admin
poniedziałek, 15 marca 2010, 06:58

LEKSYKON lubelskiej piłki / Marcin GOŹDZIOŁKO (POM): – Przewrotką w okienko

Awizowany przez kilka tygodni w mediach, ewentualny „transfer” Marcina Goździołko z POM Piotrowice do Lewartu Lubartów raczej nie dojdzie do skutku. Piłkarz wybrał inną opcję przygody z piłką – chce trenować młodzież w klubie Widok Lublin. Ale zejścei z boiska takiego zawod nika nie może ujść uwadze… Choćby po to, żeby młodzież, którą zamierza trenować wiedziała kim jest i jak grał…

***

Do Lublinianki przyprowadził go ojciec, gdy miał zaledwie 8 lat. Trafił do grupy chłopców, którą opiekował się Jan Puchała.Co ciekawe – trenował wówczas z kolegami starszymi od siebie o 2-3 lata. Dopiero w wieku 14 lat dołączył do swoich rówieśników. Nie grał z nimi zbyt długo bo wkrótce był już członkiem kadry seniorów Lublinianki. Nie dawano mu jednak szansy gry w pierwszym składzie, był zaledwie rezerwowym.

Uznano go jako wielki talent lubelskiej piłki, toteż zainteresowali się nim, szkoleniowcy kadry narodowej do lat 16. W ślad za tym przyszło zainteresowanie trenerów innych klubów. Lublinianka zwolniła Marcina do AZS Biała Podlaska. O tutaj z niewiadomych przyczyn trener szybko przesunął go z pierwszego składu do rezerw w IV lidze. Marcin błyskawicznie wbił kilka efektownych goli i otrzymał szansę pokazania się w pierwszym składzie. W debiucie grając przeciwko Stali Nowa Dęba zaledwie 10 minut wpisał się na listę strzelców. Został wreszcie podstawowym piłkarzem.

Po powrocie do Lublina przeżył rodzinny dramat. Spaliło się mieszkanie, a Marcin został poważnie ranny. W szpitalu miał czas na przemyślenia. Myślał, że odwiedzą go kumple lub działacze z Lublinianki – w końcu grał w tym klubie, w drużynach różnych kategorii,  ponad 10 lat.  Strzelił dla Lublinianki ponad 500 goli. Nie przyszedł nikt.

W 1997 roku otrzymał propozycję gry w walczącym o IV ligę Legionie Tomaszowice. I znów błyskawicznie pokazał kibicom nieprzeciętny talent do strzelania goli.
Wspomina:
– Na inaugurację sezonu 1997-1998 w meczu z Tajfunem Ostrów Lubelski strzeliłem gola przy stanie 1:1. Była 85 minuta, gdy któryś z kolegów dośrodkował z prawej strony boiska… Z 17 metrów uderzyłem przewrotką, a piłka wpadła w okienko. Wcześniej w karierze juniora wbiłem gola przewrotką. Było to w meczu juniorów Lublinianka – Orlęta Radzyń Podlaski. Byłem jednak bliżej bramki, bo około 14 metrów, a piłka uderzona przeze mnie przed przekroczeniem linii bramkowej zrobiła kozła.

Rok później Marcin Goździołko był już królem strzelców V ligi, strzelając 42 bramki (a zagrał tylko w 26 spotkaniach). Berła króla strzelców nie oddał rok później, kiedy to uzyskał 30 goli. Ogółem miał już wówczas w barwach Legionu 109 zdobytych w 84 meczach goli. A Legion, niewielki klub we wsi Tomaszowice w gminie Jastków awansował do IV ligi.

O twoich popisach strzeleckich ws różnych meczach krążą legendy – powiedział w rozmowie z Marcinem dla miesięcznika „Piłkarz i inni” Marek Wieczerzak:
– W meczu z Inwodem Kamionka w Tomaszowicach strzeliłem 8 goli. Jeszcze w juniorach zdobyłem 7 goli w meczu Lublinianka – Lewart Lubartów. W meczach Legionu z Wawelem Wąwolnica i Bystrzycą Borki strzeliłem po 5 goli. Interesowały się moją osobą zespoły wyższych lig, podobno Hetman Zamość i Górnik Łęczna. To zainteresowanie nigdy nie przełożyło się na konkrety.

Zdaniem Marcina awans Legionu to zasługa świetnej organizacji klubu pod kierownictwem Krzysztofa Góreckiego,oraz trenera Marka Sadowskiego i wójta gminy Jastków Kazimierza Gorczycy. Może przede wszystkim tego, że ci panowie nigdy nie robili niczego na „jedną chwilę”, lecz wszystko planowo i to na dłuższy czas.

Legion to najlepszy okres w piłkarskiej karierze Marcina Goźdzółko. Nie udało mu się osiągnąć celu (marzenia), strzelenia bramki w I lidze. Zamiast tego postanowił grać w POM-ie Piotrowice w V lidze lubelskiej. Jak widać różne są koleje losu piłkarzy w ich sportowych przygodach.

Po Legionie związał sie na kilka lat z POM-em Piotrowice, dla którego strzelił wiele decydujących o ważnych punktach bramek. Był też ważnym ogniwem zespołu w awansie z V do IV ligi. Trochę nie chce sie wierzyć, ze nie zobaczymy go na boisku jako zawodnika… Za to na ławce trenerskiej z pewnością często.

Dlaczego nie zagrał w I lidze, choć predyspozycje miał wielkie? Odpowiedź jest skomplikowana.

***
MARCIN GOŹDZIOŁKO (ur. 6 grudnia 1975 r.). Napastnik. Kluby:  Lublinianka (x2), AZS/AWF Biała Podlaska, Legion Tomaszowice, POM Piotrowice. Członek kadry narodowej do lat 16. Jeden z najskuteczniejszych piłkarzy lig lokalnych Lubelszczyzny w drugiej połowie lat 90-tych.

Źródło: Leksykon lubelskiej piłki


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.