admin
wtorek, 6 lipca 2010, 19:03

Dariusz Banaszuk (Podlasie): – Każdy punkt musieliśmy wydrzeć

Dariusz BanaszukPrzed sezonem nie dał się pan unieść emocjom kibiców, którzy spodziewali się debiutu Podlasia w stylu wejścia smoka, tylko ze spokojem mówił o zamiarze utrzymania w trzeciej lidze. Czy wynikało to z asekuracji, czy z obiektywnej oceny zespołu?

– Euforyczne nastawienie po serii dwudziestu zwycięstw i dziesięciu remisów w czwartej lidze za bardzo kojarzyło się ze zbyt wysokim unoszeniem się nad ziemią. Starałem się to stonować, gdyż czułem różnicę między obu klasami rozgrywkowymi. Stąd wzmocnienie składu zawodnikami ogranymi, ponieważ pozostali w trzeciej lidze dopiero debiutowali. I szybko nastąpiło zderzenie z jej realiami. Po udanej inauguracji ze Stalą Mielec, w kolejnych meczach szybko przekonaliśmy się, że w każdym meczu każdy punkt trzeba będzie dosłownie wyd-
rzeć, a o wcześniejszym dzieleniu skóry na niedźwiedziu nie może być mowy.

Pomimo to kibice oczekiwali zwycięstw, szczególnie u siebie. Jak piłkarze znosili tą presję?

– Czuli się mocno odpowiedzialni za spełnienie oczekiwań. Najmocniej przekładało się to na debiutantów i nie tylko tych najmłodszych. Zdarzało się, że w prywatnych rozmowach sygnalizowali mi w rundzie jesiennej nieradzenie z presją. Wiosną było już z tym lepiej, przeważnie w spotkaniach wyjazdowych.

Co było przyczyną serii porażek na własnym boisku?

– Po pierwszych niepowodzeniach moi piłkarze za bardzo chcieli wygrać. Doskonale wiedzieli, że do meczu z Wisłoką Dębica nie przegrali na swoim stadionie aż dwadzieścia jeden spotkań. Meczu pechowego, gdyż karnego nie wykorzystał w nim Patryk Magier, poza tym nie potrafiliśmy wykorzystać długiej gry w przewadze, a jeden z nielicznych ataków gości zakończył się zdobyciem przez nich gola. I się zaczęło. W pewnym momencie drużyna wychodziła na nasz stadion nie z myślą o zdobyciu trzech punktów, ale by wreszcie wygrać i zadowolić kibiców. Zresztą podobną fatalną serię zapoczątkowaliśmy gospodarzom na boisku w Boguchwale, na którym Izolator tylko jedno spotkanie zremisował, a po porażce z nami przegrał też kolejne mecze. W naszym przypadku nie chodziło już o umiejętności czysto piłkarskie, tylko o problem psychologiczny. Na szczęście, w bardzo ważnym momencie przełamaliśmy się w meczu z Wisłą.

Największy problem to…

– Skuteczność. W wielu spotkaniach uzyskanej przewagi nie potrafiliśmy udokumentować bramkami. Nasi napastnicy zdobyli ich w sumie tylko dziewięć. Drugim problemem był zbyt długi czas przezwyciężania meczowego stresu przez część piłkarzy. Przez to często jeden błąd decydował o końcowym wyniku.

Z czego jest pan najbardziej zadowolony?

– Z maksimum zaangażowania w każdym meczu i za to zawodnikom serdecznie dziękuję. Poza tym cieszę się, że prezentowaliśmy solidną grę obronną, ale tego po ostatnim czwartoligowym sezonie mogłem się spodziewać. Plusem minionego sezonu jest też ogranie wielu młodych zawodników w trzeciej lidze. To powinno zaowocować w nowym sezonie…

…w którym na szczęście nastąpi powrót do konieczności gry trzech młodzieżowców, ale nie dwudziestotrzyletnich, tylko dwudziestojednoletnich.

– Decyzję PZPN uważam za słuszną. Szeroka grupa naszej utalentowanej młodzieży stanowić będzie ważną wartość dodaną. Wiele innych klubów będzie miało z tym problem, gdy my dzięki bardzo dobrej pracy szkoleniowej w UKS TOP-54 jesteśmy na tego typu regulaminowe zmiany przygotowani.

Chwali pan linię defensywną, gani napastników, a jak oceni pan pomocników?

– W środkowej linii często występowali bardzo młodzi zawodnicy, których miał wspierać doświadczony Rafał Borysiuk. Niestety, jego kłopoty zdrowotne nie pozostały bez wpływu na formę jesienią. Wiosną było lepiej pod względem motorycznym, ale oczekiwania w stosunku do niego są o wiele większe, z czego i on sam zdaje sobie sprawę. Nadal będziemy pracować nad tym, by z jego gry wszyscy byli usatysfakcjonowani. Problemy zdrowotne miał też drugi lider środkowej linii, czyli Marek Piotrowicz. Gdy jednak pojawiał się na boisku, to często rozstrzygał o końcowym wyniku.

W składzie znajduje się dużo młodych piłkarzy, których uzupełniają zawodnicy doświadczeni. Kiedy drużyna okrzepnie na tyle, by można było myśleć o drugiej lidze?

– Od początku pracy z zespołem unikam deklaracji w stylu – w tym sezonie interesuje mnie tylko awans i go obiecuję. Dwa lata temu powiedziałem, że w ciągu trzech sezonów planuję zbudować fundament pod wyższą ligę. Gdy jednak po roku nadarzyła się okazja, skorzystaliśmy z niej. Do kolejnego celu też podchodzę racjonalnie, ale przeszkodą w jego uzys-kaniu na pewno będą finanse. Póki co cieszy mnie dziewiąte miejsce w trzeciej lidze, ogranie młodzieży oraz wiedza, czego można się w tej lidze spodziewać. Teraz chcemy być jeszcze lepsi.

Na ubiegłotygodniowym walnym zgromadzeniu członków klubu prezydent Andrzej Czapski z zastępcą Waldemarem Godlewskim wyrazili nadzieję na drugą ligę, deklarując dalszą pomoc dla klubu. Jak pan to odebrał?

– Marzenia trzeba mieć, a jednym z nich w Białej Podlaskiej jest druga liga. By je zrealizować, trzeba jednak ciężko pracować. Ja na pewno będę rzetelnie wykonywał swoje obowiązki i czuwał nad harmonijnym rozwojem drużyny. Niestety, budżet Podlasia jest jednym z najniższych w trzeciej lidze i w końcu roku mogą być kłopoty z zabezpieczeniem wymogów tej klasy rozgrywkowej. Władze miasta pomagają nam, jak tylko mogą, ale bez wsparcia przedsiębiorców awans zespołu na wyższy poziom nie będzie możliwy.

Czy przewiduje pan zmiany w składzie przed nowym sezonem?

– Póki co żaden z doświadczonych zawodników nie zgłosił chęci odejścia i wierzę, że pojawią się na boisku w dniu 12 lipca. Chęć występów w naszych barwach zgłosił Krzysztof Stężała, któremu za kilka dni skończy się kontrakt z Orlętami-Spomlek i ze względów rodzinnych chce powrócić do Białej Podlaskiej. Kadrę poszerzy też kilku młodzieżowców z UKS TOP-54, tegorocznych mistrzów województwa. Miniony sezon wymusza też potrzebę wzmocnienia drużyny skutecznym napastnikiem.

Źródło: Slowo Podlasia


Komentarze do 'Dariusz Banaszuk (Podlasie): – Każdy punkt musieliśmy wydrzeć' (5)
  • kaka12 lat temu Bezpośredni link

    No i co P.Banaszuk? Marek odszedł, nikt nie przyszedł a P.Godlewski chce 2 ligi, hahaha. Kasę chcieliście uciąć Piotrowiczowi, Borysowi i macie to co macie, macie wielkie g!!!!

  • kaka12 lat temu Bezpośredni link

    co się dzieje? nie podobało się wam to co napisałem ????????

  • Best12 lat temu Bezpośredni link

    Podlasiem rządzą laicy, miasto z dużymi tradycjami piłkarskimi tu ledwo obroniona 3 czyt. 4-liga.

  • benek12 lat temu Bezpośredni link

    Podlasie w tym roku leci na łeb do 4 ligi.

  • zal12 lat temu Bezpośredni link

    podlasie przegralo z huraganem 3:1 ktory nie powinien sie utrzymac w 4 lidze:)

  • Dodaj komentarz

    Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.