admin
czwartek, 22 kwietnia 2010, 09:04

PATRYK MAGIER (Podlasie Biała Podlaska): – Wyjeżdżam za głosem serca

Bardzo zaskoczyła mnie informacja, że po czterech latach pobytu w Polsce wracasz do Szwecji. Co jest głównym powodem twojej decyzji?

– Przez dwadzieścia dwa lata mieszkałem po drugiej stronie Morza Bałtyckiego. Tam się urodziłem, tam skończyłem ekonomiczne studia, tam mam mnóstwo przyjaciół. I cały czas mnie do nich ciągnęło. Szalę przeważyła jednak poznana półtora roku temu kobieta o imieniu Malin, wspólna podróż ostatniej zimy do Tajlandii i dalej niczego nie muszę już chyba mówić. Wyjeżdżam za głosem serca.

Kiedy powiedziałeś o zamiarze powrotu trenerowi?

– Zaraz po świętach wielkanocnych, choć od pewnego czasu mówiłem mu, że jak znajdę pracę w Szwecji, to do niej wrócę. Wcześniej nie było to możliwe, bo w mojej ojczyźnie był kryzys. Teraz poprawiło się i znalazłem etat w firmie transportowej.

Jak zareagowali koledzy z drużyny?

– Zaakceptowali moją decyzję. Nie zauważyłem, aby ktoś mnie nie rozumiał.

Gdyby nie nasza narodowa tragedia, w sobotę miałbyś okazję pożegnać się z bialskimi kibicami. Jak zareagowałeś na wiadomość o katastrofie samolotu i śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego?

– To było coś strasznego. Moi rodzice są Polakami i, choć jestem obywatelem Szwecji, to mocno identyfikuję się z krajem nad Wisłą i ze zrozumieniem przyjąłem decyzję o odwołaniu meczów. Wprost trudno zrozumieć to, co się stało.

Z tego, co wiem, to po powrocie do Szwecji nie zamierzasz zawiesić piłkarskich butów na kołku…

– W żadnym wypadku. Powracam do klubu, z którego przyjechałem do Polski, czyli drugoligowego Jonsered FK, a we wszystkich piłkarskich sprawach pomaga mi mój menadżer Leszek Cicirko. Tak na marginesie, to bardzo chciałbym, aby doszło do konfrontacji między Jonsered a Podlasiem. Uważam, że obecna drużyna z Białej Podlaskiej nie stałaby na straconej pozycji.

To może jeszcze powrócisz na Podlasie?

– Nie mówię, że nie, ale raczej wyjeżdżam na stałe. Z drugiej strony jednak wiem, że jeżeli mi się w Szwecji nie powiedzie, to mam gdzie wrócić. Po pierwsze – do taty; po drugie – do Podlasia. Tacie bardzo zależy na tym, abym pracował w jego firmie i grał w piłkę w bialskim klubie.

Proszę o ocenę drużyny Podlasia, zarówno tej sprzed czterech lat, jak i obecnej.

– Poprzednia była bardzo młoda i znajdowało się w niej wiele piłkarskich talentów. Gdy zobaczyłem, co potrafi Wojtek Jakubiec, to od razu powiedziałem mu, że na bank znalazłby miejsce w jednym z klubów szwedzkiej ekstraklasy. Doskonale prezentował się też Łukasz Lesiuk i wielka szkoda, że obaj nie grają w Podlasiu. Natomiast obecny zespół to mieszanina doświadczenia oraz młodości i czasami dziwiło mnie – dlaczego albo gramy super, albo katastrofę. Zdarzało się, że podczas oglądania zapisu ostatniego meczu niektórzy chowali się ze wstydu pod stół. W sumie dzisiejszy skład jest jednak silniejszy od poprzedniego.

Dlaczego tak trudno jest wam wygrywać w Białej Podlaskiej?

– Według mnie problem leży w psychice. Być może niektórzy za bardzo chcą dobrze wypaść przy pełnych trybunach i to im przeszkadza. Bo jeżeli o mnie chodzi, to ja uwielbiam grać przed liczną publicznością.

Magier, Guzek i trener Banaszuk...

Podczas pobytu w Białej Podlaskiej grałeś też, razem z tatą Dariuszem, w drużynie KIKS. Mało tego, w pucharowych rozgrywkach wyeliminowaliście Podlasie. Jak to widziałeś z boiska?

– Gra z tatą zawsze mi sprawiała olbrzymią przyjemność. Oczywiście, nie ma on już takiego jak ja zdrowia, ale – jak mówi Leszek Cicirko – lepiej mądrze stać na boisku, niż głupio biegać. W meczu z Podlasiem zadecydowała taktyka doświadczonego trenera. Do dzisiaj zawodnicy KIKS-a podczas gry w piłkę wspominają tylko ten mecz.

Przyjaciółmi z boiska i poza nim są twój tata oraz Piotr Woźniacki, ojciec Karoliny, obecnie drugiej tenisistki świata. Czy to prawda, że przy okazji majowego pobytu w Warszawie, gdzie zagra w turnieju WTA, przyjedzie na trzecioligowy mecz Podlasia?

– Odpowiem tak, jak by powiedział mój tato. Otóż Karolina, której mocno kibicuję, przyjedzie specjalnie na mecz Podlasia, a przy okazji wystąpi w warszawskim turnieju. Bo to piłka nożna jest najważniejszą dyscypliną sportową. Nie tenis (śmiech).

Jej brat, a twój imiennik, jest napastnikiem Fram Kopenhaga. Myślałem, że zimą ściągniesz go na Podlasie…

– Śledząc w internecie jego piłkarskie losy, wyraźnie widać, że jest coraz lepszy. Ostatnio słyszałem, że może wyjedzie do Anglii. Ale gdyby pojawiła się oferta z Podlasia, to będę pierwszy, który postara się go namówić do przyjazdu do Białej Podlaskiej.

Czego życzysz drużynie Podlasia?

– Ustabilizowania formy na wysokim poziomie, nauczenia się wygrywania nie tylko na obcych stadionach i za rok awansu do drugiej ligi. Bo ekipa trenerów Dariusza Banaszuka i Miłosza Storto, który również wykonuje wspaniałą robotę, naprawdę jest przyszłościowa. Do najzdolniejszych w niej piłkarzy zaliczam głównie Michała Sobiczewskiego oraz Damiana Guzka i młodego Arkadiusza Maksymiuka. Ten ostatni jest nie tylko utalentowanym zawodnikiem, ale także, mimo młodego wieku, mądrym człowiekiem. Rokuję mu znakomitą piłkarską przyszłość. Wiele dobrego życzę też trenerowi Robertowi Różańskiemu, który posiada dużą wiedzę szkoleniową i potrzeba mu jedynie zawodników na takim jak on poziomie, by odnieść sukces. A na zakończenie serdecznie dziękuję za wspaniały doping bialskim kibicom, którzy wspierają drużynę nie tylko w Białej Podlaskiej, ale i na wyjeździe.

Źródło: Słowo Podlasia / Roman Laszuk


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.