admin
wtorek, 15 czerwca 2010, 19:13

Miasto nie może zostawić Motoru – wywiad z trenerem Baniakiem

Bogusław BaniakZostanie Pan w Motorze na kolejny sezon?

Bogusław Baniak: Nie wiem, wszystko się okaże w najbliższych dniach, bo to zależy od sytuacji Motoru, czy wystąpi w drugiej lidze, czy w klasie okręgowej. Jeśli Motor wystąpi w II lidze, wówczas mój kontrakt nadal będzie obowiązywał, ale w takiej sytuacji i w takich warunkach finansowych na pewno nie zostanę. Natomiast jeśli będzie to spółka, będzie ustalony budżet klubu i cele związane z zespołem, np. awans do ekstraklasy, licencja, brak ujemnych punktów, to wtedy głęboko zastanowię się na tak.

Na kim zawiódł się Pan najbardziej w rundzie wiosennej?

Myślę, że mimo wszystko w meczu z Wisłą Płock zaskoczył mnie negatywnie Dawid Dłoniak, bo był to mecz przełomowy do utrzymania zespołu w I lidze. Muszę jednak przyznać, że Dominik Płaza to był najbardziej nieudany transfer. Zawiodłem się również na doświadczonych zawodnikach z Lublina, w niektórych meczach zawiódł Michał Maciejewski, a szczególnie okrzyknięty gwiazdą Wojciech Białek, ale on gwiazdą u mnie nie był.

A kto zaskoczył pozytywnie?

Na pewno Marcin Syroka, Rafał Król. Myślę również, że odkryciem tej rundy jest Damian Falisiewicz. Bardzo ładnie w Motorze rozwinął się Marek Fundakowski.

Jeśli chodzi o Brazylijczyków, to którego z nich chciałby Pan zatrzymać? Na pewno na poziom drugiej ligi polskiej zostawiłbym wyleczonego Divo i Carlosa, pożegnałbym się z Alanem.

Wiele mówi się o tym, że Motor, przy niewielkich możliwościach finansowych, powinien szukać zawodników w regionie.
Zdecydowanie tak. Droga przyszła dla Motoru to jest promocja i ogrywanie chłopców z regionu, ale sami chłopcy z regionu trzecio czy czwartoligowi nie utrzymają ligi czy nie zdobędą powrotu na zaplecze ekstraklasy. Na pewno chłopcy powinni być z regionu, ale transfery, jeśli chce się grać o jakiś szczytny cel, zawsze powinny być. Nie może mieć też miejsca taka sytuacja, jaka była na początku roku, gdy na szybko transferowaliśmy zawodników.

Co Pan sądzi o lubelskich kibicach i ich postawie w minionej rundzie?

Ja pracowałem w klubach, gdzie tych kibiców było po dwadzieścia tysięcy, na przykład Pogoń czy Lech i zawsze mówiłem o nich, że są wspaniali. Jednak kibice Motoru są to jedni z lepszych kibiców w Polsce, bo powiem szczerze, że ich cierpliwość nie zna granic. Ja jestem mile zaskoczony, że oni z tym zespołem rozpoczęli i razem z nim spadają, naprawdę byli z nami do końca. Pełen szacunek, pełen szacunek jeżeli chodzi o sztab trenerski i myślę również zawodników.

W ostatnich miesiącach uczestniczył Pan w rozmowach z władzami miasta. Czy czuje się Pan przez kogoś oszukany?

Nie mogę powiedzieć, że czuję się oszukany. Trzeba jednak powiedzieć, że po dymisji zarządu miasto ma teraz naprawdę twardy orzech do zgryzienia, bo będzie musiało powołać kuratora i współpracować ze spółką. Bo tak do końca to nie jest problem pana Szkutnika, czy pana Baniaka. Problem Motoru Lublin to jest problem miasta i trzeba to sobie jasno powiedzieć. Jeżeli ktoś mówi, że nie będzie ładował pieniędzy w trupa, bo to jest prawie dwumilionowe zadłużenie i nie interesuje nas spółka, bo jest za mały kapitał, to jest odbijanie piłeczki przez prezydentów miasta czy Radę Miejską. Gdybyśmy zdobyli Mistrzostwo Polski, jak piłkarki ręczne, to uważacie, że znalazłyby się pieniądze na Motor? Byłyby takie same problemy jak i teraz. Także to jest takie polityczne odbijanie piłeczki z powrotem. Druga sprawa, myślę, że trzeba społeczeństwu jasno powiedzieć, czy budowa nowego stadionu i sztucznej nawierzchni w Lublinie to są mrzonki, czy to znowu jest polityczna gra przed wyborami. Ja z wieloma politykami miałem do czynienia, rozmawiałem z prezydentami wielu miast. Powiem szczerze, że za mało prezydenci dali Motorowi, za mało może my daliśmy jako piłkarze i trenerzy, ale kiedyś to musi nastąpić. Motor to nie jest niechciane dziecko miasta, tak nie może dalej być. Spółka jest założona, spółka nie jest zadłużona, spółka potrzebuje wsparcia miasta, potrzebuje licencji drugoligowej, potrzebuje wreszcie finansowania klubu. Może nie przez miasto, ale to miasto ma znaleźć inwestora do klubu, a nie odwrotnie. Pan znajdzie? Baniak pójdzie i co, poprosi pana Ptaka czy pana Bekdasa, żeby dawali pieniądze na Motor? Wszystko powinno być odwrotnie, to miasto i Rada Miejska nie może zostawić Motoru. Motor powinien startować w drugiej lidze, Motor powinien mieć boiska treningowe. Pan prezydent Lublina nie ma większego kłopotu z kryminogennymi zachowaniami typu narkotyki, bijatyki czy przestępstwa, ponieważ młodzież lubelska, często nie mając nawet gdzie trenować, gra w piłkę. I niech nad tym zastanowią się władze miasta.

źródlo: motor-lublin.pl / Jan Wydra


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.