admin
wtorek, 2 lutego 2010, 20:13

LUBELSKI leksykon piłkarski @ Rafał SZWED – to dzięki niemu Motor zagrał z Realem Madryt

Gdy w 1995 roku podczas wakacji w prasie pojawiły się informacje, że Motor Lublin rozegra mecz towarzyski z Realem Madryt, wielu kibiców wydzwaniało do redakcji gazet, radząc dziennikarzom popukać się w czoło. – Co wy wypisujecie, przecież dzisiaj nie jest prima-aprilis! – krzyczeli do słuchawek.

Tymczasem kilka tygodni później Motor wyjechał do Szwajcarii celem rozegrania towarzyskiego meczu z najsławniejszym klubem piłkarskich w historii sportu. Jeszcze przed odjazdem z Lublina, byli tacy którzy nie wierzyli w to, że drużyna Romana Dębińskiego jedzie grać z Realem.

Dopiero, gdy agencje podały wynik i szczegóły eskapady Motoru do szwajcarskiego miasteczka Vevey, kibice uwierzyli, że wcześniejsze informacje nie były dziennikarską kaczką. Motor przegrał wobec czterech tysięcy widzów 0:7, ale zaprezentował się całkiem przyzwoicie. Szczególnie jak na polskiego II-ligowca, będącego w okresie narastania kłopotów organizacyjnych i finansowych. Ozdobą meczu był gol strzelony przez Michaela Laudrupa. Przejął piłkę w okolicach środka boiska i po przedryblowaniu dwóch kolejnych obrońców Motoru, będąc sam na sam z Opolskim przelobował go niewidzialnym podbiciem piłki.

– Byłem oczarowny grą Realu
– mówił po meczu trener polskiej drużyny Roman Dębiński. – Gwiazdy wielkiego klubu podporządkowały się bezwzględnie taktyce gry. Nikt nic nie mówi podczas gry, a piłkarze porozumiewali się niemal instynktowanie. To fantastyczny kolektyw.

Dwa lata później Real dobył Ligę Mistrzów. Dla wielu kibiców do dzisiaj wielką tajemnicą jest otoczka organizacyjna tamtego meczu. A już zupełnie niewiarygodny wydaje się fakt, że doszło do niego za przyczyną niejakiego Rafała Szweda, wówczas nieznanego zawodnika Motoru Lublin.

Ten wychowanek trenera Andrzeja Łomży z Podlasia Sokołów Podlaski, trafił do Motoru w 1994 roku, kiedy była jeszcze szansa na odrodzenie się tej drużyny po spadku z I ligi. Dysponując świetnymi warunkami fizycznymi (191 cm i 83 kg), błyskawicznie pokazał swój talent i spore umiejętności. Zainteresowały się nim kluby pierwszoligowe. I wówczas to w Lublinie przy innej okazji pojawił się Władysław Kozubal, były dobrodziej Górnika Zabrze. Ponieważ Motor miał kłopoty finansowe, obiecał pomoc przy sprzedaniu Rafała Szweda do Szwajcarii. Piłkarz w pewnym momencie znalazł się w Lozannie. Gdy w kontrakcie wpisywano klauzulę, że firma Kozubala, jako część sumy kontraktowej, zorganizuje podczas pobyty Motoru w Szwajcarii mecz kontrolny z przeciwnikiem europejskiej klasy, nikt nie myślał o wielkim Realu. Co najwyżej o kimś ze środka tabeli ligi niemieckiej lub szwajcarskiej. Tymczasem okazało się, że Kozubal załatwił mecz z Realem w najsilniejszym składzie. Zresztą cała oprawa meczu była fantastyczna. Sędziował słynny Kurt Rothlisburger, a publiczność miała wiele powodów by podziwiać ataki Realu i parady Dariusza Opolskiego.

 

Jak pozornie niewinne wydarzenie opisuje historię, tworzy legendę… Rozsiewa bakcyle. Moto Lublin chwilę przed rozpoczęciem meczu z Realem Madryt.

Rafał Szwed był jednym z aktorów meczu z podopiecznymi Jorge Valdano, mistrza świata w reprezentacji Argentyny w 1986 roku. Tego samego, który tworzył mistrzowski team a wraz z Diego Armado Maradona.

Później oczekiwano wieści ze Szwajcarii o formie Szweda. Lecz niestety, jak wielu innym graczom z polski nie udało mu się przebić do składu FC Lousanne. Wrócił do kraju i zaczął grać w Sokole Tychy. Wrósł w przeciętność… W 1997 roku przeniósł się do Stomilu Olsztyn, gdzie w wielu spotkaniach pokazał nieprzeciętny kunszt, ale takich spotkań było zbyt mało, aby został gwiazdą ligi. W 1998 roku Stomil grał w 1/8 Pucharu Polski z Petrochemią w Płocku i wygrał 1:0. Bramkę strzelił Rafał Szwed:
„Prawą stroną popędził Marin Szulik, przerzucił futbolówkę na lewo do Rafała Szweda, a ten z pierwszej piłki huknął mocno nie dając szans Sejudowi” – napisał nazajutrz Przegląd Sportowy.

Pod okiem Mieczysław Broniszewskiego Szwed powrócił do niezłej formy. Dużo mu zawdzięcza, ale chyba nie zawsze słuchał jego rad. Ze Stomilu po odejściu Broniszewskiego, Szwed na krótko trafił do Ruchu Chorzów, by ponownie zagrać w Olsztynie. Niestety, w okresie największych problemów finansowych klubu, wspólnie z krajanem z Lublina Pawłem Holem, zbyt energicznie upominali się o zaległe uposażenia i musieli odejść. Biznesmeni strasznie nie lubią tych, którzy zbyt namolnie upominają się zwrotu długów lub regulowania zaległości płacowych…

***

Rafał SZWED (ur.18 sierpnia 1973 roku). Pomocnik i napastnik. Kluby: Podlasie Sokołów Podlaski, Motor Lublin, FC Lousanne, Sokół Tychy, Stomil Olsztyn, Ruch Chorzów, Mks Mława, Górnik Zabrze, Okęcie Warszawa, Polonia Warszawa, Widzew Łódź, Radomiak Radom, OKS 1945 Olsztyn, Unia Janikowo, Start Otwock. Prywatnie Rafał Szwed jest szwagrem Michał Kusia, piłkarza Polonii Warszawa i Korony Kielce, który miał też epizod w Queens Park Rangers, a obecnie gra w Turcji. Ciekawe, czy piłkarz majacy za sobą grę w tak renomowanych klubach zagląda jeszcze na lubelskie boiska (?).

Źródło: Lubelski leksykon piłkarski / Henryk Sieńk

Tagi:

Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.