admin
niedziela, 20 grudnia 2009, 12:15

LELSYKON lubelskiej piłki / ANDRZEJ ŁATKA – Z Grybowa przez Lublin na Nou Camp w Barcelonie

Andrzej Łatka pochodzi z Grybowa (woj. małopolskie) i jak na górala przystało jest twardy i uparty. Niestety te dwie cechy charakteru wielokrotnie stawały mu na przeszkodzie w rozwinięciu nieprzeciętnego talentu i zdobyciu ważniejszej pozycji w polskiej piłce.

Rozpoczynał w 1976 roku w wieku 14 lat w drużynie Grybovia Grybów Po dwóch latach trafił do Sandecji Nowy Sącz, a w 1981 roku znalazł się w Stali Mielec.
Razem z nim do Stali przyszli wówczas Dariusz Kubicki i Janusz Dobrowolski, wszyscy y uznawani za wielce utalentowani, przyszłościowi piłkarze, którzy mieli przywrócić świetność mistrza Polski.

Trafił do reprezentacji młodzieżowej z którą wywalczył wicemistrzostwo Europy w 1981 roku po porażce 0:1 w finale z Niemcami w Duessselgorfie.
Ruszył z kolegami na podbój świata.. Mówiono, ze w Australii wystarczy wygrać z Katarem, zęby awansować dalej. Ale niestety – Polska przegrała 0:1, a Łatka dostał w 60 min. czerwoną kartkę. Mówiono o braku odpowiedzialności i góralskiej fantazji piłkarza.

Miał więc Andrzej Łatka start do kariery znakomity.
W pierwszym sezonie strzelił 8 goli będą podstawowym zawodnikiem. Później złamał nogę przez kilka miesięcy nie grał. Podpadł też trenerowi Włodzimierzowi Gąsiorowi. Nie wyobrażając sobie gry w Mielcu trafił do najbliższego ligowego klubu – do Motoru Lublin. Wybór był dobry, bo wkrótce stworzył z Leszkiem Iwanickiem duet będący postrachem wszystkich bramkarzy.

Warto wspomnieć, ze przez kilka miesięcy we dwóch strzelali niemal wszystkie bramki dla żółto-niebieskich. A prawdziwy koncert zagrali jesienią sezonu 1983/1984 w meczy ze Śląskiem. Oto bramkowa metryka meczu: 0:1 Socha 8, 1:1 Łatka 38, 2:1 Łatka 45, 2:2 Tarasiewicz 48, 3:2 Iwanicki (karny) 76, 4:2 Łatka 87. Trener Lesław Ćmikiewicz był zdezorientowany – to płakał że tylko oni dwaj strzelają gole, to się cieszył, że są skuteczni.

Łatka był napastnikiem bardzo szybkim, błyskotliwym, w każdym meczy prezentował nieznane innym tricki i fajerwerki. Kibice szybko go polubili. Trafił do reprezentacji młodzieżowej. Ale co jakiś czas pokazywał charakterek, wszak był facetem niespokojnej duszy. W 1986 roku trafił do Legii Warszawa, gdzie grał 5 lat. Dwukrotnie wywalczył Puchar Polski (1989, 1990), Superpuchar (1989), a w 127 spotkaniach dla „elki” wbił16 bramek. Najważniejszą w Hiszpanii na Nou Camp, w meczu o Puchar Zdobywców Pucharów z Barcelona, której trenerem był Johann Cruyff.

Dziennikarz tak opisał akcję:
„Katalończycy źle ustawili w pewnej chwili szyki obronne i Andrzej Łatka niespodziewanie znalazł się sam na sam z piłką na połowie Barcelony. Nie zastanawiał się ani chwili, sprintem ruszył na bramkę. Minął bramkarza i z ok. 30 metrów posłał piłkę do siatki”.

W warszawskich mieszkaniach kibiców Legii otwierano szampany, bo zespół grał jak z nut. Nikt nie spodziewał się takiego obrotu sprawy, po losowaniu Legii przepowiadano sromotną klęskę – przecież w Barcy byli wówczas: Salinas, Koeman, Amor, Baguiristain, czy Alesanoco. A na Nou Camp przeważąła Legia drugi gol wisiała w powietrzu, a szans był okilka. Niestety, na 5 minut przed końcem po faulu Kubickiego był karny dla gospodarzy i Koemana strzelił na 1:1. W rewanżu na stadion Legii przyszło ponad 25 tys. kibiców, wystarczył remis, zęby wyeliminować Barcelone. Ale tym razem lepiej zagrali goście i po bramce niezawodnego Michaela Laudrupa wygrali 1:0.

Później Łatka jakby się zablokował, wielki mecz rozgrywał raz na pięć spotkań.
To było za mało, żeby liczyć się w rywalizacji o miejsce w reprezentacji. Wypominano mu „góralskie” spędzanie wolnego czasu i zaniedbywanie kondycji. Wówczas zawodnik się denerwował i znów zagrał jak natchniony. Jakby chciał pokazać co potrafi.

Taki był Andrzej Łatka. Chyba zbyt wcześnie zrobiono z niego gwiazdę i nie osiągnął w piłce tego co mógł osiągnąć.

Andrzej ŁATKA  (ur. 31 października 1962) w Grybowie. Napastnik. Wychowanek Grybovii, a później zawodników klubów: Sandecja Nowy Sącz, Stal Mielec, Motor Lublin, Legia Warszawa (2x Puchar Polski, Superpuchar), Polonia Warszawa, Pelikan Łowicz, Olimpia Warszawa, Pilica Białobrzegi. Wicemistrz Europy Juniorów w 1981 roku (finał Niemcy – Polska 1:0 w Dusseldorfie). Wielki talent i wielki enfante terrible polskiej piłki. Bramka jaką strzelił Barcelonie na Nou Camp w meczu Barcelona – Legia1:1), przejedzie do legendy. Oto gol Łatki na Nou Camp – http://www.youtube.com/watch?v=Fk35rkaZb5o

Źródło: Leksykon lubelskiej piłki / Henryk Sieńko


Komentarze do 'LELSYKON lubelskiej piłki / ANDRZEJ ŁATKA – Z Grybowa przez Lublin na Nou Camp w Barcelonie' (2)
  • gosc10 lat temu Bezpośredni link

    chyba na camp nou

  • kor10 lat temu Bezpośredni link

    Camp Nou (Nou Camp) (katal. El Nou Estadi del Futbol Club Barcelona) – stadion piłkarski w Barcelonie, na którym na co dzień gra FC Barcelona. Na jego trybuny może wejść 98 772 osób, więc jest to największy stadion w Europie i jeden z największych na świecie (największy jest Rungrado May Day Stadium w Korei Północnej który pomieści 150 000 osób). Według UEFA stadion zasługuje na 5 gwiazdek, ponieważ jest to arena spełniająca najwyższe standardy. – nie wiem może obie wersje są dopuszczalne, albo kiedyś używano obu.

  • Dodaj komentarz

    Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.