admin
piątek, 24 grudnia 2010, 13:02

LEKSYKON lubelskiej piłki @ Jacek KUROWSKI * O krok od wielkiej sławy

Przez naturę został obdarzony znakomitymi warunkami fizycznymi – przy wzroście 190 cm. w okresie kariery ważył 83 kg. Przepowiadano mu wspaniałą przygodę z futbolem. Niestety – choć przez wiele lat był blisko piłkarskich wyżyn, nigdy nie został wielkim bramkarzem.

Złożyły się na to dwie zasadnicze przyczyny. Pierwsza to bezwzględne pierwszeństwo nauki przed wyczynowym uprawianiem piłki. Druga to – chyba? – zły wybór klubu po ukończeniu AWF-u. Może nie tyle zły co pechowy.

Do futbolu Jacek Kurowski trafił w wieku nastoletnim. Chodził do szkoły w Łukowie i grał jak każdy młody chłopak w futbol. Ze względu warunki fizyczne i ogólną sprawność wybrał bramkarski fach. Trafił do Orląt Łuków, gdzie poznał podstawy tej profesji. Po maturze studiował na Akademii Wychowanie Fizycznego w Warszawie. Grał jednocześnie w koszykówkę i piłkę ręczna (nawet w II lidze). Fama o wielce uzdolnionym gościu z Łukowa który potrafi robić cuda w bramce krążyła już w klubach I ligi.

Kiedy ukończył studia trafił do Ruchu Chorzów. Akurat zbliżał się koniec kariery słynnego Henryka Pietrka. Działacze Ruchu chcieli mieć Piotra Czaję, ale też Kurowskiego. Ten drugi na początku mało grał w ligowym zespole, ale jeśli już grał to nie popełniał błędów. Choć jak to w przypadku każdego bramkarza, mniejszy czy większy mu się zdarzał.

W pierwszej drużynie Ruchu zadebiutował 5 sierpnia 1970 roku w finale Pucharu Polski na stadionie Śląskim. Rywalem był nie kto inny, tylko Górnik Zabrze. Do przerwy Ruch wygrywał 1:0 po uderzeniu Gomolucha. Ale po przerwie Lubański strzelił na 1:1, A później niebieskich załatwili: Banaś i Szaryński”.

Ruch miał już wówczas zaklepany załatwiony transfer z Piotrem Czają, który grał w GKS Katowice.
Kurowski chyba nie miał szans wygrać z nim rywalizacji, wszak Czaja był jednym z najlepszych bramkarzy w kraju. Mógł co najwyżej liczyć na jego kontuzję i zagranie za niego kliku spotkań sezonie. Czaja miał na koncie 10 spotkań bez straty gola, który to wyniki później poprawił i zaliczył ponad 1000 minut z czystym kontem.

Kiedy w meczu z Legią Piotr Czaja został mocno poturbowany przez Gadochę, Kurowski zagrał w w dwóch świetnych meczach z Pogonia 6:0 i Gwardia Warszawa 3:0 i …musiał ustąpić pierwszemu bramkarzowi.
Na bardzo długo…

Niezły był dla niego rok 1972 w którym zaliczył ponownie kilka dobrych występów. Nie powiodło mu się tylko w meczu z Dynamo Berlin w pucharze Europy (0:1). Świetnie spisywał się za to rok później w Pucharze UEFA, w spotkaniach z SV Vuppertaler (4:1), Carl Zeiss Jena, czy w słynnym meczu z Honwedem Budapeszt (5:0). Niestety we wspaniałych pojedynkach z Feyenoordem (przegrana w dogrywce) był tylko rezerwowym.

W 1975 roku Kurowski odszedł do Zagłębia Sosnowiec, w którym grał przez trzy lata. Klub wywalczył dwa razy Puchar Polski, niestety to nie on bronił bramki. W Sosnowcu objawił się talent Zdzisława Kostrzewy i to on był pierwszym golkiperem. W 1978 roku znalazł się w Stali Stocznia Szczecin i pomagał beniaminkowi utrzymać się w II lidze. Ale, niewiele brakowało, aby beniaminek wywalczył awans do ekstraklasy, wszak ustąpił tylko Bałtykowi Gdynia i Zagłębiu Wałbrzych.

Kiedy pojawiła się szansa wyjazdu do Szwecji, bramkarz z wyraźnym pechem w kieszeni, nie zastanawiał się. Przez pięć lat grał w klubie Ekilstruna. Lecz generalnie, Jacek Kurowski nie zrobił kariery, jaką mu przepowiadano i do której miał predyspozycje. Przestał grać w 1984 roku w wieku 36 lat.

Jacek KUROWSKI (ur. 17 sierpnia 1948 roku). Bramkarz. Kluby: Orlęta Łuków, AZS/AWF Warszawa, Ruch Chorzów, Zagłębie Sosnowiec, Stal Stocznia Szczecin, Ekilstruna (Szwecja). Mistrz Polski (1974, 1975). Zdobywca Pucharu Polski (1977, 1978). Po zakończeniu kariery – nauczyciel wychowania fizycznego.

Leksykon / Henryk Sieńko

Tagi:

Komentarze do 'LEKSYKON lubelskiej piłki @ Jacek KUROWSKI * O krok od wielkiej sławy' (1)
  • Jackson5 lat temu Bezpośredni link

    Kapitalny kolega, Studiowaliśmy razem na roku. Talent czystej sportowej wody. Grał na bramce w AZS Warrszawa, świetnie radził sobie w grach zespołowych. Przystojniak niebywały.

  • Dodaj komentarz

    Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.