kamilkmiec
niedziela, 10 kwietnia 2011, 20:28

Jarosław Korzeń / Postawa Kulasa to sygnał dla młodzieży

Jarosław KorzeńKamil Kmieć (Lubelska Piłka): Panie trenerze, gratuluję wygranej nad Karpatami Krosno. Wynik wskazuje, że wcale łatwo o trzy punkty nie było.

Jarosław Korzeń (trener Tomasovii): – Zgadza się. Rywale mieli swoje szanse, co pokazują dwa słupki, jeden może i był niegroźny, ale po strzale w drugi było już naprawdę niebezpiecznie i mogło się to dla nas źle skończyć. Cieszę się z tego, co jest, oby zawsze na wyjazdach Tomasovia wygrywała po 1:0 i była wysoko notowana w tabeli. Ponownie na pochwałę zasługuje linia defensywy i bramkarz. Znowu nie tracimy gola, coraz pewniej gramy z tyłu, ruszyły boki pomocy, dodatkowo kolejny raz Jacek Kusiak był groźny dla rywala. Zadowala też postawa Janka Kulasa, bo tu nie chodzi tylko o bramkę, ale również o to, że grał dobrze i nie bał się podjąć ryzyka.

Wspomniał pan o dobrej grze bramkarza, którym w Krośnie był Piotr Waśkiewicz, a nie jak dotychczas Łukasz Bartoszyk, którego zatrzymały obowiązki na uczelni. Jak oceni pan występ „Pepe” w tym spotkaniu?

– Prawo serii to prawo serii, jeżeli Łukasz mógłby zagrać, to wystawiłbym go od pierwszej minuty. Z powodu bardzo ważnego egzaminu nie mogłem z niego skorzystać i naturalnie między słupkami stanął Piotrek Waśkiewicz. Potwierdził, że również jest bardzo wartościowym bramkarzem i można na niego liczyć w każdej chwili. Zresztą jeszcze przed startem rundy mówiłem, że mam do dyspozycji dwóch równorzędnych bramkarzy i czasami chyba będzie trzeba monetą rzucić, aby zadecydować o tym, kto zagra (śmiech). Ważne, że jest zdrowa rywalizacja, bo każdy chce bronić i taka sytuacja może tylko wyjść z korzyścią dla drużyny.

Już teraz można powiedzieć, że dołączenie Jana Kulasa do pierwszej kadry Tomasovii było strzałem w dziesiątkę…

– Janek został dołączony do kadry jako jeden z wyróżniających się juniorów, podobnie jak Michał Kaniewski. Podoba mi się w nim to, że niczym doświadczony zawodnik, gra bez jakiejkolwiek presji, nie boi się rywala. Wystarczy, że mu się wytłumaczy, co ma robić, a on wykonuje wszystkie polecenia. Jest opanowany, dysponuje dobrą motoryką i warunkami fizycznymi. Już w sparingach pokazał się z dobrej strony, strzelając kilka goli. Nie da się oszukać formy, jeżeli widać, że zawodnik się stara, to trzeba mu dać tą szansę. Skoro strzelał gole w juniorach, to dlaczego nie dać mu okazji do tego w meczach mistrzowskich? Tu nie chodzi o bramkę, bo mogła ona paść albo nie paść, ale chodzi o całokształt. W tym wieku zawodnicy już powinni grać regularnie w seniorach, nawet na wyższych szczeblach. To jest sygnał dla reszty młodzieży, że jeżeli podążą podobną drogą, to im również dane będzie zagrać w seniorach Tomasovii.

W Puławach szykuje się zatem niezwykle interesujący mecz. Najlepszy atak ligi, czyli Giza i Nowak, kontra najlepsza w chwili obecnej obrona na trzecim froncie.

– Sami się zastanawiamy z chłopakami, jak zagrać przeciwko Wiśle. Mamy ten komfort psychiczny, ponieważ zdobyliśmy trochę punktów, odskoczyliśmy od dołu tabeli. Jedziemy pełni optymizmu do Puław, także wynik może być różny. Na pewno nie przestraszymy się rywala, co zapowiada nam dobry mecz, bo widać gołym okiem, że w zespole rodzi się duch walki i pewien charakter. Wypracowaliśmy już pewien poziom, poniżej którego zawodnicy już nie powinni schodzić. Taktyka taktyką, ale najważniejsza jest dyspozycja dnia oraz samo podejście do meczu. Paradoksalnie na sztucznej nawierzchni w Puławach nie powinniśmy się czuć źle, bowiem wiele sparingów zimą graliśmy właśnie na takim boisku i z pewnością nas to nie zaskoczy. Jedziemy do Wisły utrzeć jej nosa i pokrzyżować im nieco plany.

rozmawiał: Kamil Kmieć


Dodaj komentarz

Komentarze sa wyłączone.