admin
środa, 16 listopada 2011, 16:14

Minęły dwa lata… Wspomnienia z meczu Start Otwock – KS Hetman

11 listopada 2011 roku minęły dokładnie dwa lata, kiedy to Klub Sportowy Hetman Zamość rozegrał swoje ostatnie oficjalne spotkanie. W tym celu redakcja portalu HetmanZamosc.com zwróciła się z prośbą do uczestników meczu Start Otwock 1-2 Hetman Zamość o przypomnienie kibicom tego – dzisiaj wyjątkowego spotkania.

Zanim jednak do wypowiedzi przejdziemy mamy krótkie zdanie, które mamy nadzieję dotrze do odpowiednich osób. Drodzy panowie i panie – „historii nie można kupić, można się jej jedynie nauczyć”.

Jak zatem wspominają spotkanie ze Startem Otwock jego uczestnicy?

Mateusz Prus (Roda JC Kerkrade, Holandia):

Wspomnienie ostatniego meczu jest wyjątkowe, a raczej takie się stało po faktach, które nastąpiły po jakimś czasie. To czym czyniło go wyjątkowym to na pewno pogoda w jakiej przyszło nam grać oraz wynik ustalony w samej końcówce przez niezawodnego Marka Fundakowskiego na naszą korzyść. Chyba nigdy później i być może nigdy wcześniej nie grałem w takich warunkach. Były miejsca pod moją bramką gdzie pomagałem sobie rękoma wyciągać zatopione w błocie buty. Dodatkowo zawodnicy z Otwocka cały mecz atakowali i w samej pierwszej połowie wykonali z piętnaście rzutów rożnych. Warto dodać, że drużyna Startu zajmowała jak dobrze pamiętam drugie albo trzecie miejsce w tabeli. Po meczu byliśmy szczęśliwi i pozwalało to jaśniej patrzeć w przyszłość. Bynajmniej tak wtedy uważaliśmy. Dzisiaj? Mi i tysiącom ludzi pozostały wspomnienia, mam nadzieję, że nasz mecz ze Startem Otwock ostatni w historii nie będzie i Hetman zagra ponownie co najmniej w drugiej lidze.

Marek Fundakowski (ASIL Lysi, Cypr):

Ten mecz był jak się okazuje ostatnim spotkaniem jakie rozegrano. Ja miałem zaszczyt wystąpił w tym pamiętliwym meczu, w którym zagraliśmy bardzo dobrze i pokazaliśmy, że taki klub jak Hetman stać na wiele. Niestety teraz jedyne co mi pozostaje to wspaniałe wspomnienia jakie przeżyłem grając w tym wielkim klubie. Zawsze będę wspominał Hetman w samych superlatywach. To właśnie w Zamościu spędziłem najlepsze sportowe chwile, to w Hetmanie dano mi szansę gry i zaufanie, chciałem się tym samym odpłacać na boisku. Przykre jest to, że był to ostatni mecz w historii klubu. Wierzę jednak, że prawdziwi kibice nie pozwolą, aby Hetman zniknął z mapy piłkarskiej Polski. Czuję się bardzo zaszczycony, że mogłem w tym ostatnim meczu biegać z opaską kapitana. To było dla mnie największe wyróżnienie. Z tego miejsca chciałbym podziękować ludziom, którzy we mnie wierzyli. Kibicom, którzy nas wspierali i zawodnikom, kolegom, którzy zawsze dawali z siebie maksimum możliwości co pozwoliło nam być mocnym, zgranym zespołem. Apeluję również abyście nigdy nie pozwolili usunąć tego wielkiego klubu jakim jest KS Hetman Zamość z piłkarskiej mapy. A gdy przyjdzie taka potrzeba – wrócę do Zamościa i ponownie założę koszulkę z herbem Hetmana na sercu.

Marcin Grunt (Zagłębie Sosnowiec):

Mecz ze Startem Otwock pamiętam z wielu powodów. Przede wszystkim był to ostatni mecz w dziejach prawdziwego, naszego Hetmana, który jak dotąd został rozegrany. Jechaliśmy na Mazowsze po zdobycz punktową by mieć spokojniejszą zimę i troszkę wyżej zakończyć jesienne rozgrywki. Byliśmy pewnie siebie po kilku bardzo dobrych meczach ostatnich kolejek prezentując ciekawy i skuteczny futbol. Od rana była brzydka pogoda, a podczas samego meczu ciągle padał deszcz ze śniegiem. Boisko było grząskie i śliskie. Start wówczas miał silny, doświadczony zespół i dość mocno przycisnął nas w pierwszej połowie. Jednak to nam udało się otworzyć wynik za sprawą Pawła Miszczuka i do przerwy schodziliśmy z jednobramkowym prowadzeniem. Druga połowa była trudniejsza bo stan murawy pogarszał się z minuty na minę a gospodarze jeszcze śmielej próbowali atakować naszą bramkę. Na nic to się im jednak nie zdało, bo między słupkami znakomicie radził sobie Mateusz Prus, z kolei Marek Fundakowski grający na szpicy miał kilka dogodnych sytuacji po naszych kontrach. Brakowało jednak szczęścia i to w końcu się na nas zemściło. Nie dogadałem się z Prusikiem w sytuacji gdzie powinienem był wybić piłkę na róg. Ja, próbowałem ją zastawić i poczekać aż Mateusz ją złapie. Mój błąd wykorzystał Wocial, który szpicem buta dziabnął ją po długim rogu. Tego dnia jednak opatrzność czuwała chyba na Hetmanem, bowiem w doliczonym czasie gry świetną akcję z prawej strony Łukasza Frączka wykorzystał nie kto inny jak Fundek i mogliśmy cieszyć się z bramki wraz z grupą kibiców z Zamościa. Pamiętam też, że w 94. minucie Marka Fundakowskiego zmienił nominalny bramkarz Patryk Dobromilski i Marek opaskę kapitańską przekazał właśnie mnie schodząc z boiska. W szatni bardzo się cieszyliśmy głośno śpiewając „nigdy nie spadnie! nasz Hetman nigdy nie spadnie!”. Te ostatnie kolejki bardzo nas zjednoczyły i wlały mnóstwo w wiary w to, że możemy powalczyć o górę tabeli na koniec sezonu. Mieliśmy już zgrany i doświadczony zespół, dobrego trenera i wiele chęci. Okazało się to jednak za mało i z dnia na dzień po ostatnim meczu dowiadywaliśmy się, że wiosną nie będzie nam dane już reprezentować Zamościa i Hetmana w II lidze. Niestety te pogłoski stały się rzeczywistością… smutną szarą rzeczywistością.

Mateusz Szyper (AMSPN Hetman Zamość):

Myślę, że mecz ze Startem Otwock był dla nas wyjątkowy patrząc z perspektywy czasu. Wygraliśmy go na „kartoflisku” z drużyną z czołówki ligi. Mieliśmy niezwykłą motywację, aby wygrać ten mecz. Dzięki trzem punktom mieliśmy przecież szansę wydostać się ze strefy spadkowej. Ja sam wspominam to spotkanie bardzo miło, bo byłem blisko strzelenia bramki. Nie udało się, ale nie żałuję ponieważ przywieźliśmy komplet punktów do Zamościa. Byliśmy nad strefą spadkową i mieliśmy nadzieję na utrzymanie, a może nawet na wyższą lokatę na koniec. Niestety szansę, aby to udowodnić nam odebrane. Pamiętam również przywitanie kibiców, co dla nas – zawodników było sporym zaskoczeniem, jak i również miłym aspektem pośród tej szarej zamojskiej rzeczywistości. To były czasy, niestety bezpowrotne. Mam jednak głęboką nadzieję, że tak jak w Hutniku Kraków, czy wielu innych miejscach, tak i w Zamościu – Hetman stanie na nogi i wróci do gry.

Rafał Kycko (Motor Lublin):

Wspomnienie meczu ze Startem choć dzisiaj smutne, przywołuje mimo to wiele miłych chwil Był to mój ostatni mecz w barwach KS Hetmana Zamość. Pamiętam, że wówczas było bardzo zimno, zaś murawa kompletnie nie nadawała się do gry. Padał deszcz ze śniegiem, pogoda nam nie sprzyjała to jednak chęcią walki, determinacji i wiary w siebie udało nam się pokonać zespół z Otwocka. Tym bardziej zwycięstwo było cenne, bowiem na stadionie w Otwocku pojawiła się mała grupa kibiców Hetmana. Chcieliśmy dla nich zagrać i wygrać, był to w końcu ostatni mecz rundy. Nikt z nas nie przypuszczał, że będzie to ostatni mecz Hetmana. Pojawiały się natomiast głosy, że ma być lepiej. Dzisiaj minęły już przeszło dwa lata i wracając do tych chwil robi się człowiekowi zwyczajnie ciężko i smutno. Mieliśmy zgraną drużynę i mogliśmy pokazać się z dobrej strony w drugiej lidze. Wierzę, że znajdą się jeszcze odpowiednie osoby i pieniądze na to, aby w Zamościu na stadionie OSiR ponownie wybiegła trójkolorowa jedenastka tzn. Klub Sportowy HETMAN Zamość.

Tomasz Demusiak (Stal Stalowa Wola):

To ostatni mecz w barwach Hetmana jaki rozegrałem. Szkoda, że tak to się skończyło, bo naprawdę zaczynaliśmy się zgrywać i co raz lepiej rozumieć się razem na boisku. Ten mecz był bardzo ciężki, bo i murawa po intensywnych opadach deszczu była grząska. Nie było trawy, a jedynie same błoto. Start w tabeli II ligi zajmował czołową lokatę i zwycięstwo nad takim rywalem cieszyło podwójnie. Pamiętam, że na meczu było kilkunastu kibiców, a po powrocie do Zamościa przed stadionem czekała na nas grupa przeszło pięćdziesięciu kibiców Hetmana aby nam za grę i walkę dla KS-u podziękować. Mecz sam w sobie nie był ładny, ale była za to niewiarygodna walka. Dzisiaj brakuje mi Hetmana w rozgrywkach ligowych. Wierzę, że nastanie taki dzień, kiedy to Twierdza Zamość ponownie będzie jedną z najtrudniejszych do zdobycia piłkarskich aren w Polsce.

Andrzej Orzeszek (dyrektor sportowy Górnika Zabrze, ostatni trener KS Hetmana Zamość):


Przede wszystkim było przykro, że to ostatni mecz Hetmana w rozgrywkach ogólnopolskich jako prawdziwy Hetman. Jeszcze przed tym meczem mieliśmy nadzieję, że to wszystko pójdzie w lepszym kierunku. Były zapewnienia, że miasto się bardziej zaangażuje, pomoże klubowi. Widniało zielone światełko, że będzie dobrze. Mieliśmy wygrać i na koniec rundy znaleźć się nad strefą spadkową, co się udało. Była jakaś wizja, nadzieja dla nas wszystkich, ale przede wszystkim dla Hetmana. No i w tych młodych chłopakach, bo to był przecież młody zespół iskrzyła taka nadzieja. Czuliśmy się wszyscy w klubie dobrze, choć sytuacja finansowa tego nie wskazywała. Nie było łatwo pracować, to jednak zespół był fajny, z charakterem. Jeśli chodzi o sprawy motywacyjne, nie było z tym żadnych problemów. Ich ambicja i chęć gry dla klubu przerastała wszystkie problemy. Przez rok czasu mojej pracy Ci chłopcy byli przez wszystkich skazywani na porażkę, a pokazali, że są w stanie utrzymać drugą ligę dla Hetmana. Nikt na nich nie stawiał, a zagrali kilka naprawdę dobrych meczów, jak chociażby te pucharowe z Wartą Poznań i Wisłą Kraków, gdzie przyszło wielu kibiców. Pokazali jaki drzemie w nich potencjał. Jestem zawiedziony, że tak niewielu z nich gra – mówię tutaj o takim dobrym poziomie. Jest Tomek Demusiak, Ivan Litviniuk, którzy grają w drugiej lidze. Wszyscy zderzyliśmy się z taką a nie inną rzeczywistością. Brakowało pomocy miasta, musieliśmy jakoś przełknąć tą gorzką pigułkę. Chłopcy się rozjechali po Polsce. Żal mi tego wszystkiego. Tej bazy, stadionu, kibiców, a przede wszystkim klubu. Było wszystko, aby stworzyć dobrą piłkę. Z tego młodego zespołu mogła powstać dobra perspektywiczna drużyna. Kiedy wyjeżdżałem z Zamościa czułem pewien żal, że gdzieś ta praca która została wykonana – nic z tego nie było.

Na koniec trener Andrzej Orzeszek przekazał redakcji, że z pewnością się jeszcze w Zamościu pojawi, gdyż darzy klub i miasto sporym sentymentem, a jak mówi staropolskie przysłowie „góra z górą się nie zejdzie, człowiek z człowiekiem się zejdzie” i dodał, że nie wyklucza, że gdyby KS Hetman Zamość do gry wrócił ponownie podjąłby się pracy na ławce trenerskiej trójkolorowych.

PS. Wkrótce pozostałe wypowiedzi uczestników meczu Start Otwock 1-2 Hetman Zamość..


Komentarze do 'Minęły dwa lata… Wspomnienia z meczu Start Otwock – KS Hetman' (2)
  • tabaluga11 lat temu Bezpośredni link

    tylko KS HETMAN ZAMOSC

  • Dodaj komentarz

    Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.