admin
poniedziałek, 26 kwietnia 2010, 12:25

futbolnews.pl / Lublin ma swojego Fergusona i Mourinho

Zbigniew Grzesiak zdaniem Tomasza Biadunia ma coś z temperamentu Fergusona. I chyba ma rację... Co łączy Alexa Fergusona i Zbigniewa Grzesiaka? Co mają wspólnego Jose Mourinho i Bogusław Baniak? Przedstawiamy nasz mały ranking najlepszych, najwytrzymalszych i… najbarwniejszych trenerów w regionie lubelskim.

Grzesiak to ikona czwartoligowej Lublinianki. Wychowanek Traweny Trawniki, a także były piłkarz m.in. Legii Warszawa i VfB Modling, jest połączony z klubem z Wieniawy niemal więzami krwi od kilkunastu lat (po różnych wojażach zawitał do niego w 1997 roku jeszcze jako piłkarz), całkiem jak Ferguson z Manchesterem United. Tak samo zresztą, jak słynny Szkot, Grzesiak odpowiada w Lubliniance za wszystko. Wobec braku prezesa oraz zarządu szkoleniowiec pełni wspomniane funkcje naraz, na wzór menadżera w Anglii. – Jaka Anglia? Toż to IV liga – śmieje się Grzesiak. Co do absurdalności tego porównania ma rację, jednak przy okazji nieco umniejsza swoją rolę, bo faktem jest że wszystkie zmartwienia są na jego głowie. – A kto by się tym zajmował, gdybym odszedł? – pyta retorycznie trener.

Bogusław Baniak od pierwszych dni pobytu w Motorze wprowadził wiele kolorytu. Obecnie Baniaka zna każdy z jego barwnych, a także niezwykle ostrych wypowiedzi. Takich, które charakteryzują choćby Mourinho. – To, jak grał Dłoniak, to wstyd! Oglądałem sobie mecz z Wisłą na wideo. Wyglądało to na sabotaż! Z KSZO na pewno zagra Łukasz Gieresz – grzmiał szkoleniowiec po porażce z płocczanami 3:4. Dłoniak popełnił w meczu kardynalne błędy.

Baniak wsławił się też zakładami z synem, który jest fanem Pogoni Szczecin, a także chęcią pożyczania pieniędzy byłemu trenerowi Motoru, Mirosławowi Kosowskiemu. Oprócz niewątpliwej barwności opiekun lublinian wyróżnia się też niezłym fachem. Jest bardzo efektywnym trenerem. Za jego kadencji Motor wygrał już trzy mecze (jeden zremisował, dwa przegrał), a także zaczął strzelać gros bramek.

Zbigniew Kuczyński tak oryginalny, jak Baniak nie jest, ale też zasługuje na wyróżnienie. Trener ten za Tomasovią poszedłby wszędzie. Co prawda prowadzi trzecioligowca oficjalnie trzy lata, jednak tak naprawdę jest związany z klubem od kilkunastu lat, tyle że wcześniej zajmował się w nim innymi rzeczami. Odkąd jest trenerem, zdążył postawić Tomasovię na nogi (wywalczył awans z IV do III ligi), a także otarł się o zwolnienie. Gdy w tamtym roku tomaszowianom nie szło, niektórzy już go skreślili. Jednak niezwykle silna pozycja Kuczyńskiego i ogromne wsparcie wielu członków zarządu pozwoliło mu zostać. Zamiast niego, klub pozbył się… prezesa.

Źródło: futbolnews.pl /Tomasz Biaduń


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.