kamilkmiec
czwartek, 20 stycznia 2011, 23:07

Łuków / Lisiewicz: Żałuję, że nie grałem od początku

Wywiad z bramkarzem Orląt Łuków, Włodzimierzem Lisiewiczem, przeprowadzony przez portal orleta.lukow.pl.

Do Orląt dołączyłeś dopiero we wrześniu. Jak do tego doszło? Co robiłeś wcześniej?

Włodzimierz Lisiewicz: – Wcześniej występowałem w KS Piaseczno. Niestety przytrafiła mi się kontuzja, która wyeliminowała mnie z gry na 6 miesięcy. Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa wszystko zajmuje dużo czasu, rehabilitacja, powrót do zdrowia, formy. W klubie z Piaseczna przez ten okres dużo się pozmieniało, więc dążyłem do rozwiązania mojej umowy. W międzyczasie po wyleczeniu urazu, regularnie trenowałem ze szkoleniowcem Marcinem Muszyńskim, razem z zawodnikami Młodej Ekstraklasy Legii Warszawa. Pojawiło się kilka propozycji z klubów. Skontaktował się ze mną także dyrektor Orląt i postanowiłem zagrać w Łukowie, odbudować formę.

To Twoja druga przygoda z Orlętami. Pamiętasz poprzedni okres? Jak to wtedy było?

– Pamiętam bardzo dobrze. Przyszedłem do Łukowa z Orląt Radzyń. Wtedy to była jednak inna drużyna, inna sytuacja. Moja pozycja w zespole też nie była tak silna jak obecnie. Pojawiła się atrakcyjna oferta ze Szwecji. I długo się nie zastanawiałem, postanowiłem grać dla Hinneryds. Niemniej okres spędzony w Orlętach miło wspominam.

Od kiedy stanąłeś w tym sezonie w bramce, Orlęta przestały przegrywać. Skąd taka forma?

– Jak już wspominałem trenuję z Marcinem Muszyńskim. Te treningi bardzo wiele mi dają. Nabrałem pewności siebie, umiejętności. To ważne na mojej pozycji. Trener powtarza mi znane piłkarskie powiedzenie, że z bramkarzem jak z winem. Im starszy, tym lepszy. I jak widać na moim przykładzie to się sprawdza.

Miałeś znakomity wynik minut bez straty gola. Czy przy kolejnych meczach odczuwałeś jakąś dodatkową presję?

– Podobny wynik miałem już w Szwecji, więc nie podchodziłem już do tego tak emocjonalnie. Starałem się jak najlepiej wykonywać swoją pracę. Po meczu z Włodawianką (remis 1:1 – przyp. Redakcja) założyłem się z Tatą, że do meczu ze Startem Krasnystaw nie puszczę już ani jednej bramki. Zakład przegrałem i nie mogę sobie do dzisiaj podarować bramki w Janowie, ale generalnie wynik w całej rundzie był bardzo dobry. Czasem dopisywało szczęście, a przypomnieć też należy o dobrej postawie linii defensywnej. Wszystko pomagało. Pozostaje się tylko cieszyć.

A jak oceniasz rundę w wykonaniu Orląt?

– Na początek pechowo stracone punkty w Kraśniku, potem derby z Orlętami Radzyń też się mogły inaczej ułożyć. Żałuję, że nie było mnie jeszcze wtedy w Orlętach, nie mogłem zagrać w tych meczach i pomóc drużynie. Bywało, że nie mieliśmy szczęścia. Przytrafiło się kilka remisów. Sytuacje były, tylko brakowało dołożenia nogi w ostatniej chwili. Mogło być lepiej, ale nie jest też całkiem źle.

Są szanse na awans?

– Myślę, że są duże szanse. Przydałyby się jakieś wzmocnienia. Na przykład bramkostrzelny napastnik, taki co wykorzysta stworzone okazje. Niemniej na wiosnę będzie można powalczyć.

Skończyła Ci się umowa z Orlętami. Jak wygląda teraz Twoja sytuacja? Gdzie będziesz grać na wiosnę?

– Tak właśnie jest, umowa była podpisana do listopada. Nie wznowiłem treningów z drużyną, ale regularnie trenuje z Marcinem Muszyńskim z Młodą Ekstraklasą. W międzyczasie dostałem kilka ofert z klubów z wyższych lig. Czekam też na propozycję przedłużenia umowy z Orlętami. W poniedziałek jestem umówiony na spotkanie z nowym prezesem. Zobaczymy czy coś się wyjaśni i zostanę w Łukowie. Możliwe są różne scenariusze.

Dziękuję za rozmowę

– Dziękuję, również za miłe słowa od kibiców i strony internetowej Orląt w czasie rundy.

źródło: orleta.lukow.pl


Dodaj komentarz

Komentarze sa wyłączone.