W obecnych rozgrywkach zagrałeś w zaledwie 4 spotkaniach (w tym jednym pucharowym – przyp. red.), ale ani razu nie znalazłeś się w podstawowej jedenastce. Skąd taka zmiana?

– Rzeczywiście tak było. Przez ostatnie 1,5 roku miałem tam 4 trenerów i u każdego z nich dostawałem szanse gry. Przed startem tego sezonu trenerem został Przemysław Cecherz, drużyna została wzmocniona bardzo dobrymi zawodnikami i rywalizacja była większa. Dobre wyniki musiały zatem przyjść, a miejsce w tabeli świadczy o tym, że Kolejarz ma bardzo mocną kadrę. Niektórzy może się dziwią, że jest tak wysoko, ale muszę przyznać, że szczególnie w meczach wyjazdowych graliśmy dobrą piłkę, gdzie nazbieraliśmy sporo punktów. Więc jak są wyniki, to i trener mało rotował składem, dlatego tak to wyglądało w tej rundzie.

Ile jest prawdy w tym, że nie po drodze tobie i wielu innym piłkarzom z trenerem Przemysławem Cecherzem?

– Dla mnie nie ma czegoś takiego. Każdy trener ma swój charakter, wizje budowania drużyny i on za to odpowiada. Może niektórzy zawodnicy, których trener Cecherz trenował nie mieli z nim dobrych relacji, bo mało grali. Dlatego teraz mogą mówić, że było im nie po drodze. U mnie tego nie ma i nigdy tak nie będzie. Według mnie z każdym trenerem należy żyć w zgodzie, bo może się okazać tak, że kiedyś ten trener może ci pomoc.

Wracasz czasami myślami do poprzedniego sezonu, gdy zarówno trener Marek Motyka, jak i Janusz Kubot, stawiali na Ciebie i chwalili twoje dokonania? Z pewnością miało to przełożenie na twoją dyspozycję.

– Wspomnienia tamtego sezonu, w którym utrzymaliśmy I ligę dla Stróż, zawsze będą bardzo miłe. Mieliśmy taki cel i udało nam się to osiągnąć w takich warunkach, jakie mieliśmy stworzone. Na pewno są osoby, które w to nie wierzyły. U nas również pojawiały się takie momenty, np. po kilku przegranych meczach. Za trenera Motyki i Kubota można powiedzieć, że grałem sporo, a zatem to wszystko zostanie mi w pamięci. Gdy gra się regularnie to wiadomo, że zawodnik czuje się pewnie i może być bardziej zadowolony ze swojej roli w drużynie.

Niektórzy uważali, że przeskok z III do I ligi wyjdzie Ci na złe. Udowodniłeś jednak krytykom, że nie było to dla Ciebie takie bolesne. Szybko chyba zaaklimatyzowałeś się w Stróżach, co przełożyło się też na formę sportową.

– Niby tak można wnioskować, że przechodząc z III do I ligi to właśnie jest duży przeskok. Bardzo dużo zależy od tego, jak drużyna Cie przyjmie czyli od zaaklimatyzowania. Początki nie są łatwe, ale z treningu na trening bardzo szybko się to zmieniało. Jeśli chodzi o poziom sportowy I ligi, to na pewno jest on dużo wyższy niż ten w III lidze. Bardziej stawia się na przygotowanie fizyczne i taktyczne. W Kolejarzu były różne momenty od początku, gdy tam jestem, ale jeśli chodzi o atmosferę w drużynie to zawsze była ona bardzo dobra, szczególnie w tej rundzie, gdy są wyniki.

Twoja przygoda w Stróżach definitywnie dobiegła końca?

– Definitywnie może nie, ale zostało mi tam pół roku kontraktu i z trenerem doszliśmy do wniosku, żebym lepiej został wypożyczony tam, gdzie miałbym większe szanse na grę.

Z nieoficjalnych źródeł wynika, że Resovia zainteresowana jest twoimi usługami. Miałbyś zostać wypożyczony do rzeszowskiej drużyny już na rundę wiosenną. Ile w tym prawdy, a ile plotek?

– Zgadza się, pojawiła się możliwość wypożyczenia do Resovii i to na tą rundę, ale sytuacja jest rozwojowa. Również jestem zainteresowany grą w Rzeszowie, dlatego mam nadzieję, że wszystko będzie dopięte do końca i rundę wiosenną spędzę na Podkarpaciu.

Jeżeli miałbyś tak porównać, to o ile procent jesteś lepszym piłkarzem w stosunku do tego, kiedy grałeś jeszcze w Tomaszowie?

– Ciężko ocenić… Powiem tak, że I liga nauczyła mnie sporo przez te półtorej roku. Na pewno pojawiło się więcej doświadczenia i pewności siebie, ale o większe porównanie to się nie pokuszę.

Jaki jest obecnie poziom pierwszej ligi? Gra, którego zespołu wywarła na tobie największe wrażenie?

– Wydaje mi się, że poziom I ligi jest bardzo wyrównany i jak widać po wynikach, każdy może wygrać z każdym. Dużo drużyn stawia na grę defensywną i granie z kontry, dlatego co kolejkę jest kilka niespodzianek z wynikami. Jeśli chodzi o największe wrażenie gry to zaliczyłbym kilka drużyn do tego grona, m.in. Pogoń Szczecin, Zawiszę Bydgoszcz, Bruk-Bet Niecieczę i oczywiście Kolejarza Stróże.

A gra którego piłkarza przypadła tobie najbardziej do gustu?

– Najwyżej oceniłbym chyba Ediego Andradinę z Pogoni. Nie można jednak zapominać o młodych zawodnikach bo i Oni odgrywali w większości spotkaniach główne role np. Adrian Błąd z Zawiszy. Do Kolejarzu bardzo dobrze wprowadził się młodzieżowiec Michał Chrapek i muszę przyznać ze podobało mi się jak Michał poczyna sobie na boisku.

Pogoń Szczecin, lider I ligi po rundzie jesiennej, rzeczywiście jest tak silną drużyną? Czy twoim zdaniem ma szansę na awans do ekstraklasy?

– Każdy wie, jaka jest to marka w Polsce. Zawsze jest silną drużyną, ma bardzo mocną kadrę i wszelkie warunki stworzone do tego, by mieć u siebie Ekstraklase. Do meczu z nami każdy był zaskoczony ich wynikami i dopiero odpaliło im po meczu z nami, gdzie padł remis 1:1 a następnie nie przegrali żadnego meczu do końca. Gdyby im wtedy nie poszło to możliwe, że pojawiłyby się jakieś zmiany w ich sztabie, bo tak się nieoficjalnie mówiło. Pogoni oczywiście życzę tego awansu, bo to jedna z drużyn, która na to zasługuje pod wieloma względami.

Kolejarz to niewielki klub, który tak naprawdę od niedawna liczy się na piłkarskiej mapie Polski, jednak wkład finansowy senatora Koguta wyprowadził drużynę na zaplecze ekstraklasy. Jaki jest prywatnie senator? Czy to taki a’la prezes Wojciechowski, czy też osoba bardziej spokojna, potrafiąca porozmawiać z drużyną, trenerem?

– Prywatnie Pan Senator jest osobą bardzo pomocną dla drugiego człowieka. Jest spokojny, ale jak każdy człowiek miewa dobre i złe dni, więc jak wszystko się układa pozytywnie w życiu prywatnym i sportowym, to zawsze znajdzie dobry kontakt z drużyną i trenerem.

Przedstaw może specyfikę pracy w klubie pierwszoligowym. Ile razy dziennie trenowaliście, jak wyglądało wasze żywienie, na czym głównie pracowaliście?

– Każdy trener posiada inny warsztat trenerski. Dużo pracuje się nad grą w defensywie, taktyką, organizacją gry w ataku pozycyjnym i po stracie piłki oraz dokładnością rozegrania i szanowania piłki. Treningi mieliśmy różnie, bo to głównie zależy od trenera i bazy treningowej, ale głównie odbywały się raz dziennie. Jeśli chodzi o dietę to na pewno każdy musiał się kontrolować z jedzeniem, żeby nie łapać zbytnio kilogramów, a głównie zrzucać. Tym samym np. za trenera Kubota bardzo mocno byliśmy uczuleni pod tym względem i możliwe, że był to jeden z czynników utrzymania się w I lidze.

Podczas swojej przygody w Stróżach grywałeś głównie w ataku, były jednak mecze, w których trenerzy ustawiali Cię w środku pomocy. Na której z tych pozycji grało Ci się lepiej?

– Było różnie i to też zależy u jakiego trenera. Nie grałem jedynie tylko w linii obrony. Każdy trener preferował inny system gry, zatem grałem tam, gdzie byłem wystawiany. Zdecydowanie najlepiej czuję się jednak na pozycji środkowego pomocnika lub przed napastnikiem.

Z pewnością śledzisz poczynania swoich byłych kolegów, drużyny Tomasovii. Dlaczego według Ciebie podopieczni Jarosława Korzenia spisali się słabo i zawiedli nieco kibiców?

– Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, bo nie byłem na co dzień z drużyną. Warunki do treningu wydaje mi się, że mieli stworzone bardzo dobre. Początek rundy nie wskazywał na to, że końcowy wynik po rundzie będzie taki niezadowalający. W kadrze jest sporo młodych zawodników i możliwe, że ci, co dostawali szanse gry, nie spełnili do końca oczekiwania. Nie chce tego oceniać, bo przez całą rundę byłem tylko na 3 meczach Tomasovii i akurat w tych spotkaniach cała drużyna nie spisała się dobrze. Przyczyn tego rezultatu było kilka, a nie tylko jedna.

Generalnie jesteś zadowolony z pobytu w Stróżach, czy uważasz, że mogłeś wybrać lepiej?

– Oczywiście, jestem zadowolony z tego pobytu. Wiadomo, że ten sezon w którym utrzymaliśmy się w I lidze, będę wspominał najlepiej. Ostanie pół roku już takie nie będą, bo wiadomo, że jak się nie gra, to dobrze nie jest. Przez cały ten okres poznałem jednak wielu wspaniałych ludzi, znajomych, więc bardzo miło będę wspominał mój pobyt w Stróżach.

Wielkimi krokami zbliża się Nowy Rok. Jaki chciałbyś, żeby był dla Ciebie?

– Na koniec jeszcze chciałbym złożyć wszystkim sympatykom Tomasovii, piłki nożnej Wesołych, Wspaniałych, Pełnych Radości Świąt Bożego Narodzenia oraz samych życiowych sukcesów. Aby cały 2012 rok był dla każdego jeszcze bardziej szczęśliwy, przyjemny i cieszył każdego dnia, a dla mnie powiem tylko tyle, żeby był dużo lepszy niż 2011, bo życzeń jest wiele.

Rozmawiali: Karol Głuszek i Kamil Kmieć
fot. Kolejarz Stróże, Piast Gliwice.


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.