admin
niedziela, 18 października 2009, 12:26

Czy wiecie że… można strzelić 9 bramek w 9 minut, ale nie tylko

Zdobycie dziewięciu bramek w dziewięć minut wydaje się być zadaniem niemożliwym do wykonania. Ale nie dla brazylijskiego zespołu Viana, który w końcówce spotkania z Chapadinhą doprowadził ze stanu 2:0 do 11:0.

Piłkarze Viany w ostatniej kolejce rozgrywek drugiej ligi stanu Maranhao toczyli korespondencyjny pojedynek z Motorcycle Club o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Ich rywale zakończyli swój mecz nieco wcześniej – wygrali 5:1.

Gdy drużyna Viany dowiedziała się o zwycięstwie rywali do końca meczu z Chapadinhą pozostawało 10 minut. By wyprzedzić Motorcycle Club Viana potrzebowała zdobyć w tym czasie 9 goli. I co? I udało się.

O tym, że mecz był ustawiony, chyba nikogo nie trzeba przekonywać. Wystarczy zobaczyć ostatnie minuty.

Motorcycle Club oczywiście czuje się poszkodowany, ale też nie może mieć czystego sumienia. W wygranym 5:1 meczu z Santa Quiterią piłkarze tego zespołu trzy bramki zdobyli z rzutów karnych. Czwartą „jedenastkę” zmarnowali.

Źródło: sport.wp.pl

23:0 – 23:0 – 23:0 – 23:0 – 23:0 – 23:0

Nie wiem, czy to jest szczytowe osiągnięcie piłkarskiego „przekrętactwa”. W 1984 roku w opolskiej lidze juniorów młodszych o awans walczyły drużyny Odra Kędzierzyn-Koźle i Chemik Kędzierzyn. Walka była zacięta. W korzystniejszej sytuacji byłą Odra, która wygrała bezpośrednie mecze z Chemikiem. Dlatego, piłkarze schodząc z ostatniego meczu po wygranej 7:0 z Głogówkiem byli pewni pierwszego miejsca i awansu na Spartakiadę. Tymczasem jak grom z nieba spadła na nich wiadomość, ze ich najgroźniejszy rywal pokonał Unię w Głuchołazach 23:0, strzelając co 3 minuty bramkę (juniorzy grali po 70 minut). Piłkarze Odry nie mogli uwierzyć – popłakali się z żalu.

Ich opiekunowie szybko otrząsnęli się z traumy. Zaczęli szukać i sprawdzać. Oto do czego doszli po rozmowach z piłkarzami i sędzią Janem W. z Głuchołaz. Mecz zakończył sie faktycznie wynikiem 8:0 dla Chemika, a nie 23:0 jak widniało w protokole. Premia należała sie Odrze.

Okazało się, ze wytypowany na ten mecz arbiter nie mógł prowadzić meczu bo załatwiał sprawy służbowe. Podpisał jednak protokoł, a mecz poprowadził miejscowy arbiter. W drodze „protokołu” z boiska do związku przybyło 15 bramek.

Choć było to ewidentny szwindel – faktów nie dało się odwrócić i na Spartakiadę pojechali piłkarze Chemika.

Jacek Krupa (redakcyjny tropiciel ciekawostek)


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.