admin
sobota, 10 października 2009, 09:33

LEKSYKON lubelskiej piłki *Andrzej PIDEK

Jest wychowankiem Orionu Niedrzwica. Jego pierwszym trenerem był Krzysztof Boguta. Widząc talent chłopaka poradził mu przeniesienie się do lepszego klubu. Pojechał na zwiad do Górnika Łęczna, wówczas dopiero raczkującego w regionalnej piłce i do Wisły Puławy. Tutaj trenerem był Jerzy Krawczyk, jeden z najlepszych piłkarzy w historii lubelskiej piłki. Lepiej spodobało mu się w Puławach, toteż przeniósł się do Wisły.

– Wówczas jeszcze nie wierzyłem, że zrobię drugoligową karierę. Wcześniej, kilku chłopaków z Niedrzwicy próbowało swoich sił w zespołach lepszych niż Orion, między innymi w Stali Poniatowa, Lubliniance, Avii a nawet Motorze. Niestety, nie były to próby udane – wspomina Andrzej Pidek. – Obawiałem się gry w III lidze, ale szybko zaaklimatyzowałem się w nowym otoczeniu. Świetnie grało mi się z Józefem Zolechem. Strzelałem sporo goli, zdarzało się że kilka w jednym meczu. Między innymi dwie w meczu z Hetmanem Zamość. Po kilku latach, kiedy znalazłem się w Hetmanie sytuacja się odwróciła i to bramkarz Wisły musiał po moich uderzeniach dwa razy wyjmować piłkę z siatki. Ciekawostką jest fakt, że oba mecze zakończyły się sukcesem drużyn w których grałem wynikiem 8:1.

Do Hetmana Pidek trafił jesienią 1991 roku, w chwili kiedy zespół przejął Kadex z mocnym postanowieniem awansu do II ligi. Razem z nim przyszli: Tomasz Jurkowski, były obrońca Górnika Zabrze i Larissy (Grecja) Józef Dankowski i Marek Motyka. Po wodzą Stanisława Gielarka Hetman ruszył do walki o historyczny awans. Andrzej Pidek już w jednym z pierwszych meczy pokazał kunszt rasowego łowcy bramek – w Skarżysku przeciwko Granatowi wbił cztery z pięciu bramek. Ostatecznie Hetman wygrał III ligę i zdobył awans, Andrzej Pidek strzelił 12 goli i w klubowej tabeli strzelców zajął drugie miejsce (Kobzew strzelił 14 goli).

Przez 10 lat gry w Hetmanie, z krótkimi przerwami na wypożyczenie do Górnika Łęczna, Okocimskiego i Victorii Łukowa Chmielek, Andrzej Pidek strzelił dla zamojskiej drużyny ponad 100 goli, w tym ponad 50 w II lidze. Zwykle był najlepszym snajperem w klubowej kadrze, a zdarzyło się, że rozgrywając zaledwie kilka gier zdobywał tyle bramek, że żaden z kolegów nie potrafił przeskoczyć go choć grał cały sezon.
– To fenomen pola karnego, posiada niebywałą intuicję do ustawiania się tam, gdzie może trafić piłka – mówił mi Jan Podgórny, dziennikarz Kroniki Tygodnia. – Jest mistrzem małych bramek, a więc takich które strzela się z pola karnego – dobitką, strąceniem, przecięciem centry, piętą, kolanem itepe.

Zdaniem wielu kibiców w Zamościu Andrzej Pidek bez problemów mógłby grać w I lidze i być równie skutecznym niż najwięksi gwiazdorzy ligi. Niestety na przeszkodzie stanął dość toporny charakterek. Kiedy trener Wiesław Wieczerzak rozkazał na treningu czołgać się w wiosennym błotku, odmówił. – Byłem po chorobie – tłumaczył się później. Działacze i trenerzy odesłali go z pierwszej drużyny. Nie miał gdzie grać, bo nie otrzymał zwolnienia. Dopiero po kilku miesiącach mógł ponownie założyć koszulkę i zagrać w barwach IV-ligowej Victorii Łukowa Chmielek. On, który powinien strzelać gole dla Widzewa (podobno była taka oferta) lub Legii.

Po kilku miesiącach Hetman znalazł się w olbrzymich tarapatach i groził mu spadek z II ligi. Działacze „przeprosili” się z Andrzejem Pidkiem… Szybko wrócił do drugoligowej formy strzelając gola za golem. Koledzy wybrali go szefem Rady Drużyny, tworu tyleż potrzebnego co będącego solą w oku władz klubu. Były kłopoty z płatnościami a wiec szedł do prezesa i pytał, co się dzieje? W pewnych okolicznościach taki „gość” w biurze prezesa jest źle widziany, choć przychodzi z problemem wszystkich. Podobnie było w jego przypadku. W rewelacyjnie grającym Hetmanie strzelał gole na zmianę z Jackiem Ziarkowskim. Byli w czołówce snajperów II ligi z wielkimi szansami na wygranie rywalizacji. Strzelił bramkę sezonu w spotkaniu z Górnikiem Łęczna, która to bramka – być może – pozbawiła Łęcznian szansy nawiązania walki o awans do ekstraklasy w 2000 roku (2:1). Z Pliżgą i Ziarkowkim mieli wyuczone zagrania i niekiedy rozgrywali akcję na pamięć.

Andrzej Pidek w Krzczonovii Krzczonów.

Jednak „coś się stało!”. Razem z kolegą „podpadli” i działacze ich zawiesili, z tym że koledze winy darowano i był czołowym strzelcem I ligi. Pidka tradycyjnie już zawieszono. Więcej, kiedy pojawili się chętni na wypróbowanie go nawet w I lidze, do akcji ruszyli pseudoprzyjaciele… Tułał się po więc boiskach V ligi rozgrywając kilka spotkań w Granicy Dorohusk. Zespół przegrał walkę o awans do IV ligi, a Pidek znalazł się w trzecioligowym Lewarcie. I znów pokozał pazur snajpera. To dzięki jego dwóm golom Lewart wywalczył Puchar Polski na szczeblu województwa. Później była Łada i walka w trzeciej lidze.

Wreszcie kolega z boiska Grzegorz Płoszaj namówił go do próby zdobycia awansu do IV dla Hetmana Żółkiewka. I tutaj Pidek okazał się „łowcą goli” nie gorszym niż w II, III i IV lidze. Tylko w meczu z Unią Rejowiec zaaplikował bramkarzowi 5 goli (8:2).

Ale Andrzej to rogata dusza. Wpadł w wir życiowych zakrętów. Wręcz labirynt, z którego jak wiadomo łatwo się nie wydostaje. Próbował wrócić do Orionu… Ale trener Waldemar Wiater mógł powiedzieć, że „przewiało” go przez Orion. Po roku znów wrócił i w kontekście kontuzji Tomasza Kury, zdolnego dziewiętnastolatka, a więc dwukrotnie młodszego od niego adepta, wznowił treningi. Strzelał gole w sparingach, wreszcie w drugiej połowie meczu ze Startem Krasnystaw, wszedł na boisko. Na krótko. Po kilku meczach go nie było.

Czy 40-latek z Niedrzwicy, który wrócił do Hetmana Żółkiewka pokaże jeszcze pazur? – Podobnie jak w Orionie – zawitał tutaj po raz drugi. I ponownie powrót przypadł na mecz ze Startem Krasnystaw…

Ciekawe, czy zdąży się spotkać na boisku z Jackiem Ziarkowskim.

********************************
PIDEK ANDRZEJ. Ur w 1968 roku. Napastnik. Piłkarz klubów: Orion Niedrzwica Duża (kilka odejść i powrotów), Wisła Puławy, Hetman Zamość (kilka odejść i powrotów), Górnik Łęczna, Okocimski Brzesko, Victoria Łukowa Chmielek, Granica Dorohusk, Lewart Lubartów, Łada Biłgoraj, LKS Tarnawatka, Hetman Żółkiewka. Jeden z najbardziej utalentowanych napastników zespołów lubelskich w latach 90-tych. Mistrz małych bramek, których nie liczył. W barwach Hetmana strzelił ich ponad 100, w tym ponad 50 w II lidze. Piłkarski życiorys tego zawodnika to gotowa fabuła literacka, a może nawet scenariusz na ciekawy film.

Źródło: LEKSYKON lubelskiej piłki / hs


Komentarze do 'LEKSYKON lubelskiej piłki *Andrzej PIDEK' (9)
  • zmaosc13 lat temu Bezpośredni link

    eeech Jędrek, gdyby… byłbyś pierwszoligowym bombardierem. Z twoim instynktem do ustawiania i strzelania goli. Jak szkoda – zamosciak

  • lukowa13 lat temu Bezpośredni link

    victoria lukowa pamieta o tobie dobry jestes

  • adh13 lat temu Bezpośredni link

    w Hetmanie nr 3 Ziarkowski nr 2 Kobzew nr Pidek niema niebylo i chyba niebedzie lepszego

  • Pydeck13 lat temu Bezpośredni link

    Dla Hetmana w II lidze Pidek strzelił dokładnie 49 bramek. A w wykazie klubów, w których występował, brakuje Oriona Jacnia.

  • Pydeck213 lat temu Bezpośredni link

    Przesadą jest również, że w barwach Hetmana strzelił ponad 100 bramek. Dokładnie 61 w meczach ligowych…

  • jac13 lat temu Bezpośredni link

    jędrek grał jeszcze w Orionie Jacnia

  • kajar13 lat temu Bezpośredni link

    To był niezły piłkarz, z szansami na grę w I lidze tylko zgubiły go problemy. Smutne, ale prawdziwe. Ilu to piłkarzy przez problemy zawaliło swoje kariery?!

  • Jaro13 lat temu Bezpośredni link

    Dla Hetmana Andrzej Pidek strzelił równo 50 bramek w II lidze.

  • Jaro13 lat temu Bezpośredni link

    A w III lidze strzelił 12 bramek w sumie 62 bramki ligowe

  • Dodaj komentarz

    Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.